Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Środa, 16 Sierpień 2017 - 228 dzień w roku - godz.17:04:02 Tydzień: 33
FATIMSKI CUD W RZYMIE:     OCALONY PRZEZ MARYJĘZAMACHOJCIEC ŚWIĘTY W CENTRUM FATIMSKIEGO ORĘDZIA
KULA W KORONIE MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJZAMACHOWIEC ALI AGCA"ŚWIADEK" ZAMACHU
FATIMSKI CUD W RZYMIE - "ŚWIADEK" ZAMACHU  
Strona poprzednia

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej
i napis z tyłu obrazu
Fot. Ośrodek Dokumentacji Pontyfikatu Ojca Świętego
Pielgrzymi modlą się przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, ustawionym na fotelu przygotowanym dla Ojca Świętego
Fot. L'OSSERVATORE ROMANO

W rzymskim Domu Polskim Jana Pawła II mieści się między innymi Ośrodek Dokumentacji Pontyfikatu Ojca Świętego. Zadaniem Ośrodka jest gromadzenie wszelkich dokumentów związanych z życiem i działalnością Papieża. Tutaj również przekazywane są dary, które Ojciec Święty otrzymuje od pielgrzymów z Polski i innych krajów, także podczas licznych podróży apostolskich. Dom Polski, który służy gościnnie Polakom, zarówno z kraju, jak i z zagranicy, jest jednocześnie miejscem ekspozycji wielu spośród tych darów.

Na szczególną wśród nich uwagę zasługuje obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, zajmujący w zbiorach Ośrodka Dokumentacji Pontyfikatu wyjątkową pozycję, zarówno jako dzieło sztuki, jak i pamiątka tragicznych wydarzeń na placu św. Piotra. Obraz opatrzono napisem: "Obraz Matki Bożej - 'Świadek' zamachu na życie Ojca Świętego Jana Pawła II dnia 13 maja 1981 roku". Wyjątkowość tej pamiątki została też podkreślona przez sam sposób jej ekspozycji.

Obraz umieszczono pośrodku ludowych rzeźb w drewnie, które w wyrażonych plastycznie treściach, podkreślają człowieczy trud, ofiarę, cierpienie. Są wśród nich liczne figurki Chrystusa Frasobliwego, pełne bolesnej ekspresji piety, są i figurki świętych. Wśród tych ostatnich, godna uwagi jest wielofigurowa rzeźba, przedstawiająca Jadwigę Śląską, opiekunkę biednych i "Patronkę wyboru Jana Pawła II" - jak głosi napis na postumencie.

Wspieraj Ojca Świętego

Obraz Matki Bożej, o którym tu mowa, jest także dziełem sztuki ludowej. Namalowano go na desce pokrytej cienką warstwą zaprawy. Na tle w kolorze ciepłej zieleni zbóż o wczesnej wiośnie, Maryja z Dzieciątkiem na ręku przedstawiona jest w tzw. sukienkach. Sukienki te wykonano nie z cennej blachy czy tkaniny i klejnotów, jak na jasnogórskim oryginale, lecz ze słomki i nasion. Namalowane zostały tylko twarze i ręce obydwu postaci. Całość jest utrzymana w konwencji częstochowskiego wizerunku. W wydłużonym obliczu Madonny, modelowanym światłocieniem, zwracają uwagę pełne wyrazu oczy oraz dwie linie-blizny, przecinające policzek i szyję aż do brzegu sukni.

Oryginalne i niezwykle interesujące są szaty Jezusa i Maryi, czyli sukienki, zarówno ze względu na materiał, z którego zostały zrobione, jak i sposób ich wykonania. Sukienki te, jak też nimby i korony z prasowanej słomki, w niektórych miejscach podbarwionej, ozdobiono przepięknym ornamentem z nasion dyni, fasoli, różnych gatunków grochu, kukurydzy i ziaren zbóż. Niektóre elementy zdobnicze wykonano z nasion gorczycy, maku i innych roślin. Artyści wykazali wiele inwencji, a przede wszystkim włożyli dużo serca i trudu w wypracowanie kwiatowych ornamentów, szlaczków i obrzeżeń.

Wśród rozmaitych motywów na płaszczu Maryi pewną niespodziankę stanowią litery SOS ułożone z ziaren grochu. SOS oznacza - jak wiadomo - wołanie zagrożonych na morzu o pomoc, jest sygnałem wzywającym na ratunek. Na wizerunku Matki Bożej ten sygnał zaskakuje, zwłaszcza w kontekście wydarzeń, w których obraz uczestniczył.

Obraz ma kształt feretronu. Jest umieszczony w ramie przystosowanej do noszenia go, na przykład w procesji. Do ramy, w jej dolnej części, dołączono tarczę w kolorze czerwonym z wymodelowanym na niej ze słomki Białym Orłem w koronie. Na odwrocie obrazu, czyli "plecach", zamalowanych na niebiesko i obrzeżonych pięknym ornamentem o motywie kiści winogronowych i kłosów zbóż, widnieje napis: "Wspieraj Maryjo Ojca Świętego". Przez ten przedziwny, umieszczony wśród ornamentów znak SOS oraz błagalną inwokację, opisywany tu obraz Matki Bożej od samego początku stał się jakimś wielkim, proroczym symbolem wzywania ratunku i pomocy dla Ojca Świętego.

Dar Kościana

Obraz jest dziełem anonimowym. Artysta - może raczej artyści - z Wielkopolski, zapewne przez pokorę wobec Tej, Którą wizerunek przedstawia, chcąc go przy tym ofiarować Ojcu Świętemu, nie ujawnili swych nazwisk. Taki jest zresztą utarty zwyczaj ludowych twórców. Podobne w treści i technice obrazy Matki Bożej ofiarowywano często w ostatnich dziesięcioleciach Sanktuarium jasnogórskiemu z okazji wielkich wydarzeń, jubileuszów i pielgrzymek. Nigdy żaden artysta nie umieścił na nich swej sygnatury. Figurował natomiast ofiarodawca i to najczęściej ofiarodawca zbiorowy.

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w rzymskim Domu Polskim jest darem od pielgrzymów z Kościana Wielkopolskiego, którzy przybyli do Wiecznego Miasta 12 maja 1981 roku. Następnego dnia zamierzali go ofiarować Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II podczas audiencji generalnej.

Strzały na placu św. Piotra

13 maja, w święto Matki Bożej Fatimskiej, po południu, jak w każdą środę, kilkadziesiąt tysięcy ludzi zgromadziło się na placu św. Piotra na audiencję. Przed bazyliką przygotowano podwyższenie z papieskim fotelem. O godzinie 17.00 Ojciec Święty przybył na plac białym, odkrytym samochodem, który jechał bardzo wolno, posuwając się wytyczoną przez ustawione bariery trasą. Ojciec Święty pozdrawiał ludzi, podawał rękę, błogosławił... Wziął na ręce dziecko, podniósł je, oddał matce... W parę minut później samochód znalazł się w pobliżu Spiżowej Bramy. Z tłumu, jak zawsze wyciągnięte ręce, okrzyki, oklaski. I nagle odgłos strzałów. Dwa strzały... Papież dotknął miejsca, gdzie ugodziła go kula i osunął się, został podtrzymany przez księdza Dziwisza. Do samochodu natychmiast wskoczyły osoby ze służby porządkowej, lekarz, ktoś z apteki watykańskiej. Samochód z wielką szybkością zawrócił na teren Watykanu. Tam już, przed ambulatorium, czekała karetka, która zaraz opuściła mury watykańskie i, wioząc bardzo cierpiącego i krwawiącego Papieża, zmierzała do rzymskiej Polikliniki Gemelli. Ojciec Święty podczas drogi wzywał Matkę Najświętszą słowami: "Matko moja...". W szpitalu, po błyskawicznych przygotowaniach, przystąpiono do operacji, która trwała ponad pięć godzin.

Zraniona Madonna

A w tym czasie wierni zebrani na placu św. Piotra dowiedzieli się o tym, co zaszło. Porażeni bólem i przerażeni, pozostali na miejscu. O. Kazimierz Przydatek, jezuita, który w tym czasie opiekował się polskimi pielgrzymami, rozpoczął modlitwę różańcową. Wkrótce ktoś ustawił fotografię błogosławiącego Papieża i umieścił trzy róże. A na fotelu, na którym podczas audiencji miał siedzieć Ojciec Święty, polscy pielgrzymi ustawili przywieziony z Kościana obraz Matki Bożej Częstochowskiej i położyli kwiaty. Później w watykańskim dzienniku napisano: "To właśnie ta Madonna, Którą ktoś zranił dwoma uderzeniami szabli, tak jak ktoś zranił Jego... Na placu świętego Piotra, oświetlonym ostatnimi promieniami słońca, nie słychać zawziętych głosów. Ludzie się modlą, gdzieś słychać śpiew. To Polacy, pielgrzymi z Kościana koło Poznania. W odświętnych strojach, klaskali w dłonie i powiewali biało-czerwonymi chorągiewkami. Potem im zniknął i ta wiadomość... Teraz mają czerwone oczy, a niekiedy łzy spływające po policzkach kobiet, które zwilżają nieskazitelne koronki białych i niebieskich strojów. Twarze robotników, twarze chłopów, ręce zdolne do skręcania żelaza i wyrywania brzozy z korzeniami, teraz splecione jakby zamarły w oczekiwaniu..." ("L'Osservatore Romano", 15 V 1981 r.).

Na placu wśród wiernych pozostała Maryja, w Jej wizerunku, sporządzonym rękami bezimiennych polskich artystów. Przez Jej pośrednictwo pielgrzymi z różnych stron świata, a wśród nich i z Kościana, wołali o pomoc i o ratunek dla Ojca Świętego. Ich modlitwy były wielkim SOS, kierowanym do Boga w momencie, gdy fale zła i nieprawości stwarzały śmiertelne zagrożenie Sternikowi Piotrowej Nawy. Wizerunek Maryi, "Świadek" tamtych chwil i grozy na placu św. Piotra, jest nie tylko świadectwem maryjnej pobożności polskiego ludu, ale także cenną pamiątką utwierdzającą w przekonaniu, że każde wołanie o pomoc, każde SOS kierowane ku Bogu za Jej pośrednictwem, nie pozostają bez odpowiedzi.

Helena Teresa Kupiszewska

Nasz Dziennik Nr 110, Sobota-Niedziela, 12-13 maja 2001
Strona poprzednia
Powrót do strony głównej