Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Czwartek, 19 Lipiec 2018 - 200 dzień w roku - godz.15:09:40 Tydzień: 29
PRASA O FATIMIE - Różaniec Wrzesień 2002   
Spis artykułów
Cud w rodzienie Łucji
 
WINCENTY ŁASZEWSKI   

Z pewnością nie był to pierwszy cud dokonany za przyczyną Matki Bożej Fatimskiej, było ich wiele już w dniach objawień w 1917 r. Jednak rok później nadprzyrodzona interwencja Maryi znaczona była cechami szczególnymi... Warto przyjrzeć się postawie rodziny Santosów, jak z budującą gorliwością spełniła ona wszystkie obietnice złożone Matce Bożej przez dziesięcioletnie dziecko.

AGONIA

Stan matki Łucji zaczął się pogarszać. Niebawem czuła się już tak źle, że lekarz rozłożył bezradnie ręce. Wezwano księdza proboszcza, który udzielił jej ostatnich sakramentów. Rozpoczęła się agonia. Cała rodzina zebrała się przy łóżku konającej, by pożegnać się z najdroższą osobą i otrzymać od niej błogosławieństwo. Łucja była najmłodsza, rozmawiała więc z matką jako ostatnia.

- Biedactwo - powiedziała umierająca. - Co się z tobą stanie, gdy zabraknie ci matki? Umieram z rozdartym sercem - płakała.

Przytuliła z całych sił Łucję i nie chciała wypuścić jej z objęć. Dopiero starsza córka Maria siłą oderwała dziewczynkę od matki, zaprowadziła do kuchni i zakazała pokazywać się w pokoju Marii Rosy. "Mama umiera ze smutku, którego ty jesteś przyczyną" -powiedziała.

Co zrobiła fatimska wizjonerka? Możemy podziwiać jej dojrzałość duchową, dziewczynka bowiem umiała dostrzec w swym cierpieniu sposobność do złożenia Bogu ofiary w intencji wynagrodzenia za grzechy ludzi - o to właśnie prosiła w swym pierwszym objawieniu Matka Boża. Łucja uklękła na podłodze, głowę oparła o kuchenną ławę i "pogrążona w głębokim smutku, którego nigdy przedtem nie czuła", złożyła swój ból w ofierze Bogu i prosiła o powrót matki do zdrowia.

Po kilku chwilach dwie siostry przyszły do wizjonerki i oznajmiły: "Łucjo, jeśli naprawdę widziałaś Matkę Bożą, to idź do Cova da Iria i proś Ją o uzdrowienie mamy. Obiecaj Jej, co chcesz; wszystko spełnimy".

WYSŁUCHANA PROŚBA

Łucja wyszła z domu. By nie spotkać ludzi, szła znanymi sobie skrótami, cały czas odmawiając Różaniec. Skończyła go, klęcząc pod dębem, na którym ukazywała się Matka Najświętsza. Cała we łzach przedstawiła Maryi swą prośbę. Co obiecała? Odprawienie przez siebie i swe siostry dziękczynno-pokutnej nowenny. Powiedziała Maryi, że przez dziewięć kolejnych dni przyjdą razem na miejsce objawień, a od bitej drogi będą szły na kolanach, odmawiając Różaniec. W ostatnim zaś dniu przyprowadzą ze sobą dziewięcioro ubogich dzieci, pomodlą się z nimi na miejscu objawień, wrócą do domu i dadzą im obiad.

Długo mała Łucja klęczała w miejscu, w którym wiele razy rozmawiała z Matką Najświętszą. Wreszcie wstała i przepełniona nadzieją wróciła do rodzinnego domu. W kuchni czekała na nią siostra Gloria, wołając, że matka czuje się dużo lepiej. Po chwili ojciec zaprowadził dziewczynkę do jej matki. Zdumiona Łucja zobaczyła, że konająca przed godziną Maria Rosa siedzi w łóżku i pije rosół! Chora, ucałowawszy córkę, zapytała:

- Gdzie byłaś, moje maleństwo? Czy nie poszłaś do Matki Najświętszej, by prosić o moje uzdrowienie?

- Tak, mamo.

- Czuję się już wiele, wiele lepiej. Ojciec wziął Łucję na kolana i wypytał ją o wszystko: Gdzie była? Co robiła? Jaką złożyła obietnicę? Potem powiedział:

- Gdy tylko twoja mama wróci do zdrowia i nabierze sił, wszyscy pójdziemy na miejsce objawień i spełnimy to, co obiecałaś. Podziękujemy Matce Najświętszej za tak wielką łaskę.

Cała rodzina usiadła do dziękczynnej kolacji. Wszyscy z radością wielbili Niebieskiego Lekarza: "Niech Bogu będą dzięki, że nasza mama ma się lepiej". Po sprzątnięciu ze stołu i odmówieniu modlitwy po posiłku siedząca w łóżku matka zaczęła Różaniec, a wszyscy domownicy uklękli i dołączyli swe głosy do jej dziękczynnych Zdrowasiek.

DOTRZYMANA OBIETNICA

Niebawem nie tylko córki Marii Rosy, ale cała rodzina Santosów wyruszyła na pierwszą pokutną pielgrzymkę do miejsca objawień. Nawet matka Łucji chciała od drogi iść na kolanach, ale ojciec jej nie pozwolił, szła więc obok pozostałych, wolno posuwających się na kolanach członków rodziny. Pod dębem dokończono Różaniec oraz odśpiewano litanię i hymn do Maryi Królowej Portugalii. Po powrocie do domu z ostatniej, dziewiątej pielgrzymki nakarmiono nie tylko biedne dzieci, ale również ich matki. Bo obietnice złożone niebu trzeba dotrzymać, i to gorliwiej, niż nakazuje sama litera podjętych zobowiązań.

A mama Łucji przeżyła jeszcze wiele lat, służąc ludziom i oddając Bogu chwałę swoją pokorą i gorliwością.

Powrót do strony głównej