Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Środa, 16 Sierpień 2017 - 228 dzień w roku - godz.17:04:20 Tydzień: 33
85 ROCZNICA OBJAWIEŃ:     OBJAWIENIA Z 1917 ROKU W 2002 ROKUTAJEMNICA FATIMSKADUCHOWOŚĆ FATIMSKA
ISTOTA ORĘDZIA FATIMSKIEGONAWRÓCENIE ROSJI W LISTACH SIOSTRY ŁUCJICUD FATIMY
DLACZEGO BÓG OCALIŁ PAPIEŻA?FATIMA I ORĘDZIE O BOŻYM MIŁOSIERDZIU
85 ROCZNICA OBJAWIEŃ - ISTOTA ORĘDZIA FATIMSKIEGO  
Nasz Dziennik 13 maja 2002, Nr 110 (1303)  
Strona poprzednia Strona następna

Tak wiele powiedziano już o Fatimie... Czy jest sens raz jeszcze powtarzać prośby i żądania Matki Bożej? Tak, trzeba mówić o Maryi! Do skutku! Aż będzie więcej znana i miłowana - tak jak prosiła w Fatimie. Matko Najświętsza, niech spełni się Twoje życzenie! Niech stanie się ono choć odrobinę bliższe wypełnienia przez te moje małe słowa o Twej wielkości. A Ty, proszę, pomóż mówić o Tobie pięknie, by słowa były jak okienka w murze: otwarte na Twe niebieskie światło.

O czym trzeba mówić, kiedy rozważa się treść Twego fatimskiego orędzia? Tak, najpierw i przede wszystkim o tym, że to orędzie jest skierowane do mnie! Nie jest apelem do "kogoś" - jest skierowane do konkretnego mnie. Nie mówi "o jakichś środkach" - wskazuje na konkretne rzeczy, które muszą stać się treścią mojego życia. Nie odwołuje się do "kiedyś", ale do mojego "tu i teraz".
A zaczyna się od powtórzenia pierwszych słów Jezusa Nauczyciela: "Nawracajcie się...".

Po pierwsze: pokuta

Co otwiera listę żądań Matki Bożej Fatimskiej? Wezwanie do wyrzeczenia, umartwienia i pokuty, które jak klamra spina całość fatimskiego objawienia. Rozległo się ono już podczas pierwszego spotkania Maryi z dziećmi, w maju 1917 roku, pojawiło się też na początku wizji opisanej w trzeciej części tajemnicy, którą Jan Paweł II ujawnił w ramach obchodów Roku Jubileuszowego 2000. W 1917 r. Maryja pytała: "Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy (...) i jako prośbę o nawrócenie grzeszników?". Innymi słowy Maryja pytała dzieci, czy są gotowe do podjęcia wyrzeczeń w dwóch intencjach: wynagradzającej i o nawrócenie grzeszników.

Na pierwszym miejscu słyszę wezwanie do umartwienia. Jest ono tym bardziej naglące, że pojawia się jeszcze raz w wizji oglądanej przez dzieci fatimskie dwa miesiące później, a do niedawna opieczętowanej tajemnicą. Na samym jej początku ukazuje się anioł Bożej sprawiedliwości, mający ukarać ludzkość za jej grzechy. Już wzniosła się w górę ręka anioła, już miecz sypie iskrami mającymi podpalić ziemię... I oto wznosi się w górę inna ręka, ręka Maryi, a bijący od niej blask gasi rozpalone ostrze. Maryja ocala świat przed zasłużoną karą. Wówczas anioł, nie mogący wymierzyć sprawiedliwości, woła trzykrotnie donośnym głosem: "Pokuta, pokuta, pokuta!". Skoro życie zostało nam darowane, mamy pokutować, wynagradzać, nawrócić się... Tylko to uchroni nas przed karą, na którą zasługujemy.

O jaką pokutę chodzi? Od razu przypominają mi się słowa Maryi wypowiedziane w Fatimie. Matka Najświętsza, która uratowała nas przed wielką karą, prosiła o "przyjęcie cierpień, jakie Bóg ześle". Te słowa mają dla nas kapitalne znaczenie! Oto wyjątkowość drogi ukazanej w Fatimie: pokuta, którą mamy podjąć, nie jest pobożnym zrywem w Adwencie, Wielkim Poście, w piątek, czy w chwilach, kiedy chcemy wybłagać jakieś łaski u Boga. Fatimska pokuta to przyjmowanie na co dzień - w duchu zadośćuczynienia - wszystkich trudów, cierpień, kłopotów, jakie towarzyszą naszemu życiu. Mamy podejmować pokutę, którą sam Bóg nam zsyła. Nie chodzi o wyrzeczenia wymyślone przez podręczniki ascezy, nie chodzi o pokutę dyktowaną przez własną gorliwość czy poryw serca. Nie musimy szukać okazji do pokuty; życie daje wystarczająco dużo sposobności.

Co mam czynić, by żyć fatimskim orędziem? Ma mnie charakteryzować umartwienie stałe, ukryte, od dziś - kiedy zrozumiałem przesłanie z Fatimy - do dnia śmierci...

Po drugie: Różaniec

Od dziś mam zacząć pokutować, jak od dziś, od mojego "teraz" aż do godziny śmierci mam odmawiać Różaniec z jego powtarzającą się jak oddech modlitwą Pozdrowienia Anielskiego.

Modlitwa różańcowa, o którą prosi Pani z Fatimy, nie jest prośbą o zwykły Różaniec. Ma to być modlitwa skupiona na tym samym celu co codzienne umartwienie - na przebłaganiu za grzechy i błaganiu o nawrócenie grzeszników. Tym samym Różaniec fatimski nie jest modlitwą "egoistyczną", w której modlę się za siebie, za żonę, dzieci, przyjaciół - za tych, których sobie sam wybieram i w intencjach, które ja sam uważam za ważne. Matka Boża poleca mi po każdym dziesiątku odmawiać krótką dodatkową modlitwę, która ukierunkowuje, czasem koryguje, bieg mej modlitwy - moją różańcową intencję. Modlę się "za nas, grzeszników". Zdawałoby się to oczywiste, przecież takie właśnie słowa odmawiam w każdym Zdrowaś Maryjo: "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi"... A jednak te słowa ześlizgują się często po naszych duszach, nie wnikając do wnętrza. Teraz między różańcowymi rozważaniami mamy czas na jeszcze jedno małe rozważanie: na uświadomienie sobie swej rzeczywistej grzeszności i groźby potępienia, na wzbudzenie w sobie pragnienia osiągnięcia Nieba i zrozumienie niezbędnej do tego pomocy Chrystusa Zbawiciela, na przypomnienie sobie o swej solidarności ze wszystkimi, szczególnie z tymi, którzy najbardziej potrzebują Bożego Miłosierdzia.

Jak głębokie, jak pełne treści jest to dodatkowe rozważanie, powtarzające się w rytmie dziesiątków Różańca! Przypomina mi ono o tylu rzeczach, na przykład o tym, że i ja mam obowiązek okazywać miłosierdzie tym, których uważam za godnych nie miłosierdzia, ale pogardy. Przypomina się w tym miejscu druga część tajemnicy fatimskiej z jej przerażającą wizją piekła i komentarzem Maryi: "Widzieliście piekło, do którego idą biedni grzesznicy...". Tak, los tych ludzi, nawet zupełnie mi obcych, nie może być obojętny żadnemu czcicielowi Matki Najświętszej.

Za nich odmawiam codzienny Różaniec. A jego trud ofiarowuję jako wynagrodzenie za grzechy moje i innych ludzi.

Po trzecie: zaangażowanie

Dobrze to pamiętam - system komunistyczny nie lubił objawień z Fatimy. Tolerował do pewnego stopnia Lourdes czy La Salette, potrafił przymknąć oko na Maryjną procesję z figurą czy obrazem. Jednak Fatima była słowem zakazanym. W krajach za żelazną kurtyną do lat osiemdziesiątych nie można było drukować żadnych książek o Fatimie, nawet małych obrazków! W tym przypadku cenzura okazała się bezlitosna. Bo słowo "Fatima" było jak klątwa rzucona na socjalistyczny ład bez Boga.

Wszystko z powodu potępienia komunizmu przez Matkę Bożą, nazwania po imieniu jego celów, wskazania na skuteczne środki walki z bezbożnym systemem, a co najgorsze - zapowiedzi, że "Rosja się nawróci"!

Z niejakim zdziwieniem czytam te słowa w Maryjnym orędziu z 1917 r. Więc jednak Kościół ma obowiązek angażowania się w sprawy polityki! Tak, Bogu, a co za tym idzie Kościołowi (i mnie!) nie są obojętne doczesne losy ludzkości. Jezus chce, aby przybliżało się do nas Królestwo Niebieskie, aby wola Ojca pełniła się na ziemi tak samo jak w Niebie (modlę się o to codziennie w Modlitwie Pańskiej), i jeśli jakieś poczynania (również polityczne) odciągają ludzi od Boga i manipulują prawdą, trzeba im stawić zdecydowany opór, trzeba powiedzieć głośne "non possumus" - nie możemy!

Fatima mówi mi o obowiązku zaangażowania się po stronie Boga, dobra i prawdy. Ale ukazuje specyficzną, chrześcijańską metodę owego zaangażowania. Nigdy nie przyczynię się do zwycięstwa dobra przez posługiwanie się złymi środkami. Trzeba mi wziąć do ręki broń wskazaną przez Maryję. Może wyda się ona nieproporcjonalna do potęgi zła, może nawet naiwna. A jednak nią właśnie mam się posłużyć: pokutą, Różańcem, poświęceniem...

Chwycenie za tę broń wymaga od nas bezwarunkowej ufności. Może dlatego Maryja na swych powierników wybrała trójkę dzieci? Dzieci z Fatimy mają nas nauczyć zaangażowania bez zbędnych pytań, bez intelektualnego roztrząsania i proponowania Bogu innych, "lepszych" rozwiązań. Nie ma mowy o teologii wyzwolenia, o budowaniu politycznych partii, o bojkocie nieprzyjaciół i grzeszników. Mamy pokutować, modlić się, na wszelki sposób wynagradzać dobrem za tych, którzy czynią zło. Kiedy na szali dobra będzie więcej niż na szali zła, wówczas zło upadnie.

Po czwarte: zawierzenie

Maryja mówi: są rzeczy, które same ważą więcej niż całe zło. Poświęćcie Rosję memu Niepokalanemu Sercu! Ten akt otwiera nad nieprzyjaciółmi Kościoła upusty Bożych łask zniewalających serca i uruchamiających lawinę świętych mocy, które wyrzucają historię z wyznaczonych przez ludzi torów! Słowa te znalazły dobitne potwierdzenie w 1989 roku, kiedy nastąpił upadek systemu socjalistycznego.

Taką moc miał akt papieski, podjęty w łączności z kolegium biskupów całego świata. Ale wiem, że i mój akt poświęcenia - najpierw siebie, a potem Rosji i wszystkich wrogów Kościoła - działa cuda.

Ale ten akt wcale nie jest rzeczą łatwą. Aby go dokonać, muszę być jak dziecko. Bo zawierzenie Maryi jest aktem dziecięcego, ufnego serca. Jeżeli nie ma we mnie dziecka, nie będę umiał dokonać poświęcenia siebie. A bez oddania się Maryi nie można Jej oddać nikogo i niczego. Czasem o tym zapominamy i mnożymy modlitwy, które nie docierają do Boga... Te modlitwy nie opuszczają naszych serc. Jak mogą z nich wyjść i pobiec do nieba, skoro serce pozostaje zamknięte, a modlitwa może wznieść się tak wysoko tylko na skrzydłach ufnej miłości.

Czym jest zawierzenie Matce Bożej? Zdawałoby się, że to zupełnie proste. To oddanie sterów mojego życia w Jej ręce, to pozwolenie Jej, by Ona sama prowadziła mnie przez życie, sama rozkładała przede mną krajobrazy zdarzeń. To posiadanie pewności, że cokolwiek staje na mojej drodze - także to, co najtrudniejsze - jest zawsze łaską, zawsze darem Jej Niepokalanego Serca, bym trwał w zjednoczeniu z Bogiem, bym podążał prostą drogą ku Niebu.

Cóż, w praktyce takie zawierzenie okazuje się bardzo trudne. Nie mija wiele czasu, a z powrotem przejmujemy stery i znowu próbujemy sami reżyserować swoje życie. Dlatego akt zawierzenia musi być wypowiedziany w duchu dziecięcej ufności. Dlatego trzeba go ponawiać codziennie, a nawet częściej, jeśli pojawia się pokusa zajęcia na powrót "swojego miejsca" i odsunięcia Maryi.

Poniekąd łatwo sprawdzić, czy moje serce jest gotowe wypowiedzieć akt prawdziwego zawierzenia. Wystarczy zapytać o treść "Totus Tuus"... Czy ja jestem cały dla Maryi i pozwalam Jej czynić ze mną, co zechce, czy może Maryja ma być cała dla mnie - ma mi pomagać, ratować, pocieszać, darzyć miłością. Wiem, że jest to przewrotne pytanie, ale pamiętajmy - orędzie fatimskie głosi, że nawet jeśli otrzymujemy szczególne łaski, jest to rzecz zawsze drugorzędna, bo nie Maryja służy nam, ale my Maryi. Zresztą kierujemy się miłością do Niej, a nie pobożnym wyrachowaniem.

Wreszcie: Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi

Wiele już powiedziałem o wezwaniach, jakie rozlegają się z Fatimy i jakie docierają do mego serca. Mówiłem o pokucie, Różańcu, zaangażowaniu w przemianę świata, zawierzeniu... Dodam jeszcze, że to wszystko zostało nam dane w jednej formie pobożności - w nabożeństwie pierwszych sobót. Jest to nabożeństwo dane przez Boga na nasze czasy i każdy, kto zacznie je praktykować, zrozumie jego wyjątkowość.

W tym miejscu zamilknę... Słów nie starcza. Tego nie da się opowiedzieć. To trzeba przeżyć samemu.

Tak, nie będę mówił o cudzie, jakim jest uczestnictwo w tym nabożeństwie. Niech sprawdzi to każdy, kto chce żyć orędziem z Fatimy. Ja podam tylko za siostrą Łucją to, co w nim najważniejsze.

Na czym polega to nabożeństwo? "W pierwsze soboty przez pięć miesięcy przyjąć Komunię św., odmówić Różaniec, rozważając tajemnice różańcowe przez piętnaście minut towarzyszyć Matce Bożej i udać się do spowiedzi w intencji zadośćuczynienia. Ta może odbyć się innego dnia, o tyle, o ile przy przyjmowaniu Komunii św. jest się w stanie łaski".

Dlaczego ma to być pięć sobót? "Jeśli się nie mylę, zostało mi objawione co następuje: Córko, motyw jest prosty: Jest pięć rodzajów obelg i bluźnierstw wypowiadanych przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Pierwsze: bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu; drugie: przeciwko Jej Dziewictwu; trzecie: przeciwko Bożemu Macierzyństwu, z jednoczesnym zastrzeganiem się, że uznaje się Ją wyłącznie za matkę człowieka; czwarte: bluźnierstwa tych, którzy starają się otwarcie zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę a nawet nienawiść do tej Niepokalanej Matki; piąte: bluźnierstwa tych, którzy urągają Jej bezpośrednio w Jej świętych wizerunkach".

Zachęcam z całego serca każdego, kto kocha Boga i Jego Matkę: niech podejmie wezwanie do praktykowania nabożeństwa pierwszych sobót. Proście swoich duszpasterzy, by zaprowadzili to nabożeństwo w swoich parafiach. Nie będą żałować.
Nabożeństwo pierwszych sobót: w nim zawiera się istota orędzia.
Nabożeństwo pierwszych sobót: to najlepsza droga do uświęcenia.
Nabożeństwo pierwszych sobót: to najlepszy sposób na poznanie i pokochanie Maryi.
Ono uratuje świat.
Kto je praktykuje, jest fatimskim dzieckiem Maryi.

Strona poprzednia Strona następna
Powrót do strony głównej