Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Sobota, 26 Maj 2018 - 146 dzień w roku - godz.23:40:45 Tydzień: 21
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1994 :  Kwartał: 2 3 4  
IV kwartał 1994
Nasz Kościół nr 41 z dnia 16.10.1994

Jakie małżeństwo, jaka rodzina ?

" Jednakże na początku stwarzania uczynił Bóg mężczyznę i kobietę. Dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę (...) i będą oboje jednym ciałem(...) Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela."

Młodzi ludzie wstępując w związek małżeński często nie są świadomi odpowiedzialności, jaka ich czeka. Dobrze, jeśli pełni ufności potrafią zrezygnować z własnych upodobań i starać się zrozumieć wzajemnie. Gorzej, jeśli nastawieni tylko na branie uczynią ze wspólnego życia pasmo udręki i rozczarowania. A tyle mają razem do spełnienia. Czy warto życie swoje zamieniać na drobiazgowe dociekanie , kto ma rację i twierdzenie, że skoro nie pasujemy do siebie, to możemy ułożyć sobie życie na nowo. Jakież to złudne. Twórcy różnych filmów o tematyce rodzinnej prześcigają się w pokazywaniu ile to bohaterowie potrafią zawrzeć związków partnerskich, ale czy są szczęśliwi?. A obok dzieci, poszukujące prawdziwych rodziców, nieszczęśliwe i oszukane. Ten model życia rodzinnego doprowadził w wielu krajach do upadku instytucji małżeństwa i nie tylko tego.
Dzisiaj wszyscy kierują wzrok na Rodzinę, w której właściwie pojmowany związek małżeński daje oparcie sobie nawzajem i podstawę zdrowego moralnie społeczeństwa.
Obchodzony właśnie Rok Rodziny ma ukazać problemy podstawowej komórki społecznej. W naszym kraju rodzina nie jest rozpieszczana. Podatkami obciąża się w równym stopniu tych, którzy mają na utrzymaniu kilkoro dzieci jak i pozostałych, jakby nie rozumiejąc, że za paręnaście lat te dzieci będą pracować na utrzymanie emeryta, rencisty i tworzyć życie w naszej ojczyźnie. Bardzo to smutne , tym bardziej więc należy pochylić czoło przed polską rodziną - za jej wytrwałość, pracowitość i trwanie przy Chrystusie. Zawsze wzruszają młode małżeństwa, które niedzielnym porankiem, pozostawiając w domu swoje ciężary idą wraz z dziećmi do kościoła by tam szukać oparcia w spełnianiu tego, co w obliczu Boga sobie nawzajem przyrzekli: dozgonnej miłości i wierności.

Nasz Kościół nr 42 z dnia 30.10.1994

Polskie listopady

Był rok 1655. Karol Gustaw napadł na Polskę. 40 tysięczna armia uderzyła na Wielkopolskę i Litwę. Krzysztof Opaliński skapitulował pod Ujściem. Szwedzi opanowali Poznań, Kalisz, Kraków, a wreszcie przeraźliwy huk trąb i kotłów oznajmił ich przybycie pod Jasną Górę.
18 listopada przeor Kordecki wezwał cały konwent i wszystkich świeckich, których zebrało się 50 rodzin, szukających tu schronienia przed Szwedami, do kaplicy, odprawił mszę św., przypomniał zakonnikom, że ich pierwszym obowiązkiem jest poświęcić życie dla czci Matki Bożej, od której tyle łask naród polski doznał, a na straży której ich postawiono.
W imieniu zgromadzonej szlachty przemówił miecznik sieradzki Stefan Zamojski tymi słowy: "ulec woli nieprzyjaciela, [...] podejrzane bezpieczeństwo kupować u niego sromotnym poddaniem się byłoby wieczną dla wszystkich hańbą. Postanowiliśmy losy Wasze dzielić, z wami żyć i umierać raczej, niż jarzmo najezdnika przyjąć i patrzeć na pogardę miejsca świętego i wiary". Rozpoczęła się obrona Częstochowy, która zmieniła losy wojny. Jej przykład ogarnął kraj. Szwedzi musieli ustąpić.
Minęło 175 lat - lat walki o nowy kształt kraju, lat rozbiorów, niewoli. Wieczorem 29 listopada nieliczna grupa spiskowców dokonała nieudanego zamachu na wielkiego ks. Konstantego w Belwederze. Gdy nie udało się wyprowadzić całego wojska polskiego z koszar - Piotr Wysocki na czele podchorążych przebił się przez opustoszałe ulice Warszawy i przy pomocy rzemieślników i wyrobników opanował arsenał.
Rozpoczęło się powstanie listopadowe, a potem - wojna polsko-rosyjska. Polska targała łańcuch niewoli.
Niestety, była w niej pogrążona jeszcze 150 lat.
Udało się z niej wyzwolić dopiero w 1918 r. w wyniku wydarzeń I wojny światowej. Naród zaczął uwalniać swoje ziemie z rąk okupantów.
Wypadki następowały błyskawicznie. 10 XI z twierdzy w Magdeburgu wrócił J. Piłsudski. 11 listopada - skapitulowały oddziały niemieckie.
W rękach Piłsudskiego znalazła się władza, formalnie przejęta od Rady Regencyjnej, która najpierw przekazała mu zwierzchnictwo nad wojskiem, potem zrezygnowała ze swych uprawnień i rozwiązała się. Również do dyspozycji Piłsudskiego oddał się rząd lubelski i ustąpił na jego żądanie, widząc w nim legendarnego wodza, zdolnego dźwignąć kraj z rozbicia rozbiorowego i zjednoczyć w silne państwo.
W historii naszej był jeszcze inny pamiętny listopad 1980r, kiedy ważyły się losy narodu, kiedy napięcie dochodziło do granic wytrzymałości nerwowej, kiedy groziło widmo obcej interwencji. Rozpoczynała się coraz ostrzejsza walka o narodową tożsamość, o swobody demokratyczne, o niezawisłość kraju. Początkiem miała być rejestracja "Solidarności", 8 milionowego związku zawodowego i rozpoczęcie legalnej działalności.
Takie były polskie listopady i grudnie i wrześnie. A wszystkie znaczone krwią bohaterów, dzięki którym nie spodlały dusze, nie stępiły się sumienia i serca zostały wrażliwe i gotowe do poświęceń.

Maria

Nasz Kościół nr 44 z dnia 27.11.1994

Dzieje jednego cmentarza

Chmurnego ranka 1 listopada 1918r. mieszkańcy Lwowa obudzili się w zajętym w nocy przez Ukraińców mieście. Zaskoczenie faktem szybko mija. Nieliczne załogi polskie organizują obronę. Zewsząd śpieszą ochotnicy, oczywiście bez broni; zdobywać ją będą w walce. Są to dzieci - chłopcy i dziewczęta, dorośli - kobiety i mężczyźni. Najmłodszy ma lat 9. Jeden z nieletnich obrońców to wujek naszego współmieszkańca p. St. Zielonki, 15-letni uczeń gimnazjum T. Szudrawy, jak również jedyny stryjeczny brat piszącej te słowa, młody legionista M..J. Obaj spoczywają w grobach nr 2087 i 1804 na cmentarzu Orląt. 
22 listopada, po zaciętych i krwawych walkach Lwów był wolny; o Małopolskę Wschodnią walki z Ukraińcami trwały do lipca 1919r.
Wdzięczni mieszkańcy Lwowa uczcili swych poległych obrońców monumentalnym Pomnikiem Chwały na cmentarzu Orląt. Napis na Łuku Tryumfalnym głosił: "Mortui sunt ut liberi vivamus" co znaczy:"Umarli abyśmy wolni żyli". Dwa kamienne lwy z tablicami: "Zawsze wierny""Tobie Polsko" strzegły mogił obrońców miasta.
Młodzież szkolna opiekowała się grobami Orląt, zwłaszcza w dni świąt państwowych, jak i Wszystkich Świętych i Zaduszki. Zapalano wówczas liczne świeczki w kolorowych, własnoręcznie sporządzonych lampionach.
W roku 1920 Marszałek Piłsudski odznaczył, jako jedyne w Polsce miasto, "Zawsze wierne" (Semper Fidelis) krzyżem Virtuti Militari.
Cmentarzowi Orląt nie dano "dożyć" sędziwego wieku. Po wysiedleniu Polaków ze Lwowa po II wojnie światowej, cmentarz zniszczono doszczętnie czołgami, spychaczami, rozwalano pomniki, zasypano gruzami by ślad po nim nie został. Jakby na przekór barbarzyńcom oparł się czołgom i spychaczom Pomnik Chwały z wymownym napisem "Umarli abyśmy wolni żyli"
Dziś po latach, dzięki pracownikom "Energopolu" część cmentarza i grobów oczyszczono i odkopano. Z 2.293 grobów ile odkopano, a ile czeka na odkrycie? - nie wiem.
Jakże trudno w tych paru słowach opisać bohaterstwo Orląt. " Pośród wichrów i zamieci" (wyjątkowo śnieżny i mroźny listopad) broniły i ginęły na ulicach, parkach i cmentarzach lwowskie dzieci za polski Lwów, dzięki którym mogłam się urodzić i spędzić szczęśliwe, szczenięce lata w tym właśnie mieście.

R.J.

Nasz Kościół nr 45 z dnia 11.12.1994

Gdzie ukryliście sztandar? 

Po pochmurnym niebie wiatr przeganiał złowieszcze, ołowiane chmury. Nastrój w przyrodzie odpowiadał naszym nastrojom. Rosło napięcie społeczne. Wielu mówiło: chciałbym przespać ten czas i obudzić się, kiedy już będzie po wszystkim. Zbliżał się termin rejestracji "Solidarności:. Niesforny związek straszono wkroczeniem wojsk radzieckich. Po co mieli wkraczać? Byli wszędzie. Znając jednak doświadczenia innych krajów - można się było spodziewać najgorszego.
Ale reżim słabł, a pomruk niezadowolenia społecznego stawał się coraz groźniejszy. I oto stało się: 10 listopada 1980 r. dokonano rejestracji Związku Zawodowego "Solidarność", który odrzucał kierowniczą rolę partii. Był to początek drogi do wolności, okupionej stanem wojennym, wyrzeczeniami, internowaniem i więzieniem tysięcy ludzi.
Byliśmy głodni. Wydzielano nam na kartki mięso, masło, mąkę, kaszę, papierosy. Buty wydawano na talony. Samochody, po niższej cenie otrzymywali ci, którzy wiernie służyli partii. Nawet żelazka sprzedawano tylko członkom związku zawodowego, zrzeszonego w OPZZ. Losowaliśmy prawo do kupna pralek i telewizorów w sali zbornej. Dotyczyło to tylko pracowników zakładu. Inni wiele godzin, wyczekiwali pod sklepami, pilnując list kolejkowych. W każdej chwili można się było spodziewać łomotu do drzwi i sakramentalnych słów: pan pójdzie z nami.
W 1989r. ten koszmar się skończył. Dziś w naszym kościele przeżywamy poświęcenie sztandaru "Solidarności", które powinno się odbyć 13 lat temu. Wtedy nie zdążyliśmy. 13 grudnia 1981 roku położył kres oficjalnej pracy związku. Pierwsze pytanie, jakie zadał przesłuchujący mnie w stanie wojennym oficer SB było: "Gdzie ukryliście sztandar?" Sztandaru jeszcze nie było. Mieliśmy zaledwie projekt, ale i on wydawał się władzy źródłem niebezpieczeństwa. Przecież w każdej chwili mogliśmy go wykonać i mógł on jednoczyć załogę do walki przeciw istniejącemu porządkowi... No cóż, było, minęło.
Dziś niech nas jednoczy do walki o wartości chrześcijańskie, ludzką godność i godne życie w wolnym kraju!

Maria

Powrót do strony głównej