Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Piątek, 20 Październik 2017 - 293 dzień w roku - godz.09:14:26 Tydzień: 42
85 ROCZNICA OBJAWIEŃ:     OBJAWIENIA Z 1917 ROKU W 2002 ROKUTAJEMNICA FATIMSKADUCHOWOŚĆ FATIMSKA
ISTOTA ORĘDZIA FATIMSKIEGONAWRÓCENIE ROSJI W LISTACH SIOSTRY ŁUCJICUD FATIMY
DLACZEGO BÓG OCALIŁ PAPIEŻA?FATIMA I ORĘDZIE O BOŻYM MIŁOSIERDZIU
85 ROCZNICA OBJAWIEŃ - CUD FATIMY  
ROZMOWA Z TIMOTHYM TINDAL-ROBERTSONEM, ŚWIATOWEJ SŁAWY AUTORYTETEM FATIMSKIM  
Nasz Dziennik 13 maja 2002, Nr 110 (1303)  
Strona poprzednia Strona następna
Timothy Tindal-Robertson

W Pana życiu był zapewne jakiś moment, kiedy zwrócił Pan uwagę na Fatimę i jej orędzie. Jakie zdarzenie sprawiło, że tak bardzo zaangażował się Pan w tematykę fatimską? Czy było to zdarzenie niezwykłe czy zupełnie zwyczajne?

- Cieszę się, że mogę odpowiedzieć na Pana pytanie, a w ten sposób oddać chwałę Bogu i podziękować Kościołowi za to, co Bóg zechciał dla mnie uczynić, a także wyrazić wdzięczność Maryi, mojej Matce, za obdarzenie mnie nabożeństwem do Jej Niepokalanego Serca.

Rzeczywiście w moim życiu był pewien punkt zwrotny, jakieś skrzyżowanie dróg, miejsce, w którym Bóg dał mi łaskę zrozumienia niezwykłego znaczenia Fatimy dla Kościoła we współczesnym świecie. Wszystko zaczęło się 13 maja 1979 r., w dniu, kiedy Francis Johnston, znany pisarz katolicki i gorliwy apostoł Fatimy w Anglii, wręczył mi tekst swej książki ,,Fatima the Great Sign" ("Fatima wielki znak"), proponując mi jej wydanie.

To chyba do dziś najlepsza książka o Fatimie napisana w języku angielskim, podejmująca tematykę fatimską do roku 1980, czyli do roku jej pierwszego wydania. Jej lektura otworzyła oczy mego serca, mego umysłu i mojej duszy na zdumiewający cud Fatimy i jej niezwykłą tajemnicę. Zrozumiałem, że to wyjątkowe wśród Maryjnych objawień zawiera orędzie, które wciąż się rozwija i rozszerza w Kościele. Więcej, wciąż czeka na swe spełnienie.

Przeczytanie tego dzieła obdarzyło mnie też po raz pierwszy od mego przejścia na katolicyzm w 1964 r. łaską jasnego zrozumienia, w jaki sposób Najświętsza Maryja Panna rodzi Jezusa w ludzkiej duszy. Trzeba tylko bezwarunkowo zawierzyć Jej macierzyńskiej miłości i stać się Totus Tuus. Czytając "wielki znak", przeżyłem swe drugie nawrócenie - odkryłem Maryjny profil Kościoła! Było to nawet głębsze doświadczenie niż tamto pierwsze odkrycie, to, które przyprowadziło mnie do Kościoła - odkrycie prawdziwej obecności Jezusa w Eucharystii.

Tym dwóm wydarzeniom towarzyszyły znaki, za które mogę tylko ofiarować swój niedoskonały, pokorny Magnificat, trwając w zdumieniu nad pięknem i miłosierdziem ukazanym w dziełach Bożych.

Czy mógłby Pan nam coś na ich temat powiedzieć?

Fatima
Fatima
- Fot. T. SobierajOjciec Święty w Fatimie w Roku Wielkiego Jubileuszu 2000Ojciec Święty w Fatimie w Roku Wielkiego Jubileuszu 2000
- Fot. T. SobierajOjciec Święty modli się przy grobie błogosławionych Hiacynty i Franciszka w Fatimie, rok 2000Ojciec Święty modli się przy grobie błogosławionych Hiacynty i Franciszka w Fatimie, rok 2000
- Fot. T. SobierajSiostra ŁucjaSiostra Łucja
- Fot. T. Sobieraj

- Jestem jedynym synem moich rodziców. Mój ojciec, którego bardzo kochałem, bo był dobrym, cierpliwym człowiekiem i prowadził życie chrześcijańskie; od czasu, kiedy stał się masonem w londyńskim City, odrzucił formalną wiarę w Chrystusa i zaczął krytykować Kościół katolicki. Jak jednak wytłumaczyć, że to właśnie jego ręka, a nie kogo innego doprowadziła do mojego nawrócenia?

Kiedy żeniłem się siedem lat później, ból naszego zerwania był wciąż tak wielki, że w dniu mojego ślubu ojciec odmówił udziału w uroczystościach weselnych. Czy dlatego w końcu zmienił postawę swego serca, że pobraliśmy się 8 maja 1971 r. w wielkim Oratory Church w Londynie, który jest poświęcony Niepokalanemu Sercu Maryi? Ale wówczas nic jeszcze nie wiedziałem ani o Niepokalanym Sercu Maryi, ani o Fatimie.

Mówi się, że Pana ojciec, mason, nawrócił się na łożu śmierci, i to za przyczyną Matki Bożej. Czy to prawda?

- Mój kochany ojciec umierał, odrzucając Chrystusa i Kościół. Stało się to rok po wydaniu przeze mnie wspaniałej książki Johnstona, która zainspirowała nas do codziennego odmawiania Różańca w intencji zbawienia mego ojca. Matka Boża zabrała moje łzy i obawy, ojciec mój umarł bowiem 25 marca 1981 r., że tak powiem, w Jej ramionach. Gorąco w to wierzę. A po jego śmierci znalazłem w jego biurku, pod dokumentami masońskimi duży różaniec, taki, jaki noszą zakonnicy, oraz prosty, drewniany krucyfiks. Przechowuję je do dziś jak najcenniejszy skarb, ale to nie ja je tam włożyłem. Więc kto? Nie dowiem się tego w tym życiu, ale tego szczegółu nie muszę wiedzieć, bo piękne okoliczności śmierci mego ojca zapewniają mnie, że Matka Boża przyszła, by ocalić jego duszę. Stało się to w odpowiedzi na nasz codzienny Różaniec, w którym błagaliśmy Ją, by modliła się za niego i za nas, biednych grzeszników, "teraz i w godzinę śmierci naszej".

Wróćmy do książki Johnstona. Czy dla innych również okazała się ona "wielkim znakiem"?

- Zacznę od tego, że w tym samym czasie otrzymałem od Boga inny znak. Zupełnie nieoczekiwanie przysłano mi piękną fotografię, na której Ojciec Święty trzyma otwartą książkę - pierwsze wydanie "Fatimy wielkiego znaku". Papież otrzymał ją latem 1980 r., a ja mogłem zamieścić wspomniane zdjęcie na tylnej okładce kolejnych wydań. Książka stała się bestsellerem i kolejne pięć wydań w Wielkiej Brytanii osiągnęło nakład ponad 30 tys. egzemplarzy, nie licząc wielu tysięcy sprzedanych w USA przez wydawnictwo Tan Books, któremu udzieliłem licencji na Stany Zjednoczone.

Kiedy Bóg raczy objawiać się w naszym życiu w sposób wykraczający poza nasze oczekiwania, czy nie powinniśmy wówczas ujrzeć z pokorą tego, o czym mówił Ojciec Święty 12 maja 1982 r. w Fatimie, gdy komentując próbę zamachu na jego życie, stwierdził: "W planach Bożej Opatrzności nie ma przypadków".

W Pańskiej wypowiedzi zaciekawiło mnie stwierdzenie, że orędzie fatimskie wciąż się rozwija i wciąż czeka na swe spełnienie. Rozumiem, że to odkrycie miało miejsce przed zamachem na Ojca Świętego w 1981 r., kiedy to orędzie objawiło swą palącą aktualność. Czy może Pan powiedzieć, co tak wyjątkowego odkrył Pan w objawieniach fatimskich, nie mogąc jeszcze nic wiedzieć o "punkcie zwrotnym" z 13 maja 1981 r.?

- Czytając książkę Johnstona i analizując orędzie z Fatimy, odkryłem pięć aspektów, których nie posiada żadne inne objawienie Maryjne.

Po pierwsze, wyjątkową cechą Fatimy jest jej związek z papiestwem i fakt, że związek ten sięga samych początków objawień, by potem z każdym kolejnym Papieżem pogłębiać się coraz bardziej.

Wszystko zaczęło się w 1917 r., kiedy piekło pierwszej wojny światowej osiągnęło swe apogeum - padały nieustanne deszcze, a na froncie zastosowano gazy trujące. Kiedy wszystkie zabiegi o pokój nie odnosiły skutku, Papież Benedykt XV wysłał do świata katolickiego list apostolski, wzywający do modlitwy o pokój za przyczyną Matki Bożej. Do Litanii Loretańskiej dodał wówczas nowe wezwanie: "Królowo pokoju, módl się za nami".

Osiem dni później Matka Najświętsza ukazała się pastuszkom fatimskim, a jej ostanie słowa z pierwszego objawienia były bezpośrednią odpowiedzią na wołanie Benedykta XV: "Odmawiajcie codziennie Różaniec, by uzyskać pokój dla świata i zakończenie wojny".

Co więcej, w tym samym czasie, kiedy pastuszkowie rozmawiali z Maryją, przyszły Papież Pius XII przyjmował sakrę biskupią. On też oglądał później na Watykanie powtórzenie fatimskiego "cudu słońca"!

Ten wyjątkowy związek papiestwa z Fatimą ukazuje obraz wiszący nad głównym ołtarzem bazyliki Matki Bożej Różańcowej w Fatimie.

Kolejnym wydarzeniem jest zapewne poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez Piusa XII?

- Nie, na to nie zwróciłem wówczas tak bacznej uwagi. Natomiast zainteresował mnie fakt, że Paweł VI aż trzykrotnie wspomniał Matkę Bożą Fatimską podczas Soboru Watykańskiego II. Przypomniał on o wspomnianym przez Pana poświęceniu dokonanym przez Piusa XII, ogłosił, że przesyła dla Fatimy złotą różę i Niepokalanemu Sercu Maryi zawierzył całą ludzkość.

To po drugie. Po trzecie, Kościół uznał znaczenie orędzia fatimskiego, bo wiernie powtarza ono prawdy Pisma Świętego i wezwanie Chrystusa: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" (Mk 1, 15). Tym samym orędzie z Fatimy jest niewyczerpanym Źródłem duchowego bogactwa. Ksiądz kardynał Larraona, legat Jana XXIII na uroczystościach fatimskich odbywających się 13 maja 1963 r., powiedział: "Fatima jest żywym urzeczywistnieniem Ewangelii... Nigdy nie miała miejsca taka nadprzyrodzona interwencja Najświętszej Maryi Panny, jak fatimska i żadne inne uznane objawienie nie przekazało nam tak jasnego, tak macierzyńskiego i tak głębokiego orędzia".

A zdumiewający związek Fatimy z orędziem o Bożym Miłosierdziu?

- Nie znałem go wtedy zupełnie. Owszem potem, w latach dziewięćdziesiątych, szczególnie po dwukrotnym pobycie w Polsce, dostrzegłem tę zachwycającą zbieżność. Jednak w 1980 r. moją uwagę przykuło coś innego, ale... też związanego z Jezusem i Jego miłosiernym Sercem. Prośba Matki Bożej o poświęcenie przez Papieża Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi wykazuje wiele podobieństw do prośby Jezusa wypowiedzianej dwadzieścia lat wcześniej - 2 lipca 1897 r. - do siostry Marii od Serca Bożego (hrabiny Droste zu Vischering), by Ojciec Święty poświęcił świat Najświętszemu Sercu Zbawiciela. Akt ten, uznany za "największy akt mego pontyfikatu", został dokonany przez Leona XIII 11 czerwca 1899 r.

Ale to nie wszystko. Orędzie fatimskie jest też zupełnie wyjątkowe, dlatego że zawiera proroctwa, które umożliwiają nam bezpośrednią odpowiedź na największe zagrożenia XX wieku. Jak ujął to Jan Paweł II w swym liście do księdza biskupa diecezji Leiria-Fatima, datowanym na 1 października 1997, "kiedy patrzymy na znaki czasu naszego XX stulecia, największym z nich jest z pewnością Fatima... bowiem jej orędzie mówi o wielu najnowszych wydarzeniach i uzależnia je od odpowiedzi na jej wezwania".

Ale proroctwa Matki Bożej związane ze złem panoszącym się na świecie nie są Jej ostatnim słowem. Wypełnienie orędzia, do którego Kościół idzie w ostatnich latach wielkimi krokami, nastąpi wówczas, gdy ziści się znana nam dobrze obietnica: "Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje" i "zostanie udzielony światu pokój".

Czy można powiedzieć, że w świetle tych wydarzeń, o których rozmawiamy, zamach na Ojca Świętego z 13 maja 1981 r. stanowi "punkt zwrotny" w rozwoju fatimskiego orędzia i jest przełomem w odpowiedzi, jaką daje na niego Kościół? Dla nas, w Polsce, był to nowy początek pobożności fatimskiej...

- Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie jest łatwo wskazać na odpowiedź Kościoła, częściowo z powodu trudności spowodowanych przez postawę wielu biskupów, którzy nie akceptują fatimskiego orędzia w swych diecezjach. Ale wróćmy do głównego tematu. Z wypowiedzi samego Papieża wynika, że na Pana pytanie należy odpowiedzieć twierdząco. Dla Ojca Świętego, najważniejszej osoby w Kościele, 13 maja 1981 r. był momentem przełomowym! Ale od strony wielu konkretnych wspólnot kościelnych czy narodów chrześcijańskich obawiam się, że nie możemy mówić o żadnym przełomie. W Polsce, owszem, i chwała za to Bogu Najwyższemu! W Portugalii takie wydarzenie nie było potrzebne - Fatima to narodowa świętość. Ale, jak myślę, najważniejsze jest to, że 13 maja 1981 r. był przełomową datą dla papiestwa, które nagle przyjęło, rzec można, profil fatimski.

Już w szpitalu Jan Paweł II poprosił o wszystkie dokumenty związane z Fatimą; był wśród nich tak zwany trzeci sekret i jakieś pisma w oryginale. Papież przeczytał wszystko w największym skupieniu, po czym powiedział: "Zrozumiałem, że jedynym sposobem ocalenia świata od wojny, ocalenia od ateizmu, jest nawrócenie Rosji zgodnie z orędziem z Fatimy".

W maju 1982 r. Papież powiedział w sanktuarium w Fatimie: "We wszystkim, co się wydarzyło, zobaczyłem - i stale będę to powtarzał - szczególną matczyną opiekę Maryi. A że w planach Bożej Opatrzności nie ma przypadków - zobaczyłem w tym wezwanie i kto wie, przypomnienie orędzia, które stąd wyszło".

W książce "Przekroczyć próg nadziei" Jan Paweł II pisał: "Wchodząc w sprawy Kościoła powszechnego... jeszcze bardzo mało wiedziałem o Fatimie". Papież zrozumiał, że "zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie ono przez Maryję... Chrystus przez Nią zwycięży, bo chce, aby zwycięstwa Kościoła w świecie współczesnym i przyszłym łączyły się z Nią".

Po zamachu na swe życie Ojciec Święty ugruntowuje profil fatimski współczesnego Kościoła przez kolejne inicjatywy.

- Tak, już rok później, 13 maja 1982 r. tłumaczy, dlaczego Kościół przyjął wezwanie Matki Bożej Fatimskiej i wskazuje na wielkie znaczenie poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. To pierwsza wypowiedź Papieża w oficjalny sposób odwołująca się do orędzia z Fatimy.

Poświęcenie, o które prosiła Najświętsza Maryja Panna, zostało dokonane 25 marca 1984 r. na placu św. Piotra w Rzymie i - jak zapewnia siostra Łucja - "zostało przyjęte przez niebo". W konsekwencji w Europie Środkowej i Wschodniej dokonały się nieoczekiwane przemiany, których szczytowy moment wiąże się z wystąpieniem 25 grudnia 1991 r. byłego pierwszego sekretarza partii komunistycznej, prezydenta Michaiła Gorbaczowa, który ogłosił za pośrednictwem telewizji, że Związek Sowiecki sam się rozwiązał - od wewnątrz, na drodze pokojowej. To był prawdziwy cud dokonany za przyczyną Matki Bożej Fatimskiej.

Nie mniej ważne są akty, przez które Ojciec Święty umacniał znaczenie orędzia Matki Bożej Fatimskiej w Kościele. 13 maja 2000 r. Jan Paweł II ogłosił Franciszka i Hiacyntę błogosławionymi. W tym samym roku, Roku Świętym, Papież polecił ujawnić treść trzeciej części Tajemnicy Fatimskiej i opracować dla niej komentarz teologiczny, aby "wierni mogli lepiej zrozumieć orędzie Matki Bożej Fatimskiej".

Wreszcie Ojciec Święty dokonał bezprecedensowego aktu, który ukazuje, jak ważne jest według niego orędzie z Fatimy dla Kościoła i świata. 8 października 2000 r. w kolegialnej jedności z największym zgromadzeniem biskupów od czasów soboru Jan Paweł II zawierzył trzecie tysiąclecie Pani Fatimskiej.

Tyle Ojciec Święty. A czy 1981 r. był przełomem dla całego Kościoła? Ależ Kościół to my, więc to pytanie trzeba postawić Panu, mnie, Czytelnikom "Naszego Dziennika". Czy na przykład nasze rodziny, "Kościoły domowe", są od tamtego czasu inne? Czy jest w nas więcej zawierzenia i ofiary, więcej miłości do Maryi, więcej Totus Tuus?

Był Pan dwukrotnie w Polsce. Czy może Pan podzielić się z nami swymi wrażeniami związanymi z pobożnością Maryjną, szczególnie fatimską, w naszym kraju?

- Muszę wyznać, że w swojej duszy czułem coś na kształt radosnego wyzwolenia! Oto mogłem przyjechać do kraju, w którym oddaje się Maryi należną Jej cześć i na co dzień żyje się nabożeństwem do Niej jako do Matki rodziny i Narodu, więcej, ludzie traktują Maryjność jako swoją drugą naturę. Jestem przekonany, że poza wspaniałą nauką zawartą w ósmym rozdziale Konstytucji dogmatycznej o Kościele i przepięknym nauczaniem i przykładem życia Jana Pawła II, dla wielu Kościołów na Zachodzie powinno stać się normą to, czego miałem możność doświadczyć z bogactwa Maryjnego ducha w Polsce.

Moje wrażenia skupiają się wokół dwóch wielkich sanktuariów, które miałem szczęście odwiedzić: w Częstochowie, którą widziałem tylko przelotnie, i w sposób wyjątkowy w Zakopanem.

Kontemplacja świętego wizerunku Czarnej Madonny z Częstochowy pomogła mi lepiej zrozumieć fascynującą prawdę o tym, w jaki sposób pobożność Maryjna stała się integralną częścią historii Polskiego Narodu. Dzięki tej pobożności Polska zachowała swoją tradycję. Przed reformacją była ona i naszym udziałem, a katolicy z całej Europy pielgrzymowali do wielkiego sanktuarium Matki Bożej w Walsingham, Anglia zaś była zwana "wianem Maryi".

Jednak to, co odkryłem, nawiedzając wspaniałe świątynie i obserwując entuzjazm ludzi, którzy opowiadali mi o interwencjach Maryi w waszym kraju, uświadomiło mi, że pobożność Maryjna w Polsce nie jest reliktem przeszłości i do dziś zachowuje znaczenie dla współczesnego świata. Niech wolno mi będzie wspomnieć najznakomitszy przykład. Ogromne wrażenie wywarł na mnie fakt, że w czasach, kiedy Kościół cierpiał prześladowania i był zagrożony w swym istnieniu, Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński, przebywając w więzieniu, z niezachwianą wiarą oddał się w 1953 r. Matce Bożej "za wolność Kościoła i Polski". Uczynił to w duchu wskazówek danych przez św. Ludwika de Montfort w jego "Doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny". Owocem wierności ks. Prymasa złożonemu ślubowi były godne uwagi następujące potem wydarzenia. Ukazały one niezwykłą moc nabożeństwa do Maryi, które było w stanie ocalić życie i wiarę Kościoła w czasach represji i prześladowań.

Gdy odwiedziłem Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem, ujrzałem inne piękne świadectwo polskiej pobożności Maryjnej. Najpierw zdumiał mnie fakt, że rządy ateistyczne nie były w stanie powstrzymać ludzi od zbudowania tego zapierającego dech w piersiach znaku ich miłości i ufności do ich Matki i Królowej. A potem pojawiła się jeszcze inna refleksja: Częstochowa jest przede wszystkim świadectwem głębokiej pobożności Narodu Polskiego, a Zakopane... Co mnie najbardziej pociąga w Zakopanem to fakt, że ta zupełnie nowa świątynia inspiruje dziś rozwój tradycyjnego ducha Maryjnej pobożności, a czyni to za pomocą orędzia z Fatimy, które ma znaczenie powszechne i dotyczy szczególnie potrzeb Kościoła w naszych czasach i w czekającej nas przyszłości.

Jeszcze jedno. My, na Zachodzie, dopiero dowiadywaliśmy się o Fatimie, a z Zakopanego już do rodzin polskich wyruszyła potajemnie z posłannictwem wiary Pielgrzymująca Figura Fatimska, przemierzając kraj w ciemnych latach komunistycznych prześladowań. No i sama świątynia zakopiańska, która jest szczytem osiągnięć architektonicznych, i która została wzniesiona jako podziękowanie Matce Bożej Fatimskiej za ocalenie przez Nią życia Karola Wojtyły - Papieża, który w swym Totus Tuus jest darem nieba dla Kościoła i który uosabia Maryjną tradycję waszego kraju! Dziękuję Bogu, że mogłem ją zobaczyć.

W 1995 roku miałem niezwykły przywilej uczestniczenia w niezapomnianych całonocnych uroczystościach związanych z przybyciem do Zakopanego Pielgrzymującej Pani Fatimskiej, która przez ponad rok nawiedzała wszystkie polskie diecezje. Tamto nawiedzenie było wymownym znakiem gorliwości Maryjnego nabożeństwa, jakie cechuje Polaków, jak również świadectwem, jak bardzo przyjęli oni do swych serc orędzie Matki Bożej z Fatimy.

Czy chciałby Pan na zakończenie przekazać Polakom jakieś przesłanie związane z Fatimą?

- Kiedy rozważam opatrznościowe wydarzenia mające miejsce w waszym kraju, myśli moje biegną w stronę trzech wydarzeń związanych z Fatimą, a mających miejsce w Roku Świętym. Wydaje mi się, że w nich zawiera się przesłanie także dla Polaków.

Po pierwsze, w beatyfikacji Franciszka i Hiacynty widzimy, jak przyjęcie orędzia Matki Bożej - co pastuszkowie uczynili z niezachwianą wiernością i oddaniem - owocuje naszym uświęceniem, a także przyczynia się do zbawienia tych wszystkich, "którzy nie wierzą, nie uwielbiają i nie kochają". Po drugie, w ujawnionej trzeciej części tajemnicy fatimskiej widzimy moc Niepokalanego Serca Maryi oddalającej Boską sprawiedliwość, na którą świat zasłużył sobie przez popełnione grzechy, a także naglące wezwanie do modlitwy i pokuty. Po trzecie, w akcie zawierzenia Najświętszej Maryi Pannie trzeciego tysiąclecia Ojciec Święty ukazuje nam znaczenie orędzia fatimskiego dla przyszłości Kościoła. Akt ten został dokonany w obecności figury specjalnie sprowadzonej z Fatimy!

Wydaje mi się, że spośród tych trzech aktów dla nas, członków Kościoła, najważniejszym jest beatyfikacja Franciszka i Hiacynty. W historii ich życia odkrywamy doskonały wzór życia i uświęcania się przez odpowiedź na orędzie Matki Bożej Fatimskiej; a czy to właśnie nie jest najbardziej potrzebne w dzisiejszych czasach? Dlatego, jak powiedział Ojciec Święty po powrocie do Rzymu z uroczystości beatyfikacyjnych, "przyjmijmy światło, które płynie z Fatimy, pozwólmy się prowadzić Maryi. Niech Niepokalane Serce Maryi będzie dla nas ucieczką i drogą, która zaprowadzi nas do Chrystusa".

- To wezwanie zostało wspaniale wyrażone w wystroju świątyni Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem, gdzie figura Niepokalanego Serca Maryi została umieszczona nad Jezusem obecnym w Eucharystii, ukrytym w otoczonym promieniami złotym tabernakulum, żywym centrum Kościoła. Na Niego nam wskazuje Matka, do Niego prowadzi nas Jej Serce!

Dziękuję Panu za rozmowę.

Wincenty Łaszewski

Strona poprzednia Strona następna
Powrót do strony głównej