Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Wtorek, 13 Listopad 2018 - 317 dzień w roku - godz.03:37:28 Tydzień: 46
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1996  Kwartał:  1 2 3 4  
IV kwartał 1996
Nasz Kościół nr 89 z dnia 06.10.1996  

A teraz ... o Żółkwi

W trakcie podróży do kraju lat dziecinnych, odbytej w tym roku, odwiedziłam m.in. Żółkiew. Miejscowość ta związana jest ze Stanisławem Żółkiewskim (1547-1620r), który wybudował w swoich rodzinnych dobrach miasto - rezydencję z zamkiem obronnym, nazywając ją Żółkwią. Stanisław Żółkiewski, hetman i kanclerz wielki koronny, należał do najbardziej wykształconych ludzi swej epoki; położył olbrzymie zasługi dla dobra i obronności Polski; zginął w bitwie z Turkami pod Cecorą.
Odwiedzając Żółkiew, miejscowość obecnie poza granicami Polski, a tak związaną z historią naszej Ojczyzny, mimo woli żal ściska serce - przecież w kryptach podziemnych kościoła św. Wawrzyńca leżą Żółkiewscy, Daniłowicze, Sobiescy. Matka króla Jana III Sobieskiego - Zofia z Daniłowiczów - była wnuczką Stanisława Żółkiewskiego.
U progu kościoła powitała nas skromna, niemłoda już kobieta pani Maria Breń. Była ona, jak się okazało, bohaterką reportażu pt. "Strażniczka królewskich grobów", emitowanego w TV w ub.roku. Dziękowaliśmy jej za starania, pracę bezinteresowną w kościele, wciskaliśmy datki na dalszą opiekę, bo i było za co; mogłam to stwierdzić naocznie, jaki postęp w uporządkowaniu, odbudowie i utrzymaniu tak zniszczonego przez dawniejszą władzę kościoła, poczyniono od jesieni ub. roku. Wyszliśmy z kościoła wzruszeni.
Obecnie, mając przed sobą Gazetę Lwowską z dn. 8 września 1996r, przywiezioną przez jedną z naszych parafianek, również odwiedzającą swój kraj lat dziecinnych, czytam i oglądam zdjęcia z uroczystości odpustowej w Żółkwi, która odbyła się 10 sierpnia br. roku w dniu św. Wawrzyńca, diakona i męczennika, patrona parafii, zamęczonego w 258r. W uroczystej mszy św., którą odprawił ks. prałat Bronisław Gwóźdź z Lubaczowa, uczestniczyli księża z Polski, oraz kilku księży z okolicznych parafii. Gośćmi byli prezesi Towarzystwa Miłośników Ziemi Żółkiewskiej i Miłośników Lwowa. Po mszy św. przeszła uroczysta procesja dookoła świątyni z odśpiewaniem Te Deum.

R.J.

Nasz Kościół nr 90 z dnia 20.10.1996  

Odmawiając misyjny różaniec...

Do upośledzonych i poniewieranych, krzywdzonych i głodnych narodów, wyzyskiwanych i prześladowanych dzieci - niosą słowa nadziei i pociechy: Kombonianie, Werbiści, Franciszkanie, świeccy księża i świeccy ludzie: pielęgniarki, lekarze. Uczą: nie zabijaj, nie kradnij, jego też boli! Niedziela 20 października rozpoczyna w kościele katolickim Tydzień Misyjny. Będziemy się intensywniej modlić za misjonarzy i za tych, którzy z ich pomocy korzystają. Ta świadomość solidarności, istnienia modlitewnego zaplecza - wspiera w chwilach słabości i załamania. W porę otrzymany list ze słowami otuchy, zwykłe pozdrowienia z ojczyzny od przyjaciół czy obcych - są balsamem dla obolałej duszy.
Wiele trzeba inicjatywy i pomysłowości, aby w warunkach misyjnych budować kościół: wznosić świątynie, udzielać sakramentów, przezwyciężać stare wierzenia i rządy czarowników, zmieniać serca i umysły, kierując je ku Bogu i bliźniemu. Często płaci się za to wysoką cenę. Mówią o tym misjonarze, choćby ks. Czesław Haus, którego przed śmiercią z rąk Świetlistego Szlaku uratował wizerunek Ojca Świętego i narodowość polska czy ks. Bronisław Rosiek, nad którym czuwała Łaska Boska i nasza modlitwa. Niektórzy nie przeżyli - jak ks. Zbigniew Strzałkowski z Zawady Tarnowskiej i ks. Michał Tomaszek z Łękawicy.
Inni, w bardziej "cywilizowanych " krajach działalność duszpasterską przypłacili wieloletnim więzieniem, zsyłką, łagrem, utratą zdrowia lub życia... Wiele wyrzeczeń, ale i wiele radości z każdego nawrócenia, z każdej poprawy na lepsze..
Myślimy o tym wszystkim, kiedy odmawiamy różaniec misyjny, gorąco prosząc Boga: Panie, wesprzyj pracowników swoich, niech Duch Święty będzie z nimi...
Niektórzy zostają w krajach misyjnych do końca swoich dni, inni wracają po kilku lub kilkunastu latach do ojczyzny, aby, korzystając ze zdobytych doświadczeń pracować nad formowaniem tych, którzy będą ich następcami w Ameryce, Afryce, na Bliskim czy Dalekim Wschodzie lub w Europie - wymaga ona bowiem nowej ewangelizacji.
Nasz udział w działalności misyjnej polega na modlitwie, wsparciu materialnym - złożyliśmy w br 11 mln starych złotych, na prenumeracie prasy misyjnej, na tworzeniu klimatu dla nowych powołań, bowiem: żniwo wielkie, a robotników wciąż mało...

Maria

Nasz Kościół nr 91 z dnia 03.11.1996  

Listopadowe dni 1918 roku.

	"Mamo najdroższa bądź zdrowa
 	do broni idę w bój
 	Twoje uczyły mnie słowa
 	nauczył przykład Twój..."
	

Tymi słowami rozpoczął poeta balladę o poległym - jednym z najmłodszych obrońców Lwowa, 14-letnim Jurku Bitschanie.
Ranek Wszystkich Świętych 1918r. zaskoczył mieszkańców Lwowa widokiem powiewającej z wieży ratuszowej chorągwi niebiesko-żółtej. Miasto zajęli Ukraińcy. Reakcja ludności, zwłaszcza młodzieży była natychmiastowa; zaczęto pod wodzą nielicznej załogi wojskowej szykować obronę miasta.
Słowa pożegnania Jurka skierowane były do ojczyma dra Zagórskiego, matka bowiem Aleksandra Zagórska jako komendantka Ochotniczej Ligi Kobiecej była od chwili rozpoczęcia bojów o Lwów, w pierwszej linii z bronią w ręku.
Myślę, że w tych listopadowych, rocznicowych dniach, należy się wspomnienie o kobietach, dziewczętach, które stanęły obok swych braci, synów, mężów, kolegów do walki o wyzwolenie miasta. Rola kobiet w wydarzeniach listopadowych 1918r. we Lwowie nie miała w polskich dziejach przykładu, a daje się porównać dopiero z Powstaniem Warszawskim, dlatego pragnę, z uwagi na szczupłość miejsca, wymienić tylko kilka z nich.
Oto one:

Należałoby wspomnieć i o tych, które walcząc na froncie z bronią w ręku, czy jako kurierki lub sanitariuszki przeżyły walki o Lwów, z tych właśnie wymienię dwie, a mianowicie

Ogółem na Cmentarzu Obrońców Lwowa pochowanych zostało 66 kobiet. One to zostawiały wygodne, dostatnie domy, naukę, pracę i szły walczyć i ginąć o wolność, bo tak ich uczono. Z nich brały przykład uczestniczki Powstania Warszawskiego w 26 lat później. Teraz ich groby poza granicami Polski na zniszczonym Cmentarzu Orląt we Lwowie. Nie ustroją im groby kwiatami, ni lampek nie zapalą potomni.

R.J

Nasz Kościół nr 92 z dnia 17.11.1996  

O grobach i miejscach pamięci narodowej.

"Doczekaliśmy się", że w 3 listopada br. pokazano w telewizji miejsce pamięci pomordowanych przez hitlerowców Polaków, Żydów, Rosjan na Górze Śmierci w Pustkowie. Jaki jest stan zniszczeń i jak to miejsce wygląda - wszyscy wiemy. Przeczytaliśmy też o tym w gazetce Nasz Kościół nr 88/96 z dn.8.09.1996 w artykule pt. "Zapamiętaj to miejsce...".
Mamy za złe sąsiadom zza wschodniej granicy, że celowo niszczą, a w najlepszym wypadku nie dbają o cmentarze i groby poległych w walkach żołnierzy, pomordowanych bezbronnych obywateli polskich, czy też zmarłych śmiercią naturalną Polaków zamieszkujących tereny znajdujące się obecnie poza granicami kraju.
Utrzymanie w całości i dbałości miejsc zroszonych krwią niewinnych, dlatego , że byli innej narodowości niż kaci, świadczy o kulturze danego kraju i środowiska, gdzie miejsca te aktualnie się znajdują.
Nie miejmy pretensji o stan grobów Polaków rozsianych po całym świecie. Spójrzmy na nasz najbliższe, oddalone o 2 km od osiedla wielkie cmentarzysko, gdzie zamordowano i rozsypano prochy ponad 20 tysięcy ludzi.
Niedawno jedno ze wspomnień z podróży do kraju lat dziecinnych dotyczyło szkoły polskiej nr 10 we Lwowie. I w tym przypadku jakże jest aktualny wzruszający wiersz młodziutkiej polskiej poetki Beaty Kost uczennicy właśnie tej szkoły, recytowany przez nią w czasie występu w Nowohuckim Centrum Kultury w roku 1990, o zagładzie Cmentarza Orląt we Lwowie.

	Świeci się świeczka i topi,
	Wosk kapie na szary kamień.
	Wiatr dmuchnie i świeczka zgaśnie 
	Jak ludzkiej pamięci płomień.
		Był cmentarz we Lwowie. 
		Przy bramie dwa lwy broniły wstępu 
		Snem wiecznym tu spoczywały 
		Bohaterskie Lwowskie Orlęta.
	Zginęli za swoją wolność. 
	Za wolność swojego kraju,
	Lecz nie sądzone im było
	W ziemi znaleźć spokoju.
		Mijały dnie i miesiące,
		Mijały zimy i lata, 
		Aż nad cmentarzem Orląt
		Podniosła się ręka kata.
	Noc cicha nad miastem się skrada,
	Dla mogił żołnierskich zagłada!
	Choć nie znał kat nic świętego, 
	To bał się dnia białego.
		Zniszczone Orląt schronienie,
		Zrównane z ziemią mogiły 
		Patrzyły błagalnie w niebo.
		Litości ludzkiej prosiły.
	Lecz przyszedł koniec dla kata.
	Nic nie ma na świecie wiecznego!
	I człowiek zrozumiał wtedy,
	Ze stracił coś świętego.
		Świeci się świeczka i topi, 
		Wosk kapie na szary kamień.
		Ze snu głębokiego się budzi
		Ludzkiej pamięci płomień.

R.J

Nasz Kościół nr 93 z dnia 01.12.1996  

11 Listopad 1996r.

Smutno mi było tego dnia; nie tylko dlatego, że drzewa bez liści, że kwiaty przekwitły, że słońca tak niewiele, że dzień krótki. Smutno mi, że ludzka pamięć tak krótka i niewdzięczna. W kościele na rannej Mszy św. nieco więcej modlących, bo dzień wolny od pracy choć to przecież poniedziałek; wolny bo 78 rocznica odzyskania niepodległości w 1918r. po 123 latach niewoli. Fakt odrodzenia się państwa i scalenia rozdartego przez trzech zaborców kraju, pozwolił na szybką mobilizację i sformowanie regularnego wojska jakże koniecznego do obrony naszej świeżo uzyskanej niepodległości. Wkrótce miało się okazać jak potrzebny był pośpiech, bo już z początkiem 1919 r. od wschodu ruszyły zagony armii radzieckiej, by odebrać to co straciły w czasie wojny światowej, a po "trupie" Polski przejść na zachód zaprowadzając tam komunistyczny ład.
Jakże wielka i radosna była miłość do odrodzonej Ojczyzny, skoro na apel Naczelnika Państwa i Wodza Naczelnego Józefa Piłsudzkiego nieprzerwanie napływały rzesze ochotników. Różne były losy toczącej się wojny na śmierć i życie; byli Polacy w Kijowie, ale i bolszewicy pod Warszawą. Cud nad Wisłą 15 sierpnia 1920r. czyli "Sąd Boży 1920r" jak określił Bohdan Skaradziński autor książki pod tym tytułem o wojnie polsko-bolszewickiej, rozpoczyna klęskę i niesławny odwrót armii radzieckiej. Gdyby nie to zwycięstwo, niepokorni Polacy podzieliliby losy Ukrainy, gdzie w latach 1929-1932 w czasach utwierdzania władzy bolszewickiej i kolektywizacji zmarło z głodu ok. 6 mln ludzi.
A jaki był los Polaków na zajętych w latach 1939-1941 terenach przez ZSRR?. "Łaskawe" dla mnie losy wojny osiedliły mnie nie na stepach Kazachstanu, czy Syberyjskich tajgach jak miliony moich współziomków z terenów wschodniej Polski, ale na terenach wyzwolonych spod okupacji hitlerowskiej. jakie było to wyzwolenie? - pamiętają starsi. Wyzwolenie, które niosło zagładę ludziom innych zapatrywań, kazało zapomnieć o przeszłości Ojczyzny, a naukę historii rozpoczynano od daty 22 lipca 1944r to jest powstania PRL.
Pamiętam lata dziecięce, kiedy dzień 11 listopada był radosnym przypomnieniem odzyskania Ojczyzny, pamiętam wspaniałą dekorację mojego miasta w kolorze biało-czerwonym; pamiętam obchody 1 maja i 22 lipca kiedy osiedle czerwieniło się od flag; pamiętam też gdy w pierwszych... - nie pamiętam, a może ich wcale nie było?

R.J.

Powrót do strony głównej