Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Środa, 19 Wrzesień 2018 - 262 dzień w roku - godz.09:07:31 Tydzień: 38
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 2000  Miesiąc:  4 7 12  
Kwiecień 2000
Nasz Kościół nr 152 z dnia 23.04.2000  
Nasz Kościół
Wydanie INTERNETOWE


Nr 4
(152)

23.04.2000
WIELKANOC
Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja
Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki. Alleluja
Refleksja Wielkanocna

Najsilniejszą motywacją naszej wiary jest fakt Zmartwychwstania Jezusa

W piękny sposób powiada święty Leon Wielki, że Jezus pośpieszył się ze Zmartwychwstaniem, ponieważ chciał pocieszyć Swoją Matkę i uczniów; był w grobie tak długo, by wypełniły się proroctwa dotyczące trzech dni. Zmartwychwstał trzeciego dnia, ale bardzo wcześnie, o świcie, "...gdy jeszcze było ciemno..." ( J, 20,1), uprzedzając ranek Swoim własnym światłem.

Zmartwychwstanie jest wielkim światłem dla całego świata. "...Ja jestem światłem..." (J 8,12) - powiedział Jezus; światłem świata dla każdej epoki historycznej, dla każdego społeczeństwa, dla każdego człowieka.

Wieczorem, kiedy uczestniczyliśmy w liturgii Wigilii Wielkanocnej, widzieliśmy, jak na początku w świątyni panowała zupełna ciemność. Taki sam mrok panuje w sercach ludzi bez Bożego objawienia, bez Chrystusa. W pewnej chwili celebrans ogłosił wzruszającą wiadomość: "Niech światło Chrystusa, chwalebnie zmartwychwstałego, rozproszy ciemności naszych serc i umysłów". Od paschału, który symbolizuje Chrystusa, wszyscy wierni zapalili światło: w świątyni zajaśniało. Kościół rozlewa na całą ziemię zatopioną w ciemnościach światło Chrystusa.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest potężnym wezwaniem do apostolstwa: być światłem i nieść światło innym ludziom. Dlatego musimy być zjednoczeni z Chrystusem, kształtować cały świat z duchem Jezusa. Mówi o tym Bł.Josemaria Escriva:

"Naszym chrześcijańskim posłannictwem jest głoszenie Królewskości Chrystusa, rozgłaszanie jej naszymi słowami i czynami. Pan chce, abyśmy byli obecni na wszystkich skrzyżowaniach ziemskich dróg. Niektórym powierza posługę kapłańską. Chce jednak, aby większość ludzi żyła pośród świata i ziemskich trosk. Ci właśnie chrześcijanie powinni nieść Chrystusa do wszystkich środowisk, w których prowadzą swoją ludzką działalność: do fabryk, laboratoriów, na rolę, do warsztatów rzemieślniczych, na ulice wielkich miast i na górskie ścieżki".

Święty Paweł powiada, że chwalebne Zmartwychwstanie "Pana jest kluczem do zrozumienia całego Jego życia i fundamentem naszej wiary. Bez tego zwycięstwa nad śmiercią cale przepowiadanie byłoby bezużyteczne i pozbawione treści"(l Kor 15,14-17).

Ponadto na Zmartwychwstaniu Chrystusa opiera się nasze przyszłe zmartwychwstanie. Jest ono główną prawdą naszej katolickiej wiary. Dzisiaj po dwudziestu wiekach nadal głosimy światu: Chrystus żyje, a Pascha jest świętem naszego odkupienia, a więc świętem dziękczynienia i radości.

W żadnym okresie roku liturgicznego nie brakuje radości, ponieważ wszystko jest w jakiś sposób związane z uroczystością paschalną. W czasie Wielkanocy radość ta jest szczególna. Przez Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa zostaliśmy odkupieni od grzechu, mocy diabła i śmierci wiecznej. Zmartwychwstanie otwiera nam zatem dostęp do nowego życia.

Jedyną rzeczą, która mogłaby nas niepokoić i pozbawić daru radości, jest oddalenie się od Boga. Dlatego starajmy się szukać Pana podczas naszej pracy i wszystkich zadań, umartwiajmy się, panujmy nad kaprysami i egoizmem przy różnych codziennych okazjach.

Poprzez naszą radość czynimy wiele dobra dla naszego otoczenia, gdyż radość pociąga innych do Boga. Najlepszym dowodem miłości wobec tych, którzy są u naszego boku, jest niesienie im radości. Dom chrześcijański powinien być radosny, ponieważ życie nadprzyrodzone polega na praktykowaniu cnót, z którymi ściśle wiąże się radość.

Prawdziwa radość nie jest zależna od dobrobytu materialnego, od zaspokojenia potrzeb, od stanu zdrowia. Nie zmącą jej cierpienia, oszczerstwa, opuszczenie ani słabości, jeżeli natychmiast zwrócimy się do Pana. Jest tylko jeden warunek: nie pozwolić, by coś oddzieliło nas od Boga; pamiętać w każdej chwili, że jesteśmy Jego dziećmi.

"Bądźmy więc weseli jak w niebie anieli. Czegośmy pożądali, tegośmy doczekali. ALLELUJA".

Na podstawie "Rozmów z Bogiem" Francisco F. Carvajala opracował K.A.

Nieco wspomnień o Pustkowie z tamtych lat...

Od kiedy pamiętam, dziadek mój, Feliks Olikowski, mieszkał wraz z babką i zamężną siostrą mojej mamy, na przystanku kolejowym w Pustkowie.

Został tam przeniesiony na własną prośbę że stacji Kraków-Płaszów, gdzie pełnił, jak to się wówczas nazywało, służbę na stanowisku zawiadowcy stacji. Ze względu na zły stan zdrowia i wiek przedemerytalny, dyrekcja kolei przychyliła się do próśb wieloletniego i cenionego pracownika, by ten mógł w spokoju na cichym przystanku, jakim wówczas był Pustków, dopracować emerytury.

Dlatego właśnie Pustków był drugim naszym domem na czas wakacji; mama prawie zawsze spędzała je z nami, ojciec zaś przyjeżdżał rzadko i na krótko - nawet nie bardzo go tam pamiętam, zmarł, gdy miałam 6 lat.

Babka, córka leśniczego w dobrach księcia Sanguszki, z urodzenia jakby już kochała las i wieś, natomiast dziadek od dziecka związany ze Lwowem, gdzie się urodził, tęsknił za nim i jak tylko mógł "wyrywał się" - jak to babka z przekąsem mawiała, do swego kochanego miasta. Tam był w swoim żywiole, czuł się dobrze, odwiedzał kolegów i znajomych, ulubione lokale np. "U Naftuły", który słynął z wybornych flaczków, kawiarnie z doskonałą kawą i oczywiście teatr, gdy wystawiano nową sztukę.

Mamę moją w wieku 8 lat wysłano do Lwowa do siostry dziadka, gdzie się wychowywała, tam też wyszła za mąż.

Z opowieści mamy wiem, że przed swoim wyjazdem do Lwowa często była zapraszana do właścicielki Pustkowa, hrabiny - niestety nie pamiętam jej nazwiska - która mieszkała samotnie we dworze z rozległym parkiem przylegającym do zabudowań przystanku. Hrabina wysyłała pokojówkę lub lokaja po moją mamę, którą bardzo lubiła. Mamą wędrowała przez park, który za mojej pamięci już nie istniał, spędzała parę godzin ze starszą panią i w towarzystwie służącego wracała do domu.

W 1913 roku mama wyszła za mąż, a w 1914 roku urodziła się moją najstarsza siostra; data jakże złowroga - wybuch pierwszej wojny światowej. W czasie jej trwania, na czas walk na terenie Małopolski, babka wraz z ciotką i kuzynką ojca, która spędzała akurat wakacje w Pustkowie, zostały jako rodzina urzędnika kolejowego, ewakuowane dla bezpieczeństwa do miejscowości Schärding w Austrii. Kiedy nastąpił ich powrót do Pustkowa nie wiem; czy było to już po zakończeniu wojny, czy jeszcze w trakcie jej trwania - nikt mi już tego nie powie...

W każdym razie od kiedy sięga moja pamięć, letnim domem naszym był przystanek kolejowy w Pustkowie aż do 1 września 1939 roku, kiedy to z przystanku pozostały gruzy; budynek spłonął. Całe szczęście, że dziadkowie wybudowali i tuż przed wybuchem II wojny światowej wykończyli obszerny 5-izbowy dom, do którego można było się wprowadzić. W przeciwnym razie zostalibyśmy bez dachu nad głową.

0 tym Pustkowie, który pozostał tylko w moich wspomnieniach, chciałabym, o ile czytelnicy to chętnie przyjmą, co nieco opowiedzieć. Dziś - już ten Pustków jaki pamiętam z tamtych lat - nie istnieje.

Babka, jak już wcześniej wspomniałam, kochała przyrodę, dlatego też budynek stacyjny tonął w zieleni drzew i kwiatach; był jednym z najpiękniej utrzymanych na linii Dębica Mielec.

Gdy tylko kończył się rok szkolny pakowało się bagaże, wyprowadzało się całe bractwo do czekającej przed bramą dorożki i zaczynał się pierwszy etap podróży na wakacje. Już sama jazda przez ulice Lwowa fiakrem zaprzężonym w dwa konie, była dla dzieciaków przyjemnością, większą na pewno niż dziś w zamkniętym jak pudełko samochodzie; słychać było tak miły uszom stukot kopyt końskich na bruku, a szczególnie, gdy mijając strzelisty kościół św. Elżbiety, wybudowany z ofiar lwowskich kolejarzy, skręcało się w szeroką Aleję Focha pokrytą drewnianą kostką. Aleję zamykał okazały, najpiękniejszy i najnowocześniejszy dworzec w Polsce.

Jak pisze w swojej książce Jerzy Janicki pt. "Ni ma jak Lwów" -cytuję: " Tu właśnie w 1904 r. architekt Sadłowski zbudował Dworzec Główny z ogromniastą szklaną halą, aby przybywającemu czasem do miasta Karolowi Ludwikowi ( bratu cesarza Franciszka Józefa ) przypominał Wiedeń".

Zaledwie dorożka stanęła przed dworcem, bagażowi w uniformach z numerkami na plecach, zabierali nasze bagaże wnosząc na odpowiedni peron a my z mamą z biletami w ręku biegłyśmy truchcikiem za nimi i już razem oczekiwaliśmy na nasz pociąg.

Nasza grupa stanowiła dość szczególny widok: 5 dziewcząt od najmniejszej do największej, nasza mama szczuplutka i drobniutka kobietka wyglądała na najstarszą siostrę.

Imć pan Zagłoba z "Trylogii" zapewne powiedziałby na nasz widok: "dziewcząt jest ci u nas dostatek", ale nieźle jest mieć dużo rodzeństwa chociaż nieurozmaiconego. Był wprawdzie braciszek ale po nieszczęśliwym wypadku zmarł; młodszy ode mnie, opłakiwałam jego śmierć bardzo długo rzewnymi łzami.

Wreszcie pociąg nadjeżdżał, dzieci wsiadały, bagażowi wnosili i układali na półkach walizki, pobierali opłatę, pociąg ruszał i zaczynała się wakacyjna przygoda.

Reagowałyśmy radośnie na widoki przesuwające się przed naszymi oczami. Każda kopka siana witana była radosnymi okrzykami, każdy brodzący po łąkach bocian był dla nas objawieniem. Na pamięć znałyśmy wszystkie stacje i przystanki na przestrzeni Lwów - Dębica, gdzie czekała nas przesiadka. Stacja w Dębicy po gwarnym, wielkim lwowskim dworcu witała nas ciszą, budynek stacyjny skromny, ale podobały się nam wiszące kwiaty. Z niecierpliwością oczekiwałyśmy na podstawienie pociągu w stronę Mielca, tak nam się śpieszyło do miejsca będącego celem naszej podróży.

Po około półgodzinnej jeździe z chwilowym zatrzymaniem się w Brzeźnicy ( przystanek był na wprost kościoła ) - wreszcie Pustków -wysiadka wprost w objęcia dziadków i ciotki, radość ze spotkania, opowiadania przeplatane pocałunkami, kolacja, kąpiel i spanie. Przez otwarte okna dosłownie wlewał się zapach kwiatów, zwłaszcza maciejki, potem fuksje na parapecie okna lekko się poruszały, kot wślizgiwał się bezszelestnie, wskakiwał na posłanie i rozkosznie mrucząc paciorki - jak to nazywałyśmy, pachnący sianem, zasypiał w naszych ramionach.

Kończył się pierwszy dzień wakacji.

R.J.

Informacje Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży

Drogie Koleżanki i Koledzy!
W bieżącym dodatku do Naszego Kościoła przedstawiam zadania jakie stoją przed Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży. Prezentują również Plan pracy naszego Koła. Zachęcam Was do przychodzenia na nasze spotkania, które mogą zaowocować przystąpieniem do KSM.
Jest nas już ponad 20 osób.

Andrzej

Zadaniem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży jest w szczególności:
  1. pomoc we wszechstronnym rozwoju młodego człowieka, zwłaszcza stworzenie atmosfery mobilizującej do pracy nad sobą i do kształtowania osobowości katolika i Polaka;
  2. ubogacenie wiary, szerzenie wiedzy religijnej, prawd wiary, zasad moralnych, rozwijanie praktyk religijnych w życiu osobistym i wspólnotowym, zwłaszcza pełnego uczestnictwa we Mszy św.
  3. szerzenie nauki społecznej Kościoła oraz wprowadzanie jej w życie;
  4. organizowanie życia młodzieżowego, różnych jego dziedzin;
  5. dbanie o rozwój fizyczny (kultura fizyczna, sport, turystyka, krajoznawstwo);
  6. organizowanie i troska o odpowiedni poziom życia towarzyskiego, rozrywki, o wartościowe wykorzystanie wolnego czasu, ubogacającego wypoczynek, ze szczególnym propagowaniem trzeźwości;
  7. angażowanie się w życie Kościoła i jego misję zwłaszcza apostolską;
  8. angażowanie się w życie rodzinne i społeczne;
  9. wychowanie do miłości Ojczyzny, troski o Naród i Państwo;
  10. otwieranie na kontakty ze światem, zwłaszcza z organizacjami młodzieżowymi krajowymi i zagranicznymi, które prowadzą swoją działalność z .inspiracji chrześcijańskich;
  11. troska o swoich członków i służenie im pomocą w przypadkach losowych.

Stowarzyszenie zrzesza młodzież katolicką; nie wyklucza młodzieży, która równocześnie należy do innych organizacji, stowarzyszeń czy też ruchów katolickich.

KSM jest otwarte na Ciebie

Jeżeli Ty też jesteś gotowy otworzyć się na innych to zgłoś się osobiście do zarządu Stowarzyszenia
(szczegółowych informacji udzieli Ci katecheta).

Plan pracy KSM Oddział Pustków: Zapraszamy:
Powrót do strony głównej