Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
ADWENT Poniedziałek, 18 Grudzień 2017 - 352 dzień w roku - godz.15:48:21 Tydzień: 51
PRASA O FATIMIE - Nasz Dziennik 21 kwietnia 2005   
Spis artykułów
Fatimska „klamra Benedyktów”
Benedykt XV - Papież, który zapoczątkował Fatimę
Benedykt XVI - Papież, który wypełni Fatimę
 
WINCENTY ŁASZEWSKI   

Dawniej łatwo było nam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nowo wybrany Papież przyjął to, a nie inne imię. Po Piusie IX był Pius X, po którym nastąpili Pius XI i XII. Potem był Jan XXIII, który chciał podkreślić nieprawdziwość sukcesji św. Piotra u średniowiecznego antypapieża Jana XXIII. Po Janie był Paweł VI, a jego następcą był człowiek, który chciał podjąć dziedzictwo obu ostatnich pontyfikatów i przybrał imię Jana Pawła. Pontyfikat Jana Pawła II był kontynuacją ledwo co zaczętego, a tak rychło przerwanego czasu posługi Jana Pawła I. A teraz pojawia się Papież Benedykt. Do kogo nawiązuje ks. kard. Joseph Ratzinger i co pod tym imieniem ukrył dla Kościoła Duch Święty? Rozprawia się o tym szeroko w mediach, nie dostrzega się jednak rzeczy może najważniejszej: Benedykt XV zapoczątkował objawienia w Fatimie. Od razu myśl biegnie w czasy obecne. Pytamy: czyżby Benedykt XVI miał wypełnić przesłanie z Fatimy, jak poprzedni je zapoczątkował? „Klamra Benedyktów” wydaje się logiczna.

Kim był Papież Benedykt XV? Wiemy: wielkim orędownikiem pokoju. Wiemy: ten człowiek poruszył całą ziemię, aby doprowadzić do zakończenia I wojny światowej. Ale musimy wiedzieć więcej, bo w tym "więcej" działał Duch Święty, który teraz powołał na Stolicę Piotrową kardynała z Bawarii. Gdy apele, błagania i prośby Benedykta XV pozostały bez jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony wielkich tego świata, Papież poruszył Niebo. Ziemskie rządy nie odpowiedziały, ale Niebo odpowiedziało. Odpowiedziało natychmiast. Zacznijmy jednak od tego, na co nie chciała odpowiedzieć ziemia.

Apele rozesłane po ziemi

Od pierwszego dnia swego wyboru na Stolicę Piotrową, a więc od 3 września 1914 r., Benedykt XV odmawiał potępienia którejkolwiek ze stron światowego konfliktu. Jednocześnie wypowiadał się ostro przeciwko samej wojnie, którą nazwał „przerażającym widowiskiem” i „plagą nie mającą sobie podobnych”. 1 listopada 1914 roku wydał encyklikę „Ad Beatissimi”. Benedykt XV nauczał w niej, że istnieje rodzaj zła działającego w ludzkim społeczeństwie, w którym „słusznie można dopatrywać się przyczyny obecnej wojny. Od kiedy zasady mądrości chrześcijańskiej, na których zasadzała się stabilność społeczeństwa, przestały obowiązywać w rządach państw, w konsekwencji doszło do tego, że same fundamenty państwa zostały wstrząśnięte„. Papież nazwał po imieniu grzechy panujące w ówczesnym społeczeństwie, które doprowadziły do wybuchu wojny.
W listopadzie tego roku Benedykt XV wezwał armie do zaprzestania walk w dzień Bożego Narodzenia. Walczące strony stwierdziły, że to niemożliwe. Papież nie zrezygnował z wysiłków na rzecz pokoju. Gdy nadszedł Wielki Tydzień 1915 r., wszczął modlitewną kampanię na rzecz pokoju w Europie i napisał żarliwą modlitwę do Chrystusa Księcia Pokoju, którą wysłał do wszystkich walczących narodów. Jego apel znowu pozostał niewysłuchany. Następnego roku wystosował więc niezwykły apel do dzieci komunijnych: "Bierzecie udział - pisał Papież - w najstraszliwszej ekspiacji, jaką Bóg w swych nieskończonych i ukrytych zamiarach przeprowadził kiedykolwiek rękami grzesznego społeczeństwa... Wyciągnijcie więc ręce, kochane dzieci, mające tak wielką moc [przed Bogiem], ku Wikariuszowi Chrystusa i waszymi bezcennymi modlitwami wesprzyjcie jego nieustające pragnienie".
Z Benedyktem XV wołał o pokój cały świat, również najczystszy głos - głos dzieci. Ale twórcy wojny pozostali głusi.

Odpowiedź Nieba

Benedykt XV, widząc, że rządy państw uczestniczących w wojnie z uporem lekceważą wszystkie jego błagania o „zakończenie wielkiego konfliktu, samobójstwa cywilizowanej Europy”, zdecydował się na wystosowanie wzruszającego listu pasterskiego do całego katolickiego świata. Wezwał w nim wszystkich wierzących do gorącej modlitwy o pokój i polecił modlić się do „Maryi, która jest Matką Miłosierdzia i wszechmocną przez łaskę”. To właśnie wtedy do Litanii Loretańskiej zostało dołączone wezwanie „Królowo Pokoju, módl się za nami”. Zwróćmy uwagę na datę papieskiego listu. Był to dzień 5 maja 1917 r.
Niebo zareagowało inaczej niż ziemscy władcy i bez zwłoki odpowiedziało na naglące wołanie Zastępcy Chrystusowego. Papież wołał o pomoc Matki Najświętszej, Niebo posłało więc na ziemię Tę, która została wezwana przez Ojca Świętego. 13 maja 1917 r. - osiem dni po wezwaniu Benedykta XV skierowanym do Maryi, Matka Boża ukazała się trojgu pastuszków w Fatimie i już podczas swego pierwszego objawienia dała bezpośrednią odpowiedź na wołanie Papieża. W ostatnich słowach skierowanych do dzieci powiedziała: „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny”. A potem nakreśliła przed Kościołem wielką mapę dziejów następnych lat, a do ręki dała nam busolę, która nieomylnie przeprowadzi nas do portu zbawienia. To fatimskie orędzie, orędzie wieków.

Czy orędzie czeka na nowego Benedykta?

Tak oto Fatima stała się receptą na pokój dla każdego pokolenia. W temacie tym zawarło się wszystko, co centralne w "orędziu wieku". Jego osiągniecie w ludzkim sercu, w rodzinach i całych społeczeństwach Matka Najświętsza związała ze swą największą obietnicą - z triumfem swego Niepokalanego Serca. Droga do niego wyznaczona została nie tylko przez różaniec, pokutę i zawierzenie Matce Bożej losów świata. Do "czasu pokoju", o którym mowa w sekrecie fatimskim, prowadzi szlak wytyczony przez wiele znaków, przede wszystkim jednak przez dwa milowe kamienie: poświęcenie Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi i zaprowadzenie na świecie nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca. Pierwszy kamień został już położony; uczynił to Jan Paweł II. Drugi jest zadaniem, które stoi przed Benedyktem XVI. Czy wypełni On ostatnie życzenie Matki Bożej Fatimskiej? Czy stanie się Papieżem, który "dopełni Fatimę"? Czy orędzie z Fatimy czeka na nowego Benedykta? Na razie pytania te pozostają bez odpowiedzi. Chociaż wiele przesłanek, oczywistych znaków, nawet ludzka logika pozwalają szepnąć, że tak. Choćby znaki związane z wizją św. Jana Bosko. Przecież poprzedni Benedykt wiele razy mówił o Kościele jako o okręcie atakowanym przez potęgę zła pragnącą zatopić Łódź św. Piotra. Czy nowy Benedykt przycumuje nas bezpiecznie do kolumn Eucharystii i Maryi Niepokalanej, by na wzburzonych wodach świata zapanowała cisza? Miejmy nadzieję, że tak. Z naszą pomocą na pewno tak!

Powrót do strony głównej