Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Poniedziałek, 16 Lipiec 2018 - 197 dzień w roku - godz.16:06:07 Tydzień: 29
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1997  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 9 10 11 12   
Kwiecień 1997
Nasz Kościół nr 100 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia13.04.1997

Jezu Ufam Tobie

Jezu Ufam Tobie "Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem". Słowa te wypowiedział Pan Jezus do Siostry Faustyny Kowalskiej w latach 30- tych naszego stulecia. Ta młoda osoba była mało znana we własnym środowisku. Dopiero 10 lat po śmierci jej imię i fotografie rozeszły się po całym świecie. Kilka lat przed śmiercią Siostra Faustyna tak pisała w swoim dzienniczku : "Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie !".
Siostra Faustyna z domu rodzinnego Helena Kowalska mając 20 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Siostry te poświęcały się szczególnej pracy nad dziewczętami, których życie moralne i materialne było najbardziej zagrożone. Na polecenie swojego spowiednika S. Faustyna zaczęła pisać dzienniczek zatytułowany : "Miłosierdzie Boże w duszy mojej". To szczegółowy opis wewnętrznych objawień i nadzwyczajnych doświadczeń duchowych odsłania nam sposób, w jaki Pan Jezus powierzył jej specjalną misję obwieszczeniu światu orędzia i nowych form nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia. Nabożeństwo to szybko rozeszło się po całej Polsce, przenikało do obozów koncentracyjnych i przez uchodźców do wszystkich części świata.
S. Faustyna w swoim rozważaniu na temat grzechów i ich wpływu na losy narodu w 1938r. pisała : "I teraz widzę, że jeśliby Bóg dotknął kraj nasz największymi karami, to byłoby to jeszcze Jego wielkie miłosierdzie, bo by nas mógł ukarać wiecznym zniszczeniem za tak wielkie występki". Na krótko przed śmiercią, gdy modliła się za Polskę usłyszała słowa Pana Jezusa :" Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje przyjście Moje".
S. Faustyna zmarła w 1938r. mając zaledwie 33 lata. Przed śmiercią przepowiedziała wybuch II wojny światowej i jej okrucieństwa. Podczas tej straszliwej wojny nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego było dla wielu tarczą obronną i źródłem nadziei. Przez 20 lat trwał zakaz jego rozszerzania . Dzięki staraniom ówczesnego arcybiskupa krakowskiego ks. Karola Wojtyły, Stolica Święta 15 kwietnia 1978r. odwołała ten zakaz. W tym zdarzeniu można się dopatrzyć dalszego spełnienia przepowiedni : W 6 miesiącu po odwołaniu zakazu rozpowszechniania nabożeństwa Ks. Kardynał Karol Wojtyła został wyniesiony na Stolicę Świętego Piotra jako papież Jan Paweł II.

KINGA I ANDRZEJ

Nasz Kościół nr 100 z dnia 13.04.1997

"Frateco"

W jednym z tegorocznych numerów Gościa Niedzielnego przeczytałam artykuł o "zapomnianej pisarce" Marii Leszczyńskiej Mittelstaedt. Nazwisko to nie zdradzało, jak na razie, mojego późniejszego wzruszenia, jakiego doznałam w dalszym czytaniu o twórczości pisarki w okresie międzywojennym i przeżyciach pisarki w czasie wojny i po jej zakończeniu.
Pomiędzy kilkoma jej książkami znalazł się tytuł "Frateco". Jak zapewne, niejednemu z nas, to słowo obco brzmiące, kojarzy się jednak ze słowem łacińskim frater - brat.
I wtedy olśnienie: kiedyś tę książkę przecież czytałam, ale kiedy i skąd ją miałam? nie pamiętam, a autorka zupełnie nie zapadła mi w pamięć. Ale było to chyba w czasie okupacji. Pamięć jest zawodna, ale po to by pamiętać należy niejedno zapisać. Miałam taki przedwojenny zeszyt przywieziony ze Lwowa w czasie jednego z przejazdów na trasie Lwów - Pustków, w którym zapisywałam lektury, a później tytuły wszelkich przeczytanych książek. Lubię gromadzić stare szpargały. Sięgam więc po ten stary 60-letni zeszyt. Jest ! Znalazłam pod datą 1943r. tytuł "Frateco".
Była to książka wzruszająca skoro zapadła mi w pamięć mimo iż przeczytałam w ciągu późniejszych lat tak wiele książek. Była to historia o profesorze dziwaku, który wiózł na okręcie o nazwie "Frateco" dzieci wszystkich ras i narodowości. Chciał wychować je w braterskiej przyjaźni i miłości jak w jednej rodzinie. Niestety, statek zatonął i nikt się nie uratował.
Gdy czytałam tę jakże wzruszającą, ale i utopijną historię trwała przecież od 4 lat krwawa II wojna światowa, wszystkie rasy i narodowości brały w niej udział; na terenach Europy, Azji, Afryki trwały mordercze walki, ludzkość utopiona została w oceanach i morzach krwi.
Czy trzeba być aż dziwakiem by pragnąć i marzyć o zbrataniu ludzkości i miłości pomiędzy narodami?
Braterstwo istnieć mogłoby w każdym środowisku nawet najmniejszym np. w naszej parafii i osiedlu. Tymczasem zdarzały się i u nas bójki, nawet morderstwa, nie mówiąc o kradzieżach i innych przykrościach czynionych jedni drugim, o bezmyślnym niszczeniu przyrody, zaśmiecaniu środowiska, w którym żyjemy.
Z przyjemnością obecnie czytam "Świtanie" redagowane przez naszą parafialną młodzież, cieszę się i mam nadzieję, że rośnie nam pokolenie wartościowe, które wywrze dobroczynny wpływ na pozostałą młodzież.
Bądźmy dla siebie braćmi i kochajmy się nawzajem jak nam nakazał Jezus Chrystus.
Szczęść Boże !

R.J


Piętnaście BŁOGOSŁAWIEŃSTW wg ks. T.Fedorowicza dla tych, którzy mają trochę zmysłu humoru i szukają mądrości.

 1.Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się sami z siebie, będą mieli radość i zabawę przez całe życie.
2. Błogosławieni, którzy nie biorą siebie nazbyt serio, za to ludzie ich uszanują.
3. Błogosławieni, którzy odróżniają kretowinę od góry, będą widzieli sprawy we właściwych proporcjach..
4. Błogosławieni, którzy odróżniają owoce niedojrzałe od dojrzałych i potrafią czekać aż dojrzeją, zaznają słodyczy dojrzałości.
5.Błogosławieni, którzy odróżniają to czego "ja" chcę od tego czego "mnie" się chce - znajdą łatwo właściwą drogę w życiu..
6. Błogosławieni, którzy doceniają obok dobrych uczynków, uczynki dobra - zobaczą, że w świecie jest więcej dobra niż zła, oraz znajdą sens i radość życia..
7.Błogosławieni, którzy wielce cenią małe rzeczy dobre, a nie martwią się małymi rzeczami niedobrymi - znajdą pokój serca i pokój z ludźmi..
8. Błogosławieni, którzy wreszcie odkryli swoją miłość własną, chcą ją nadal odkrywać - będą szybko wzrastać w prawdziwej miłości..
9. Błogosławieni, którzy nic nie muszą, a za to niejednego świadomie chcą - zaznają prawdziwej miłości..
10. Błogosławieni, którzy nie muszą mieć tego czy tamtego, a to i tamto chętnie odstąpią - zaznają smaku większej wartości..
11. Błogosławieni, którzy pomyślą, zanim zrobią i pomodlą się - unikną wielu przykrości..
12. Błogosławieni, którzy potrafią czekać - doczekają się prawdziwego dobra..
13. Błogosławieni, którzy wiedzą, że rozum to dobra rzecz i starają się go często używać - będą szli bezpieczną drogą..
14.Błogosławieni, którzy potrafią się uśmiechać nawet wtedy, gdy jest trudno - wiele radości rozsieją wokół siebie i łatwiej siebie samych zachowają w pokoju.
15.Błogosławieni, którzy zrozumieją, że większym szczęściem jest dawać niż brać, służyć, niż być obsłużonym - znajdą prawdziwe szczęście.

 
Nasz Kościół nr 101 z dnia 27.04.1997

Przysięga

"Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi polskiemu, że powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi, Panie Boże, dopomóż, i niewinna męko syna Jego..."

Tak w roku 1794 dnia 24 marca zabrzmiały słowa przysięgi złożonej na Rynku krakowskim Narodowi polskiemu przez Naczelnika Narodu - Tadeusza Kościuszkę.
Jeszcze trwa kwiecień, a więc nie jest za późno by wspomnieć o 203 rocznicy powstania o wyzwolenie Polski, zwanego insurekcją kościuszkowską, które w swoim zrywie objęło po raz pierwszy w historii wszystkie stany, zgodnie z uchwaloną w 1791 r. Konstytucją 3 Maja.
Pierwszą i zwycięską bitwę z przeważającymi siłami wojsk rosyjskich stoczono dnia 4 kwietnia 1794r pod Racławicami, gdzie dużą rolę m.in. odegrali podkrakowscy chłopi w sukmanach, wśród których wiódł prym i wielką odwagą wyróżnił się Wojciech Bartos, później zwany Bartoszem Głowackim. Mimo tego pierwszego zwycięstwa, po wielu potyczkach powstanie upadło; przypieczętowała to klęska pod Maciejowicami - 4.10.1974r, gdzie ranny Tadeusz Kościuszko dostał się do niewoli rosyjskiej.

W roku 1892 we Lwowie zaczęto przygotowania do wielkiej Wystawy Krajowej; by ją uświetnić Komitet społeczny postanowił uczcić stulecie insurekcji kościuszkowskiej wystawieniem panoramy racławickiej pomysłu znanego malarza Jana Styki.
Wspólnie z równie znanym malarzem Wojciechem Kossakiem przy współpracy Teodora Axentowicza, Tadeusza Popiela, Włodzimierza Tetmajera i in. rozpoczęto pracę nad panoramą. Po 9 miesiącach wytężonej pracy dzieło zostało ukończone 28 maja 1894r. Obraz o długości 120m, wys. 15 m zawieszony został w 14-to bocznej rotundzie na wzgórzu Parku Stryjskiego we Lwowie.
Dzieło znakomite; padające przez szklany dach naturalne światło potęgowało wrażenie jakiego doznawało się po wejściu na okrągłą platformę skąd roztaczał się niezapomniany widok: było się jakby w samym środku rozgrywającej się bitwy; płot prawdziwy łączył się z namalowanym na obrazie, pług porzucony na piasku, różne fragmenty prawdziwych przedmiotów i namalowanych, potwierdzało złudzenie obecności w bitwie i krajobrazie.

Podczas wojny w 1939 r. budynek Panoramy jak i sam obraz został częściowo zniszczony. W czasie bombardowania na szer. 50m płótno zostało rozerwane; inne fragmenty obrazu okaleczone, zmoczone i zabrudzone.

Z uwagi na ciężar 3,5 tony, z braku środków na ratowanie tego dzieła sztuki, nawinięto płótno na drewniany walec i złożono je w krużganku kościoła OO. Bernardynów (tam byłam ochrzczona) we Lwowie.
Władzom polskim obraz przekazano w roku 1946. Stalin podobno miał powiedzieć przy tym: "obraz jest nie do odtworzenia, więc po co my mamy go niszczyć, niech to zrobią sami Polacy". Nie znał widocznie Polaków, tak jak i Hitler niszcząc Warszawę: miało nie być Warszawy, a jednak jest Warszawa!.

Długie były perypetie związane z ustaleniem miejsca zawieszenia Panoramy, ostatecznie wybrano Wrocław, jako że miasto to stanowi największe skupisko dawnych mieszkańców Lwowa i ich potomków. Po wybudowaniu rotundy i wykonaniu nadzwyczaj żmudnych i w trudnych warunkach prac konserwatorskich i rekonstrukcji wielu brakujących elementów, które trwały od 1981 roku Panorama została przekazana Muzeum Narodowemu we Wrocławiu i otwarta dla zwiedzających.

Niestety, nie miałam okazji po roku 1985 być we Wrocławiu; pozostał mi jedynie w pamięci oglądany obraz w mieście mojego dzieciństwa.

Ktokolwiek będzie we Wrocławiu niech koniecznie zwiedzi Panoramę, a przy okazji pozdrowi ode mnie tę cząstkę mojego miasta.

R. J.

Powrót do strony głównej