Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Niedziela, 23 Wrzesień 2018 - 266 dzień w roku - godz.12:40:32 Tydzień: 38
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1996  Kwartał:  1 2 3 4  
II kwartał 1996
Nasz Kościół nr 78 z dnia 07.04.1996

Święta Wielkanocne we Lwowie.

Zawsze bardzo lubiłam Święta Wielkanocne. Wiosnę czuło się i widziało wszędzie: na ulicach, w domu. Moje miasto piękniało z dnia na dzień. W parkach, skwerach, ulicach drzewa i krzewy okrywały się leciutką, seledynową mgiełką tak miłą dla mego dziecinnego oka. Na placach, przeważnie przy kościołach można było kupić wiązanki pierwszych, wiosennych, leśnych kwiatów: kosmate liliowe sasanki, niebieskie przylaszczki, śnieżyczki.
W domu - przedświąteczne porządki: pachniały wywoskowane posadzki, w kuchni - pieczenie, smażenie, gotowanie itp czynności. Dzieci zajęte były sporządzaniem kolorowych pisanek, wcześniej posiany owies wyrastał bujnie i wysoko tak, że wstawiony weń baranek tonął w zieleni.
U znajomych baranka wypiekano z ciasta w specjalnej formie. Wspólnie z dziećmi znajomych miałyśmy wielką ochotę już w święta spróbować jak smakuje, ale baranek dość potężnych rozmiarów musiał przetrwać w nietkniętej postaci przez całe święta, a potem okazywało się, że nie był taki smaczny na jakiego wyglądał.
Muszę również wspomnieć, że w czasach mojego dziecinstwa, oprócz najprzeróżniejszych wybornych wędlin był zwyczaj kupowania szynki surowej do gotowania. Nie była to jednak taka zwyczajna, dzisiejsza szynka. Była to mianowicie cała tylna noga wieprzowa z kością zamarynowana, a nastepnie wspaniale na złocisty kolor wędzona. Gotowało się ją w całości w domu, a potem leżała sobie w jadalnym pokoju na ozdobnej misce, na bocznym stole. Dopadał ją kiedy kto chciał, by trzymając jedną ręką za kość, drugą ukroić sobie plaster soczystej szynki. Uwierzcie mi, żadna inna wędlina z półmiska nie smakowała tak, jak ta właśnie. Nigdy - po wojnie nie zdarzyło mi się jeść takiego specjału, jak ta ówczesna lwowska szynka.
Do świecenia szło się do pobliskiego kościoła Bernardynów, gdzie w krętym krużganku biegnącym wzdłuż nawy kościelnej - rozkładało się koszyczki, częściej talerzyki w białych serwetach zawiązywanych w cztery rogi, a rozwiazywanych na czas święcenia.
Szczególnie utkwiła mi w pamięci pewna kwietniowa Rezurekcja w katedrze lwowskiej w pogodne i cieple popołudnie Wielkiej Soboty. Uroczystą procesję wokół katedry prowadził ks. abp metropolita lwowski w otoczeniu duchowieństwa i całej świty z prezydentem miasta, wojewodą i innymi osobistościami; szły różne stowarzyszenia jak np w staropolskich strojach członkowie Bractwa Kurkowego, orkiestra wojskowa, przy wtórze dzwonów , salw armatnich ze wzgórza cytadeli; nieprzeliczone tłumy wiernych. Wszystko to stwarzało niezapomniany urok, nastrój, radość ze świąt, wiosny, szczęśliwego dzieciństwa i cudownego dnia.
Nic nie wróżyło, że będzie to ostatnia moja Rezurekcja we Lwowie.

R.J.

Nasz Kościół nr 79 z dnia 21.04.1996

Galicja i Lodomeria.

Została utworzona w 1773 roku, na terenach włączonych do Austrii edyktem Marii Teresy z 11 września 1772 i obejmowała : "prawy brzeg Wisły od księstwa śląskiego powyżej Sandomierza, aż dotąd, gdzie się z Sanem łączy". Jej stolicą był Lwów. Była podzielona na cyrkuły ze starostwami na czele. Pilzno i Dębica należały do cyrkułu tarnowskiego.
W 1785 r. małe miasta jak Dębica, Ropczyce, Zasów, Wielopole utraciły prawa miejskie. W latach trzydziestych XIX wieku była najbardziej gospodarczo i społecznie zacofanym terenem w Europie środkowej. Przyczyniły się do tego również klęski żywiołowe: w 1831 - epidemia cholery, w 1845 - wielka powódź, (w r. 1834 spłonęła Dębica).
W tym okresie Galicja była ośrodkiem spisków patriotycznych i prób powstania. Tu znalazło schronienie wielu uczestników powstania listopadowego. Pomocy powstańcom na naszych terenach udzielali m.in Wiesiołowscy z Wojsławia, Rej z Przecławia, Bogusz z Rzemienia, Tyszkiewiczowie z Kolbuszowej. Austria coraz mniej cierpliwie czekała na ujawnianie spiskowców. Niektórzy twierdzą, że postanowiła ich zlikwidować rękami chłopskimi. "Wśród ludu szerzyła się wieść, że panowie przygotowują się do mordowania chłopów". W tej sytuacji doszło do wybuchu powstania chłopskiego i tzw rzezi galicyjskiej (II. 1846r). Zginęło w niej wielu właścicieli dworów, urzędników i robotników dworskich, a także 2 księży. Wśród ofiar był m.in Dominik Rey dziedzic najpierw Przecławia, a potem Przyborowa*. Chłopi, świadomi czy nieświadomi pomocy, jaką wyświadczyli zaborcy, nic z krwawej rzezi nie uzyskali. Trzeba było czekać jeszcze na wystąpienia szlachty, aby uzyskać 17 IV 1848 roku zniesienie poddaństwa. A potem podjęto walkę o autonomię. Uzyskano ją w latach 1867-73 ,a niepodległość w r.1918.

---------------------------------------------------------------
* Marian Morawczyński (dr polonistykii z Dębicy) - Rzeź 1846r.

(um)

Powrót do strony głównej