Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. PRASA O FATIMIE - <a href='http://www.naszdziennik.pl' class='ja'>Nasz Dziennik</a> 22/23 lutego 2003
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Środa, 19 Wrzesień 2018 - 262 dzień w roku - godz.09:03:41 Tydzień: 38
PRASA O FATIMIE - Nasz Dziennik 22/23 lutego 2003   
Spis artykułów
Świat Maryjnych Objawień. Tuy - 1929 r.
Wezwanie do poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi
 
WINCENTY ŁASZEWSKI   

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z przemieszania się w naszej świadomości dwóch różnych objawień. Kiedy Jan Paweł II powiedział po zamachu 13 maja 1981 r., iż jedynym sposobem ocalenia świata jest poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, kiedy poświęcał Rosję i cały świat temu Niepokalanemu Sercu, kiedy runął mur berliński - wszystko to wcale nie wiązało się z objawieniami w Fatimie! To nie w portugalskiej Fatimie, lecz w hiszpańskim Tuy Matka Najświętsza przekazała swe życzenie, by Ojciec Święty poświęcił Rosję Jej Niepokalanemu Sercu.

Gdy Jan Paweł II wygłaszał w Fatimie homilię o znaczeniu objawień fatimskich, ponad połowę tekstu poświęcił nie Fatimie, lecz właśnie owemu Tuy. Jakby objawienia fatimskie dokonały się w trzech miejscach: w Fatimie w 1917 r., w Pontevedra w 1925 r. i w Tuy w 1929 r.
Owa triada objawień ma solidny wspólny mianownik. Z jednej strony łączy je ta sama wizjonerka, z drugiej - w Fatimie Matka Boża sama zapowiada dalszy ciąg objawień. Czy objawienie w Tuy zamyka wizje fatimskie? Nie, ale "dużych" objawień związanych z Fatimą mamy tylko osiem: sześć w Fatimie, po jednym w Pontevedra i w Tuy. Po 1929 r. było jeszcze wiele zupełnie nam nieznanych spotkań Łucji z nadprzyrodzonością. Są one ważne, bo bez nich nie poznalibyśmy nawet treści dwóch kluczowych "objawień pofatimskich".

Trzy wątki

Podczas jednego z takich "małych" objawień Matka Najświętsza powiedziała, że nadszedł moment, w którym wizjonerka ma ujawnić przekazane w 1929 r. życzenie poświęcenia Rosji. Wówczas siostra Łucja spisała niezwykłą wizję, jaką miała w Tuy, w Hiszpanii, 13 czerwca 1929 r.
"Uprosiłam u przełożonych i mego spowiednika - pisze wizjonerka - o zezwolenie na odprawienie godziny świętej każdej nocy z czwartku na piątek od godziny jedenastej do północy. Jednej nocy byłam sama. Uklękłam przy balaskach w środku kaplicy, aby odmówić modlitwę Anioła. Ponieważ czułam się zmęczona, wstałam i modliłam się dalej z podniesionymi rękami. Paliła się tylko wieczna lampka. Nagle zrobiło się jasno w całej kaplicy wskutek nadprzyrodzonego światła." Zatrzymajmy się na chwilę, by rozważyć trzy wątki ukryte w tych słowach. Najpierw pojawia się temat posłuszeństwa. Siostra Łucja zaczyna odprawiać nocną adorację dopiero wtedy, gdy zgadzają się na to jej spowiednik i przełożona. Dzisiejszy świat nastawiony jest na indywidualizm, wychwala ludzką niezależność. Posłuszeństwo nie jest dziś w modzie. Tymczasem nie ma wątpliwości - gdyby nie ono, nie byłoby tego niezwykle ważnego objawienia.
Znamy tego typu fakty z historii Kościoła. Jak na przykład ten: pewien mnich trwał w mistycznym uniesieniu, gdy rozległ się dzwon wzywający wszystkich na modlitwę. Mnich otrząsnął się ze swej cudownej wizji i udał się do kościoła, by modlić się razem z braćmi. Kiedy wrócił do swej celi, znów ukazał mu się Zbawiciel, który zapewnił go, że gdyby nie okazał posłuszeństwa swej zakonnej regule, widzenie by prysło i mnich nigdy już nie zobaczyłby Jezusa. Może ktoś pomyśli, że temat posłuszeństwa jego nie dotyczy, bo nie jest ani księdzem, ani mnichem, ani zakonnicą, i nie musi pytać o wszystko swoich przełożonych. A co z natchnieniami Bożymi, które otrzymujemy? Co z oczywistymi obowiązkami życia codziennego? Wreszcie, co z naszym spowiednikiem?
Drugi wątek to modlitwa Anioła, której dzieci fatimskie nauczył Anioł Pokoju. Siostra Łucja jest jej wierna. A my? Czy mamy jakąś modlitwę, która wyraża naszą duchowość i jest naszym osobistym wołaniem do Pana? Może jest nią "Memorare" św. Bernarda, może akt zawierzenia św. Ludwika, może modlitwa Anioła z Fatimy czy słowa, które powstały kiedyś w głębi naszych serc i od tamtego dnia powtarzamy je codziennie przed tronem Bożym? Czy mamy swoją ulubioną, najbardziej osobistą modlitwę?
Wreszcie wątek trzeci. Mówi on o wierności podjętym postanowieniom. Nawet gdy nie mamy sił ani ochoty, gdy czujemy się zmęczeni, a może nawet zniechęceni - także wtedy trzeba wytrwać w tym, na co się raz zdecydowaliśmy. Dopiero po okazaniu wierności i wytrwałości możemy spodziewać się owoców naszej modlitwy, ofiary i pracy. Czy nie tak było w życiu siostry Łucji? Bez jej wytrwałości, bez posłuszeństwa i wierności osobistej modlitwie nie byłoby objawienia w Tuy, a co za tym idzie, świat nie otrzymałby "recepty na pokój".

Wizja Trójcy Świętej

Wsłuchajmy się w opis niezwykłego widzenia siostry Łucji:
Na ołtarzu pojawił się jasny krzyż sięgający aż do sufitu. W jaśniejszym świetle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka. Nad piersią człowieka był gołąbek, również ze światła. A do krzyża przybite ciało drugiego człowieka. W powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą spadały krople krwi z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej. Z Hostii spływały te krople do kielicha. Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boża Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem. Pod lewym ramieniem krzyża wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej biegły na ołtarz tworząc słowa: Łaska i Miłosierdzie. Zrozumiałam, że mi została przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. I otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić. Potem rzekła Matka Boża do mnie: "Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka. Tyle dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciw mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się".
Jest tu zawarta jakaś tajemnica dotycząca największego misterium wiary chrześcijańskiej: Trójcy Przenajświętszej, którego siostra Łucja nie może ujawnić. Reszta jednak jest nam znana. Objawienie to ukazuje ścisły związek łączący z jednej strony naszą Matkę Niebieską z Boską Trójcą, z drugiej - z udzielaniem światu łaski i miłosierdzia za wstawiennictwem Maryi, Pośredniczki darów, których na mocy Męki, Śmierci i Zmartwychwstania pragnie nam udzielić sam Bóg w Trójcy Jedyny.

Analiza niezwykłego widzenia

Tekst objawienia z Tuy możemy podzielić na dwie części. Pierwsza to objawienie misterium Trójcy Świętej, druga to przesłanie Matki Bożej, na pierwszy rzut oka zupełnie niezwiązane z oglądaną chwilę wcześniej wizją. Brak związków jest tylko pozorny. Zwróćmy uwagę, że w obu częściach jest obecne Niepokalane Serce Maryi: w widzeniu Matka Najświętsza trzyma w lewej dłoni Niepokalane Serce, w przekazie słownym mówi o poświęceniu Niepokalanemu Sercu. To Serce jest wpisane w tajemnicę Trójcy, a poświęcenie się mu otwiera drogę do wnętrza Trójcy Przenajświętszej! Otwarcie tego Serca sprawia, że z wnętrza Boga zaczyna się wylewać nieprzerwane morze łask.
Dlaczego jednak w objawieniu jest mowa o poświęceniu Rosji, a nie Kościoła, świata czy każdego z narodów? Trudno nam zajrzeć w głąb planów Bożej Opatrzności, ale chyba znamy przynajmniej częściową odpowiedź na to pytanie: w tamtych latach największym zagrożeniem dla zbawienia milionów ludzi były "błędy Rosji", czyli wojujący ateizm, stawiający sobie za cel całkowite zniszczenie wiary na ziemi. Bóg nie chciał dopuścić do umocnienia się komunizmu. Pragnął ocalić ludzkość przed wojną, głodem, cierpieniem, prześladowaniem. Szanując wolność człowieka, chciał posłużyć się swym Kościołem.
Prośba była prosta i trudna zarazem. Ojciec Święty miał dokonać aktu poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, ale nie sam czy z grupą biskupów, lecz "kolegialnie", czyli w jedności ze wszystkimi biskupami świata. Osiągnięcie tej jedności przez ponad czterdzieści lat okazało się niemożliwe. Wszyscy biskupi mieli w wyznaczonym dniu złączyć się duchowo z Ojcem Świętym i dokonać tego samego aktu poświęcenia. Janowi Pawłowi II udało się to dopiero za drugim razem. Po pierwszym poświęceniu w 1982 r. okazało się, że nie wszyscy biskupi otrzymali z Rzymu stosowny list. W konsekwencji poświęcenie dokonane w rocznicę zamachu nie zostało dokonane "wspólnie z biskupami całego świata". Przez pół wieku Kościół nie potrafił spełnić prośby przekazanej przez Maryję. Skarżyła się na to Matka Najświętsza; wiemy o tym z "małych" objawień udzielonych siostrze Łucji. Zło rosło w potęgę i niebawem nie wystarczało już poświęcenie samej Rosji, jej błędy zaczęły bowiem rozpowszechniać się po świecie. Dlatego kilkanaście lat później wizjonerka przekazuje życzenie Maryi w rozszerzonej formie: Ojciec Święty ma poświęcić Rosję i świat. Zaś czterdzieści lat później Jan Paweł II mówi już nie tylko o "błędach Rosji", lecz wskazuje na nowe niebezpieczeństwo: opóźnienie w wypełnieniu prośby Matki Bożej Fatimskiej sprawiło, że błędy Rosji zdążyły już przyjąć nowe kształty i stworzyć nowe zagrożenia chcące wprowadzić w świecie "kulturę śmierci". Dlatego w kolejnych aktach poświęcenia Jan Paweł II zawierza już nie tylko Rosję i świat, ale też błaga Niebo o położenie kresu "innym niebezpieczeństwom", które oglądamy w cywilizacji zachodniej przepełnionej konsumpcjonizmem, materializmem, egoizmem i pogardą dla życia.

Poświęcenie Rosji

Historia poświęcenia Rosji jest znana. Najpierw zostaje ono dokonane dwukrotnie w roku 1942 przez Piusa XII, potem w 1952 r., następnie w 1964 r. przez Pawła VI i w 1982 r. przez Jana Pawła II. Wszystkie te akty nie spełniały warunków wymaganych przez Niebo. Przede wszystkim nie zostały dokonane kolegialnie, czyli "w zjednoczeniu z biskupami całego świata". Ważne poświęcenie zostało dokonane dopiero 25 marca 1984 r. Jego skutki - zgodnie z zapowiedzią Matki Bożej - były niemal natychmiastowe. Boże jaskółki nieoczekiwanych przemian w krajach Europy Środkowej i Wschodniej można było dostrzec już rok po zawierzeniu, w 1985 r., właśnie wtedy władzę w imperium sowieckim obejmuje Michaił Gorbaczow, późniejszy "autor" zmian w krajach bloku socjalistycznego i świadek roli Papieża w tych przemianach. Następne znaki pojawiają w 1987 r., w czasie trwania Roku Maryjnego. Mówił o tym ks. arcybiskup Kondrusiewicz podczas pierwszej w historii pielgrzymki rosyjskiej do Fatimy: w wygłoszonej homilii zaświadczył, że "w przemianach w Rosji nastąpił niezwykły impet od 1987 r. - od Roku Maryjnego". Pisał też o tym sam Ojciec Święty w "Tertio millennio adveniente". Dwa lata później zakończyła się epoka komunizmu i rozpoczął się zapowiedziany przez Matkę Bożą Fatimską "powolny proces" nawrócenia Rosji.

Uznanie objawień

Podejmowana przez kolejnych Papieży i spełniona przez Ojca Świętego Jana Pawła II "prośba o poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi" zawiera się w ogólnym zarysie w objawieniu z lipca 1917 r., a więc w objawieniu oficjalnie uznanym przez Kościół. Mamy tam słowa Maryi: "...przybędę prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu". Pomińmy postawę Piusa XII i Pawła VI wobec objawień w Fatimie oraz późniejszych "wielkich" objawień samej siostry Łucji i skupmy się tylko na osobie Ojca Świętego Jana Pawła II. Zauważmy, że Jan Paweł II potraktował objawienie z Tuy jako naglące wezwanie i ustosunkował się do niego "oficjalnie". Nie będziemy w tym miejscu cytować licznych prywatnych wypowiedzi Ojca Świętego, bo nie mają one rangi urzędowych. Wystarczy odwołać się do papieskich tekstów publicznych.
Przypomnijmy, że w 1929 r. Łucja podała konkretne wskazówki, jak ma wyglądać poświęcenie Rosji: "Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka". Jan Paweł II chce spełnić tę prośbę. Nie tylko zabiega o poświęcenie, ale stara się wypełnić warunki podane w Tuy. I tak 13 maja 1982 r. i 25 marca 1984 r. w pierwszych słowach aktu zawierzenia świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi mówił: "Staję w szczególnym poczuciu jedności z wszystkimi Pasterzami Kościoła, z którymi wspólnie stanowimy jedno ciało i jedno kolegium". Również w akcie zawierzenia z 1991 r. wprost powołuje się na ten warunek i odnawia poświęcenie "w kolegialnej jedności z Pasterzami".
Postawmy na zakończenie pytanie: czy postawa Papieża nie oznacza, iż objawienia, jakie siostra Łucja miała w 1929 r., Jan Paweł II traktuje jako uszczegółowienie objawień fatimskich i uważa je za integralną część objawień uznanych przez Kościół za autentyczne?
Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. Zresztą czy nie mówią o tym same owoce poświęcenia?


Powrót do strony głównej