Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Wtorek, 13 Listopad 2018 - 317 dzień w roku - godz.03:59:51 Tydzień: 46
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1998  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12  
Kwiecień 1998
Nasz Kościół nr 123 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 12.04.1998

"MIŁOŚĆ WSZYSTKO ZNOSI, WSZYSTKIEMU WIERZY, WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJĘ... WSZYSTKO PRZETRZYMA..."

Może zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jak czuł się Bóg, gdy posyłał Jezusa na ten świat, kiedy wysyłał Go na cierpienie, opuszczenie i śmierć?...Jeżeli trudno Ci to sobie wyobrazić, to pomyśl, jak czułbyś się Ty, gdybyś się dowiedział, że ktoś, kogo na tym świecie kochasz najbardziej, musi umrzeć...

Pewno chciałbyś wziąć cierpienie tej osoby na siebie, wolałbyś raczej, sam umrzeć, niż pozwolić jej odejść... Tak samo było z Bogiem. Jednak JAK ŚMIERĆ POTĘŻNA JEST MIŁOŚĆ. To właśnie w tej jedynej prawdziwej MIŁOŚCI dokonało się zbawienie człowieka, w NIEJ dokonało się Twoje zbawienie. Niepojęta jest Miłość Boga prawda ?!

Pewno jesteś jeszcze myślami przy Wielkim Piątku... Widzisz puste belki krzyża, pokrwawione kamienie, pokrzywione gwoździe, naczynie z octem pozostawione pod krzyżem przez żołnierzy i leżącą tuż obok koronę cierniową. Jak trudno zapomnieć o wydarzeniach tamtego dnia. Jak trudno Ci ogarnąć to wszystko swoim małym, ludzkim, nieporadnym sercem, do którego wdziera się teraz smutek... Nie możesz jednak zapomnieć o tym, że po Wielkim Piątku nadeszła Niedziela Zmartwychwstania. Jezus obiecał przecież że powróci, że na zawsze pokona śmierć i szatana. Co więcej zapowiedział, że Jego przyjście będzie dla nas WIELKĄ RADOŚCIĄ". Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze; a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać" (J 1s,22b). Jezus nigdy się nie zmienia. On jest wierny swojemu słowu.

ON PRAWDZIWIE ZMARTWYCWSTAŁ, ŻYJE I JEST WŚRÓD NAS przez swoje zmartwychwstanie zapoczątkował w nas NOWE ŻYCIE. "Nie ma bowiem w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano nam ludziom, innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni ". (Dz 4,12).

Niech zatem Niedziela Wielkanocna będzie dla Ciebie czasem prawdziwej radości i głębokiego doświadczenia w Twoim życiu obecności ŻYWEGO I KOCHAJĄGEGO BOGA. Nie zapomnij w tym dniu o tym co jest najważniejsze- że JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁ. I ŻE BARDZO CIĘ KOCHA. I nawet gdybyś był sam na świecie, to On i tak oddałby tylko za Ciebie swoje życie. Czyż to nie wspaniałe, masz w sobie ŻYCIE Boga?... Może o tym jeszcze nie wiesz, ale jesteś szczęściarzem! A jeżeli tu - na ziemi - możesz być tak szczęśliwy, to pomyśl jak pięknie będzie kiedyś w niebie.... Niedziela Zmartwychwstania będzie trwać wiecznie...

Nasz Kościół nr 123 - z dnia 12.04.1998

Kościół Klarysek.

Schodząc z góry z Wysokiego Zamku aż do Wałów Gubernatorskich i do stóp wzgórza z kościołem Karmelitów, udając się w lewo mijamy gmach województwa i przekraczamy najbardziej lwowską ulicę Łyczakowską, gdzie z samego jej kraju napotykamy kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP przy klasztorze ongiś SS Bernardynek, zwany we Lwowie bardzo popularną nazwą SS Klarysek. Kościół Klarysek, którego budowę rozpoczęto na początku XVII wieku pod autorskim nadzorem lwowskiego architekta renesansu Paola Dominica zwanego Pawłem Rzymianinem, wzniesiony został w sąsiedztwie zespołu kościoła i klasztoru 00 Bernardynów p.w. św. Andrzeja. Q Bernardynach naszej Lwowskiej parafii, gdzie byłam chrzczona ja i moje rodzeństwo wspominałam w poprzednich gazetkach.

Kościół SS Klarysek, poza murami obronnymi miasta, usytuowany został na samym początku biegnącego ze Lwowa na wschód traktu Gliniańskiego, czyli późniejszej Łyczakowskiej i na samej granicy placu nazwanego później Cłowym.
Na Plac Cłowy chodziło się często, gdyż mieszkała tam rodzina ze strony mego ojca.

Kościół SS Klarysek był świątynią początkowo niewielką i skromną, poczem rozbudowano go, dano mu nowy wystrój w stylu barokowym w połowie XVIII w. Największym jego skarbem był cudowny obraz Matki .Bożej Bolesnej, który wedle zakonnej tradycji, siostry miały otrzymać w XV w. jakoby od samego Jana zDukli, przyszłego świętego i patrona Lwowa.

Klasztor SS Bernardynek został zlikwidowany w 1782r. w czasie kasaty józefińskiej. Cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej przekazano do sąsiedniego kościoła OO Bernardynów, umieszczając w zabudowaniach klasztornych urząd celny, a w samym kościele magazyn tytoniu.

Dopiero pod koniec XIXw. ten dawny przybytek Niepokalanej zwrócono władzom kościelnym, które przeznaczyły go na świątynię młodzieży okolicznych szkół. Obraz w głównym ołtarzu był kopią wykonaną przez lwowskiego artystę malarza Stanisława Batowskiego, przedstawiający Niepokalaną pędzla znakomitego hiszpańskiego malarza obrazu baroku B.E.Murilla. Powszechnym podziwem młodzieży cieszyły się również umieszczone na ścianie prawej nawy kościoła trzy wielkie obrazy o treści historyczno-patriotycznej: "Śluby Jana Kazimierza w Lwowskiej katedrze", "Obrona Lwowskiego klasztoru Bernardynów przed Kozakami i Tatarami" oraz "Wjazd Sobieskiego do Wiednia".

W okresie sowieckiej okupacji kościół SS Klarysek zbezczeszczony przez bolszewików, pełnił funkcję magazynu, później urządzono w nim galerię współczesnego malarstwa, która jest czynna obecnie; nawet trzy historyczne obrazy na ścianie prawej nawy, jakimś cudem zachowały się do 1996r.,a czy do dziś ? - nie wiem. Natomiast obraz Niepokalanej, po II wojnie światowej, znalazł się podobno w krakowskim klasztorze 00 Franciszkanów. O lwowskim kościele Franciszkanów - następnym razem.

R.J.

Nasz Kościół nr 124 - z dnia 26.04.1998

Franciszkanie oraz "gospodarstwo św. Antoniego"

Kontynuując wędrówkę po ulicach Lwowa i posadowionych przy nich kościołach zatrzymaliśmy się przy kościele OO Franciszkanów. Do tej świątyni bardzo blisko było od kościoła SS Klarysek, o której wspominałam w poprzedniej gazetce.

Z ulicy Łyczakowskiej skręcało się w lewo, na wąską, zaciszną i stromą ulicę Franciszkańską, przy której stał skromny, niewielki kościół OO Franciszkanów, któremu wspomniana ulica zawdzięcza nazwę.

Ten niepozorny kościół pierwotnie należał do OO Kapucynów, których bardzo surowa reguła i rygorystyczne przepisy odnosiły się również do kształtowania świątyń. Zbudowano go w 1708r z fundacji Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej.

Na skutek józefińskiej kasaty zakonów, która objęła również lwowski konwent OO Kapucynów, zespół kościelno- klasztorny przekazany został zakonowi OO Franciszkanów, którzy w tym czasie utracili dwa skasowane we Lwowie klasztory.

Jedynym urozmaiceniem fasady kościoła jest płaskorzeźba postaci stojącej Madonny.

W 1995r świątynię przekazano Adwentystom Dnia Siódmego.

I znowu schodzimy w dół do ulicy Łyczakowskiej, skąd udajemy się w lewo na wzgórze, przy ul. św. Andrzeja, na którym stoi kościół w miejscu, jakby na granicy Dolnego i Górnego Łyczakowa.

Kościół św. Antoniego przy swojej ulicy stoi wśród wysokich, rozłożystych drzew na kamiennie podmurowanym wzgórzu. Z tego wzgórza otoczonego z wszystkich stron kilkoma ulicami "spływają" szerokie, rozwidlające się u dołu schody o wielu stopniach wydeptanych przez pokolenia wiernych spieszących przez dwa i pół stulecia do swojej świątyni.

Dlaczego autor książki pt. "Z niebios nad Lwowem" nazwał to miejsce "gospodarstwem św. Antoniego? Dlatego, że był tam kościół patronujący nad okolicą, ulica św. i był plac targowy noszący tę nazwę. Głównym i najdogodniejszym obiektem był, jest i zawsze będzie niewielki barokowy kościół. Dwa lata temu odwiedziłam tę otwartą dla katolików świątynię.

Pomiędzy rozwidlonymi, dolnymi schodami na niewielkim parapecie stoi piękna kamienna Madonna, którą wyrzeźbił lwowski mistrz rzeźby rokoka - Fabian Fesinger. Uśmiechniętej Madonnie towarzyszyły przez prawie dwa stulecia, dwa rozkoszne, pyzate aniołki, strącone przez sowieckich barbarzyńców.

Figura Madonny była niezwykle lubiana i adorowana przez mieszkańców nie tylko Łyczakowa, szczególnie zaś przez liczne przekupki z targowego placu św. Antoniego, które zawsze składały kwiaty u stóp ślicznej, uśmiechniętej kamiennej Madonny. Ku tej figurze słali swe modlitwy o pomoc w szkolnym trudzie, liczni uczniowie, spieszący tędy do pobliskich szkół.

Dalej, wyżej już nie pójdziemy; byliśmy tam, gdzie w kościele Matki Boskiej Ostrobramskiej na Górnym Łyczakowie królowała Hetmanka Ułanów Jazłowieckich.

Zajrzyjmy zatem w okolice ulicy Kochanowskiego i Zielonej, gdzie miały swój klasztor i kościół siostry Sakramentki stojący przy ulicy Sakramentek, znany, uczęszczany i lubiany.

W 1944r. miał miejsce silny nalot lotniczy na Lwów. Bomby spadły na klasztor i kościół, a mimo bombardowania jedna z sióstr nie przerwała adoracji Najświętszego Sakramentu. O świcie siostry płacząc na widok zniszczonego kościoła, zabrały się do pracy porządkowej tak, by mogła być odprawiona Msza św. wśród ruin.

Ponieważ z ulicą Sakramentek łączą się moje i moich sióstr szkolne wspomnienia, powrócę do niej za dwa tygodnie.

R.J.

Powrót do strony głównej