Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Środa, 19 Wrzesień 2018 - 262 dzień w roku - godz.09:44:14 Tydzień: 38
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1998  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12  
Sierpień 1998
Nasz Kościół nr 132 - z dnia 30.08.1998

Matko, która nas znasz

Niepojęta, nie zgłębiona do końca jest natura człowieka. Staramy się wykazać osiągnięciami technicznymi na miarę XXI wieku, pokonujemy podniebne przestrzenie, a w głębi duszy szukamy zwyczajnej, bezinteresownej miłości. Nie zawsze ją znajdujemy wśród ludzi, najczęściej daje ją matka. Pragnienie matczynej miłości najpełniej zaspakaja Matka Boża, której w największym zaufaniu powierzamy tak często całe, swoje życie.

Dowodem na to, że tak wielkim zaufaniem darzymy Matkę Niebieską, jest choćby tak liczna nasza obecność na Jasnej Górze. Przez to sanktuarium narodowe przewijają się , tłumy. Ostatnio spotyka się tu też bardzo wielu cudzoziemców. Coraz częściej ., są oni również.. uczestnikami pieszych pielgrzymek na Jasną Górę.

Dzisiaj pragnę podzielić się wrażeniami z wejścia XVI Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę. Wielu z nas duchowo towarzyszyło tej pielgrzymce, wielu nosiło w sercu pragnienie uczestniczenia w niej. Widać to było właśnie w dniu wejścia. Od rana do Częstochowy przybywały autokary z pielgrzymami. Wielu przybyło samochodami prywatnymi. Wszyscy w skupieniu i modlitwie oczekiwali na pojawienie się w alei NMP pierwszej grupy tarnowskiej. Tuż po godzinie 13-tej pojawił się Ordynariusz tarnowski ks. biskup Wiktor Skworc, który wyszedł na spotkanie z PPT.

Napięcie na placu rosło. Osiągnęło punkt kulminacyjny, gdy w alei pojawiła się grupa "9", która w tym roku wchodziła jako pierwsza na Jasną Górę. Na przedzie symbol Ducha Św. i uśmiechnięty ks. Bp Ordynariusz pozdrawiający wszystkich zgromadzonych na placu. A potem kolejno wchodzili uśmiechnięci, radośni uczestnicy kolejnych grup. Na czele grupy ,"13" nasza młoda para. Tyle radości i słońca nie było chyba dotąd pod Jasnogórskim Szczytem. Nawet pogoda stanęła na wysokości zadania. Po południu cały plac, wieża jasnogórska i wszystko wokół było skąpane w słońcu.

W XVI PPT wzięto udział 12 tys. osób w tym 130 księży, ponad 20 sióstr zakonnych. Najmłodszy uczestnik miał 11 m-cy, najstarszy 88 lat. Najliczniejszą grupą była dębicka "12" - ponad sześćset osób. Były grupy z przewagą młodych ludzi, ale była również grupa mielecka "17" gdzie przeważali dorośli, średnia wieku na oko biorąc około 35 - 40 lat. Najpiękniej i najbardziej żywiołowo prezentowała się grupa "20" - Nowosądeczanie z zespołem i kapelą ludową. Gdy ze szczytu rozległy się fanfary i pierwsze słowa pieśni "Gwiazdo śliczna wspaniała", rozpoczynające mszę św. na placu wszyscy powstali. Rozpoczęła się przepiękna liturgia z udziałem kapłanów, sióstr zakonnych, par nowożeńców na wałach i całej rzeszy pielgrzymów pieszych i wszystkich im towarzyszących. Bóg tylko wie co działo się w naszych sercach. Popłynęły ku niebu modlitwy w intencjach własnych i poleconych przez najbliższych: Skupienie na twarzach, pochylone głowy, zgięte kolana i ta ogromna radość, że możemy tu razem być.

Matko, która nas znasz - z dziećmi swymi bądź - zawsze z nami bądź !

mu


Kościół św. Mikołaja i instytut prof. Weigla...

Lwów - Kościół św. Mikołaja

Lwów - Kościół św. Mikołaja

Wędrówkę po lwowskich kościołach przerwałam na skutek chęci zapoznania czytelników z życiem, działalnością, wygnaniem abpa Metropolii Lwowskiej, Eugeniusza Baziaka.

Jak wspomniałam w poprzednich gazetkach, był on przez pewien czas katechetą w państwowym żeńskim seminarium nauczycielskim, do którego uczęszczała moja najstarsza siostra.

Z zakątka, jakim była ulica Sakramentek z kościołem i seminarium udajemy się do niezbyt odległego innego kościoła stojącego na wzgórzu przy ulicy swego imienia tj. św. Mikołaja.

Do kościoła tego przylegał gmach tzw. starego uniwersytetu z ogrodem botanicznym.

Tu pracował z powodzeniem nad wynalezieniem szczepionki przeciwko tyfusowi plamistemu prof. Rudolf Weigl, który w czasie okupacji niemieckiej nie przyjmując obywatelstwa niemieckiego (Reichsdeutsche) prowadził na szeroką skalę produkcję szczepionek tak potrzebnych dla wojska dziesiątkowanego przez tę groźną epidemię. Do produkcji szczepionek potrzebne były, roznoszące tę chorobę wszy, które jak wiadomo karmią się ludzką krwią.

I tak Polacy, ratujący się przed aresztowaniem, wywozami do obozów, "pracowali" w instytucie prof. Weigla karmiąc wszy; które z kolei ratowały życie niemieckim żołnierzom. Tu też "pracowała" moja kuzynka, której pasierbem był słynny przed wojną lotnik balonowy, zdobywca dla Polski dwukrotnie pucharu Gordon Bennetta, Zbigniew Burzyński.

Ona to wraz z córką, po śmierci męża nadradcy Lasów Państwowych, musiała opuścić Nadleśnictwo w Perehińsku (woj. Stanisławowskie) udając się do Lwowa, skąd z kolei z obszernego mieszkania została wraz z dwojgiem dzieci wyeksmitowana przez wyższej rangi oficera niemieckiego. Została beż środków do życia, dlatego też, jak wielu Lwowiaków, zarabiała na utrzymanie karmieniem wszy. Jak wspominała moja mama, z przerażeniem i łzami w oczach, widując ją często za okupacji, patrzyła na pogryzione przez wszy nogi jej i córki.

Lwów - Uniwersytet Jana Kazimierza - obecnie Iwana Franki

Lwów - Uniwersytet Jana Kazimierza - obecnie Iwana Franki

Dzielnica, w której stał kościół św. Mikołaja była jedną z najwytworniejszych dzielnic Lwowa, zamieszkana przez elitę społeczeństwa lwowskiego tj. profesorów uniwersytetu Jana Kazimierza, lekarzy, adwokatów, wysokich urzędników itp.

Proboszczem tej parafii, był słynny przed I - wojną światową ks. prałat Zygmunt Gorazdowski, znany jako wybitny działacz społeczny, kaznodzieja, założyciel zgromadzenia SS Józefitek.

Osobliwością kościoła św. Mikołaja była piękna ambona mająca kształt rybackiej łodzi spowitej gę5tą siecią rybacką Na terenie tej parafii znajdowało się wiele szkół podstawowych, zawodowych, gimnazjów i seminariów nauczycielskich.

Tuż za kościołem wznosiła się porośnięta starym drzewostanem Góra Cytadeli. Stamtąd, w czasie I wojny światowej schodziły "szeregami lwowskie dzieci" zaciągnięte przymusowo do austriackiego wojska śpiewając:

	" W dzień deszczowy i ponury
	Z Cytadeli idąc Góry
	szeregami lwowskie dzieci
	idą tułać się po świecie.
	... może uda się, że powrócę zdrów
	i zobaczę miasto Lwów..."

Wielu z nich poginęło na frontach I wojny światowej i nie powróciło do swego rodzinnego miasta.

R.J.

Powrót do strony głównej