Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. PRASA O FATIMIE - Różaniec Czerwiec 2002
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Wtorek, 13 Listopad 2018 - 317 dzień w roku - godz.03:36:23 Tydzień: 46
PRASA O FATIMIE - Różaniec Czerwiec 2002   
Spis artykułów
Fatimski świat pełen Boga
 
WINCENTY ŁASZEWSKI   

Dom s. Łucji był i zwyczajny, i niezwykły zarazem. Wypełniał go gwar dzieci i szary, codzienny trud, ale nigdy nie brakowało w nim czasu dla Boga. Miłość do Stwórcy wyrażała się w śpiewie, który towarzyszył pracy, w odmawianym wspólnie Różańcu i w wykorzystywaniu wszelkich okazji, by umysły i serca dzieci kierować ku Bogu.

Życie skromnej rodziny z Aljustrel przeniknięte było myślą o Bogu i Jego prawach. Rodzice Łucji wykorzystywali każdą sposobność, by przekazać dzieciom wiarę i nauczyć je we wszystkich wydarzeniach dostrzegać Boga

LAMPY MATKI BOŻEJ l ANIOŁÓW

Urzekające jest przekonanie małej Łucji, że księżyc to "lampa Matki Bożej", a gwiazdy to "lampy aniołów". Swoje - tylko na pozór naiwne - myślenie Łucja przekazała małym mieszkańcom wioski, m.in. Hiacyncie i Franciszkowi. Jedną z ich ulubionych chwil dnia był zmierzch, gdy Łucja wraz z przyjaciółmi siadała na klepisku i czekała, kiedy na niebie zapalą się maryjna latarnia i anielskie światła. Widziane oczyma dziecka księżyc i gwiazdy były symbolami ładu całego świata, czujnej opatrzności Boga, troskliwej miłości nieba do ludzi. Chyba więc nikogo nie dziwi zdumienie, jakie Łucja przeżyła w czasie spotkania z młodszą od siebie, zaniedbaną dziewczynką, gdy okazało się, że ta nie wie, czym w rzeczywistości są świecące na nocnym niebie światła.

"Kiedy skończono ubieranie dziewczynki - wspomina Łucja - mama zawołała mnie i poleciła wziąć ją do ogrodu, bym bawiła się z nią aż do czasu, gdy zawoła nas na kolację. Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam na klepisko. Posadziłam ją na ziemi i zapytałam, czy umie bawić się kamykami, ale odpowiedziała, że nie; czy umie śpiewać i tańczyć, a ona znowu odpowiedziała, że nie; czy potrafi zrobić znak krzyża, a ona raz jeszcze odpowiedziała, że nie; czy zna Ojcze nasz i Zdrowaś, Maryjo: nie, nie zna". Wtedy Łucja zadała jej ostatnie pytanie: "Czy widziała latarnie, jakie Najświętsza Maryja Panna i aniołowie zapalają i stawiają w oknach nieba, by oświecać nam drogę?". Nie. Nigdy o czymś takim nie słyszała! Niewiedza sieroty o tak ważnej prawdzie wprowadziła Łucję w osłupienie. Skoro dziecko to nie zna tak oczywistej rzeczy, nie pozostaje nic innego, jak zacząć uczyć je od początku.

A kto Łucji przekazał tę wiedzę? To ojciec nauczył przyszłą wizjonerkę religijnego patrzenia na świat. "Bywało - wspomina Łucja - że wieczorem zabierał mnie na klepisko, gdzie siadaliśmy na kamieniach, aby cieszyć się chłodnym powiewem wiatru, który był tak miły. Wówczas, wskazując niebo, mówił mi: «Spójrz w górę, to Najświętsza Maryja Panna i aniołowie; księżyc jest lampą Matki Bożej, gwiazdy lampami aniołów, które oni zapalają z Maryją i stawiają w oknach nieba, by oświecały nam nasze drogi w nocy. Słońce, które widzisz, jak codziennie wschodzi, o, z tamtej strony, to lampa Pana Jezusa. Zapala On ją każdego dnia, by nas ogrzewać i byśmy mogli widzieć i wykonywać naszą pracę». Z tego powodu - pisze Łucja - zwykłam opowiadać innym dzieciom, że księżyc jest lampą Matki Bożej, gwiazdy lampami aniołów, a słońce lampą Pana Jezusa".

TEOLOGIA BURZY

Wszystko było znakiem Bożym. Kiedy szalała burza, ojciec mówił Łucji, że to Bóg grzmi na ludzi z powodu popełnianych przez nich grzechów. Nie były to zresztą same słowa; szły za nimi czyny - postawa tego człowieka. "Pewnego dnia - opowiada Łucja - mój ojciec pracował w pobliżu studni, a ja bawiłam się obok niego. Nagle zaczęło się gwałtownie ściemniać, rozpętała się burza i lunął deszcz. Ojciec rzucił motykę, chwycił mnie i popędził do domu. Gdy znaleźliśmy się w środku, powiedziałam: «To Ojciec niebieski na kogoś krzyczy. Kto popełnił grzech? Czy to ty, tato, czy może ktoś inny?». A ojciec odpowiedział: «I ja, i inni. Módlmy się, aby Bóg uwolnił nas od burzy i błyskawic». Uklękliśmy razem z matką i starszymi siostrami, które akurat były w domu, przed krucyfiksem i zaczęliśmy odmawiać Ojcze nasz i Zdrowaś, Maryjo".

LEKCJE Z RAJU

Wszystkie prawdy religijne miały wydźwięk moralny, przekładały się wprost na codzienne życie. Kiedyś, gdy przy pracy cały dom na cześć Maryi śpiewał hymn, którego ostatnia zwrotka mówiła o raju ("Weź mnie w dobre miejsce, weź mnie do raju, uratuj mą duszę w dniu sądu ostatecznego"), mała Łucja zaczęła się głośno zastanawiać: "Tato, czy raj, do którego ma nas zabrać Najświętsza Maryja Panna, to ten, w którym Adam zjadł jabłko?". "Nie - odpowiedział ojciec. - Matka Najświętsza chce nas zabrać do nieba". "O, to dobrze - ucieszyła się Łucja - bo ja nic chcę iść tam, gdzie Adam zjadł jabłko. Tam są węże, które owijają się wokół drzew, i dlatego nie można jeść tamtych owoców. Ale węże z raju umiały mówić, a te, które można spotkać na wrzosowiskach, nie umieją!". "Rzeczywiście nie umieją - zaczął tłumaczyć ojciec. - Węże kłamały, kiedy kusiły Ewę, by okazała Bogu nieposłuszeństwo i zjadła jabłko. Dlatego Bóg je ukarał. Odebrał im mowę i kazał czołgać się po ziemi". W tym czasie przyszła matka, by zawołać wszystkich na kolację. Położywszy rękę na ramieniu Łucji, powiedziała z uśmiechem: «Tak więc widzisz, maleńka, że nie wolno kłamać, w przeciwnym razie Bóg może ukarać cię tak, jak ukarał węże. Nie będziesz mogła mówić, będziesz czołgała się po ziemi i jadła kurzrlaquo;. «0, ale ja nic kłamię!» -zawołałam". Od najmłodszych lat Łucja wiedziała, że kłamstwo jest grzechem.

GŁĘBIA PROSTEJ NAUKI

Niech się nam jednak nie wyda-je, że teologia, jakiej uczono w do-mu Łucji, była naiwna. To właśnie w tym domu tłumaczono, że "Bóg zakazał Adamowi spożywania owo-cu z drzewa, ponieważ był to owoc życia, a życie należy do Boga. Tylko Bóg może przenieść je z czasu do wieczności. Stąd Jego przykazanie: Nie zabijaj". Przypominanie tych podstawowych prawd uczyło dzieci szacunku dla życia i wzbudzania ufności, że Bóg, nie bacząc na nasze słabości, chce wszystkich zabrać do nieba. Również nauczanie o aniołach i najbliższych towarzyszach Matki Najświętszej nie kończyło się na pobożnej teorii. Mawiano w domu Łucji, że każdy człowiek powinien być aniołem dla innych. "Bóg posyła nas jako swych aniołów, by pomóc ludziom przezwyciężyć pokusy, uniknąć niebezpieczeństwa i rozwiązać swoje problemy!". "Tak żyjąc, staniemy się szczególnie bliscy Sercu Maryi - tłumaczyła matka Łucji. - Będziemy jak gwiazdy świecące na niebie razem z Matką Jezusa".

Przykłady można by mnożyć. Ale czy trzeba? Czy na podstawie tych kilku przedstawionych nie możemy wyciągnąć wniosków, jak wygląda recepta na święte życie? Jest ona prosta. Trzeba dzieciom codziennie mówić o Bogu i uczyć je patrzeć na życic oczami przepełnionymi wiarą. A wówczas łatwiej będzie praktykować cnoty i wzrastać w naśladowaniu Matki Najświętszej, "która - jak powtarza Łucja -jest taka dobra!".

Powrót do strony głównej