Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Poniedziałek, 16 Lipiec 2018 - 197 dzień w roku - godz.12:52:52 Tydzień: 29
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1999  Miesiąc:  1 2 3 4 6 7 11 12  
Kwiecień 1999
Nasz Kościół nr 144 - z dnia 25.04.1999

O lwowskiej Galerii Obrazów i Poczcie Głównej

W poprzedniej gazetce pisałam o wielce zasłużonej Bibliotece Ossolińskiej we Lwowie usytuowanej u stóp Cytadeli przy ulicy Ossolińskich. Po drugiej stronie ulicy naprzeciw "Ossolineum" w budynku należącym niegdyś do profesora lwowskiego Uniwersytetu Władysława Łozińskiego, uczonego, a przede wszystkim kolekcjonera, mieści się galeria obrazów. Tę Lwowską Galerię Obrazów zwiedzałam już kilka razy podczas moich pobytów w rodzinnym mieście; aż w głowie się kręci od natłoku wspaniałych płócien: Siemiradzkiego, Grottgera, Matejki, Fałata, Rozwadowskiego, Malczewskiego, Leopolskiego. Zgromadzono tam zbiory Orzechowicza, mistrzów weneckich i flamandzkich. Na całość galerii składają się dziś zbiory z muzeum Lubomirskich, Dzieduszyckich, muzeum miejskiego, przemysłowego, Przybysławskiego, Toepfera i dr Łukasiewicza.

Nie tylko w głowie, ale i łza się w oku kręci od tego piękna na zawsze dla nas straconego. Trudno wszystkich mistrzów wymienić; Veronese, Breughel, Tycjan. Ricci, Caravaggio, Reni, Bacciareli, Brandt, Giordano, J. Breughel, Gierymski, Rubens i wielu innych.

Galeria liczy 35 tysięcy eksponatów, w liczbie których są rzeźby; m.in. nagrobki dzieci Ponińskich dłuta Thorwaldsena, twórcy pomnika księcia Poniatowskiego w Warszawie. Zaprojektował on również nagrobek Józefy Dunin Borkowskiej w kościele Dominikanów, w którym przystępowałam do I Komunii Świętej.

Lwów - Gmach poczty głównej przy ulicy Słowackiego

Lwów - Gmach poczty głównej
przy ulicy Słowackiego

Jeżeli przejdziemy parę kroków jeszcze ul. Ossolińskich, a po przekroczeniu ul. Kopernika , to staniemy przed potężnym gmachem Poczty Głównej. Często, jako dziecko, przechodziłam koło poczty w towarzystwie starszych by pobawić się w parku Kościuszki zwanym potocznie ogrodem Jezuickim. Później chodząc do szkoły powszechnej, już samodzielnie odprowadzałam szkolną koleżankę mieszkającą naprzeciw poczty, której rodzice mieli w tejże kamienicy - cukiernię. Drogi nasze się rozeszły po moim przejściu do innej szkoły, ale któregoś dnia w jednym z reportaży w telewizji, usłyszałam i ujrzałam na ekranie dawną koleżankę Cesię Bachman. Nie poznałabym jej po tylu latach, gdyby nie wymieniono jej nazwiska i cukiernię jej rodziców przy ul. Słowackiego.

W reportażu chodziło o ustalenie szczegółów aresztowania, miejsca śmierci popularnego przed wojną aktora i piosenkarza Eugeniusza Bodo.

Jak wiadomo, wielu ludzi i ze świata kultury schroniło się w 1939 r we Lwowie i Wilnie uciekając przed Niemcami. Nie wszyscy dzięki temu zachowali życie; jednym z nich był właśnie Eugeniusz. Bodo, który zginął z rąk wschodniego okupanta. Różne są wersje co do "miejsca i daty jego śmierci. Koleżanka moja z dawnych lat, Cesia, opowiadała, że E. Bodo był częstym gościem w cukierni jej rodziców w latach 1939-41 oczywiście przed wybuchem wojny niemiecko-rosyjskiej; nie zapamiętałam kiedy był tam po raz ostatni.

O Poczcie Głównej wspomina i historia o czasie walk o Lwów w listopadzie 1918 r. Poeta, dziennikarz i obrońca Lwowa, sześciokrotnie ranny pod Zadwórzem, cudem wyniesiony z pola walki - Artur Schroeder w swojej książce pt. "Orlęta" w opowiadaniu "Niestygnąca barykada" pisze: "zrujnowana, paląca się poczta ziała ogniem karabinowym. Wokół niej leżały gęsto trupy ludzkie. W pewnym miejscu w rozwalonej bramie klęczał na ziemi młodziutki, kilkunastoletni, chłopiec i ustawicznie strzelał. Ktoś podawał mu w tyle świeżo nabijane karabiny. Za każdym strzałem słychać było jęk pod naszą kamienicą. Strzelał niezmiernie celnie".

Jak wspomina dalej autor opowiadania, napisanego zgodnie z opisem naocznych świadków, że w chwili śmierci strzelającego chłopca, natychmiast ten podający z tyłu karabin, odsuwał ciało zabitego i zajmował jego miejsce. I tak było " po kolei". Żyjący zajmowali miejsca zabitych.

Znany pisarz Jan Parandowski pisał: "Wiemy już dziś, że Lwów obroniły dzieci. Ci małoletni bohaterowie, którzy sobie sami, bez niczyjej pomocy, wznieśli trwalszy od spiżu pomnik w sercach całej Polski".

Mieliśmy w 1939r. podobną obronę Poczty Gdańskiej, Grodna, potem w 1944 r. Powstanie Warszawskie; przykład szedł od Miasta zawsze wiernego - Lwowa.

Ciekawi mnie jak dzisiejsi bohaterowie " bójek na stadionach, ulicach, pociągach, autobusach, zachowaliby się w podobnych sytuacjach jak młodzież Lwowa, Gdańska, Grodna i Warszawy.

R.J.

Powrót do strony głównej