Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Niedziela, 23 Wrzesień 2018 - 266 dzień w roku - godz.12:21:14 Tydzień: 38
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 2002  Miesiąc:  3 12  
Grudzień 2002
Nasz Kościół nr 161 z dnia 25.12.2002  
Nasz Kościół
Wydanie INTERNETOWE


Nr 10
(161)

25.12.2002
BOŻE NARODZENIE

Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w którym sobie Bóg upodobał

Stajemy dzisiaj obok majestatu Bożego Narodzenia bogatsi o kolejny rok i nowe doświadczenia. Przeżyliśmy kolejne w naszej ojczyźnie spotkanie z Ojcem Świętym, który jest dla nas drogowskazem i znakiem szczególnym Boga na ziemi. Patrząc na pochyloną białą postać uświadamiamy sobie jak wiele jeszcze możemy zrobić dla innych, dla własnej rodziny, sąsiadów, dla wspólnoty, w której żyjemy, pracujemy. Jan Paweł II swoimi słowami, czynami wskazuje na to co najważniejsze - na miłosierdzie wobec drugiego człowieka, na Bożą miłość do każdego z nas. Łamiąc się opłatkiem w wigilijny wieczór ofiarujmy sobie nawzajem właśnie miłość. Niech nikt nie będzie pośród nas samotny i opuszczony. Niech szczególne ciepło tego wieczoru przeniesie się na kolejne dni świąteczne i nadchodzący Nowy Rok.

Informacje

Kończąc ten trudny rok dla nas wszystkich, pragniemy poinformować o tym co udało się zrealizować.

W roku 2002 kontynuowane były prace przy chodniku wokół kościoła, od czerwca do sierpnia ukończono jego część pomiędzy starym, a nowym kościołem, wykonano umocnienie skarpy, schody do chodnika obok przedszkola, obrzeże, odprowadzenie ściekowe. Wyrównano teren wokół nowego kościoła, przywieziono ziemię pod trawnik, posiano trawę. Kwota wykonanych prac - 11 950 zł. W listopadzie wykonano chodniki do starego osiedla, od strony domu kultury oraz do budynku parafialnego - koszt 8 200 zł.

Przygotowano dokumentację niezbędną do rejestracji starego kościółka w Centralnym Rejestrze Zabytków. Aktualnie rejestracji dokonuje Wojewódzki Oddział Służby Ochrony Zabytków w Przemyślu. Przygotowany został wniosek do Urzędu Marszałkowskiego o dofinansowanie odnowienia wnętrza starego kościółka, które zaplanowano na druga połowę roku 2003.

Koszt ogrzewania kościoła i domu parafialnego, wody. ścieków wg kwot zafakturowanych wyniósł w br. 10 788,72 zł.

Serdecznie dziękujemy za wpłaty na konto parafialne i konto oddziału Caritas. osobom indywidualnym oraz firmom. Dziękujemy za wydatną pomoc Zarządowi Gminy Dębica.

Darowizny na potrzeby Caritas i kościoła za rok 2002 mogą być odliczane od podstawy opodatkowania przez osoby indywidualne pod warunkiem posiadania dowodów wpłat na konto, a także sprawozdania z wykorzystania darowizn przez parafię.

Róże Różańcowe złożyły w roku 2002 kwotę 3 735 zł, która została przesłana na konto Diecezjalnego Dzieła Misyjnego w Tarnowie.

Dziękujemy naszym kapłanom za ich pełną poświęcenia pracę w parafii. Cieszymy się, że w tych trudnych czasach są z nami i wśród nas. Życzymy im dużo zdrowia i Błogosławieństwa Bożego na dalsze lata pracy kapłańskiej.

Działalność Caritas w roku 2002
PrzychodyKwotaRozchodykwota
1. wpłaty od osób prywatnych7330,001. Świetlica Caritas933,10
2.Wpłaty od instytucji i firm5300,002. Zakup żywności dla potrzebujących2580,04
3. Kosz świąteczny270,003. Zapomogi, pomoc finansowa2000,00
4. Sprzedaż świec i kalendarzy895,234. Paczki świąteczne, Mikołaj, Dzień dziecka4389,77
5. Zbiórka dla rodziny Zapałów3665,005. Zakup lekarstw - recepty2481,04
  6. Opłaty energii elektrycznej, gazu, zakup węgla1710,87
  7. Wykupienie obiadów1204,00
Razem17460,23Razem15296,82

Serdecznie dziękujemy wszystkim ofiarodawcom za przekazane ofiary pieniężne i pomoc rzeczową dla ludzi biednych, rodzin wielodzietnych i dla dzieci z rodzin zagrożonych patologią.

Dziękujemy właścicielom sklepów z terenu Osiedla za przekazaną pomoc w formie ofiarowanych artykułów spożywczych.

"Gdy dasz biedakowi troszkę, Bóg odda ci dużo"

Polskie wojny grudniowe

Grudzień to w najnowszej historii Polski miesiąc szczególny, naznaczony pamięcią o bolesnych wydarzeniach, zaprzepaszczonych nadziejach, dramatycznych wyborach. Właśnie w grudniu zamordowano pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej, krwawo zduszono rozruchy na Wybrzeżu oraz wprowadzono stan wojenny. Ostatni miesiąc roku to odpowiedni moment, aby snuć refleksje o trudnych chwilach w życiu naszego narodu wywołanych zawsze tym samym - brakiem zdolności do osiągnięcia kompromisu.

Wojna z człowiekiem

Osiemdziesiąt lat temu, późną jesienią 1922 roku odbyły się pierwsze w niepodległej Polsce wybory parlamentarne według nowej, "marcowej" Konstytucji z 1921 r. Wyłoniony w ich efekcie parlament okazał się podzielony w zasadzie na dwie zwalczające się strony - lewicową i prawicową. A pierwszym zadaniem Zgromadzenia Narodowego (czyli połączonych izb sejmu i senatu) był wybór pierwszego w historii państwa polskiego Prezydenta. Powszechnie uznawany za głównego kandydata Naczelnik Państwa Józef Piłsudski zawczasu ogłosił rezygnację z ubiegania się o ten tytuł.

W tej sytuacji 9 grudnia 1922 roku w bardzo gorącej atmosferze Zgromadzenie Narodowe w pięciu głosowaniach wybrało Prezydentem profesora Gabriela Narutowicza, odrzucając kandydata prawicy - hrabiego Maurycego Zamoyskiego O wyborze Narutowicza zadecydowała postawa posłów PSL-Piast oraz mniejszości narodowych, f to sprawiło, że przegrana prawica rozpętała istną burzę artykułów prasowych i manifestacji ulicznych. Wytoczono najcięższe, choć niezgodne z prawdą argumenty, mające oczernić Narutowicza jako kandydata nie-polskiego, obojętnego religijnie i narodowo, masona i poplecznika finansjery żydowskiej. Zapowiadano, że "popłyną czeki krwi", zaś sam Narutowicz otrzymywał liczne anonimy z obelgami i groźbami, a nawet wyrokami śmierci. Nie ustawały protesty uliczne, a ich kulminacja nastąpiła 11 grudnia, kiedy to dokonano zaprzysiężenia nowego Prezydenta oraz 14 grudnia, gdy nastąpiło przekazanie władzy przez Naczelnika Państwa-Józefa Piłsudskiego.

Hasła zagrożenia polskiej suwerenności ze strony rzekomo niepolskiego Prezydenta trafiły do przekonania wielu Polaków, zwłaszcza z kręgów Narodowej Demokracji (tzw. endecji}. Znalazł się wśród nich człowiek, jak się potem okazało niezrównoważony, ale świadomy swychdziałań, który postanowił uwolnić Polskę spod jarzma "obcej" władzy. Chodzi tu o Eligiusza Niewiadomskiego, malarza i wykładowcę, który w dniu 46 grudnia 1922 roku w gmachu Zachęty trzema strzałami oddanymi bezpośrednio w plecy zamordował pierwszego Prezydenta RP.

U podstaw tragedii, jaką było nie spotykane dotąd w polskiej historii "królobójstwo", legła stężona, wręcz chorobliwa nienawiść Polaka do innego Polaka, wykluczająca możliwość jakiegokolwiek kompromisu. Niewiadomski podnosząc rewolwer wiedział co chce zrobić i do kogo strzela. A zabijając - wierzył, że w ten sposób może rozwiązać narastający w państwie konflikt wewnętrzny.

Wojna z grupą

Grudzień 1970 roku to już inny czas, inne państwo i inna władza w tym państwie. Nieludzki system polityczny Polski Ludowej z Władysławem Gomułką na czele okazał się niewydolny ekonomicznie, co zmusiło władze do drastycznej podwyżki cen artykułów spożywczych i to tuż przed nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia. W efekcie w robotniczym środowisku Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga wybuchły w dniach 14-16 grudnia liczne strajki i protesty. Protestujący wyszli z zakładów na ulice miast, doszło do wielotysięcznych manifestacji, podczas których atakowano władze państwowe i odpowiedzialną za państwo partię komunistyczną. Ze strony partyjno - rządowej zapadła decyzja demonstracji siły. Na ulicę wyszły uzbrojone oddziały milicji i wojska. Doszło do starć ulicznych, wręcz regularnych bitew, płonęły komitety partyjne i komisariaty milicji.

Całe Wybrzeże zostało odcięte od reszty kraju, tak, by protesty nie rozlały się na całą Polskę. Oficjalne gazety, radio i telewizja ukrywały prawdę o zajściach na Pomorzu. Jednocześnie starano się spacyfikować nastroje. W tym celu 16 grudnia w lokalnej telewizji nadano apel członka Biura Politycznego partii, Stanisława Kociołka, aby następnego dnia robotnicy wrócili do pracy, tak by "wkrótce móc w spokoju świętować, witać Nowy Rok".

Ci, którzy posłuchali wezwania i następnego dnia wcześnie rano udali się do pracy w Stoczni Gdańskiej, stanęli oko w oko z ogradzającymi drogę oddziałami milicji i wojska. Do dziś nie wiadomo kto wydał rozkaz strzelania do bezbronnego tłumu. Zastrzelono tam wówczas 18 osób, setki zostały rannych. Zamieszki w mieście wybuchły na nowo, strzelano do bezbronnych, zdeterminowanych ludzi. W ciągu 17 i 1& grudnia w wyniku działań wojska i milicji zginęły 44 osoby, ponad 4 tysiące zostały rannych. Milicja usiłowała nawet spacyfikować szpital udzielający pomocy rannym. Tysiące osób aresztowano, bestialsko katując - część z tych osób nigdy nie odzyskała zdrowia fizycznego i psychicznego.

I znowu grudniowa tragedia wywołana brakiem woli "dogadania" się jednych Polaków z drugimi, i znowu nienawiść, która każe ranić i zabijać bezbronnych. A przecież badania historyków wykazują, że tych ofiar można było uniknąć. Ale górę wzięło przeświadczenie, że rozwiązanie konfliktu wewnątrz państwa może nastąpić tylko z użyciem siły.

Wojna z narodem

Przekonanie o skuteczności użycia siły jako sposobu na problemy wewnętrzne doprowadziło w grudniu 1981 roku do wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Władze komunistyczne z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele, przerażone narastającym konfliktem z NSZZ "Solidarność", postanowiły wypowiedzieć wojnę własnemu narodowi i w ten sposób uratować rozpadający się system polityczny i ekonomiczny PRL.

Przyczyny polityczne wprowadzenia stanu wojennego nie zostały do dziś ujawnione - i nie będą ujawnione, dopóki nie zostaną otwarte archiwa moskiewskie. Tylko wówczas będzie wiadomo, czy rozpowszechniana dziś przez Wojciecha Jaruzelskiego teza o "wyborze mniejszego zła" - czyli o możliwości interwencji zbrojnej wojsk radzieckich - jest prawdziwa. Wiele wskazuje na to, że dużo większe zagrożenie takiej interwencji miało miejsce późną jesienią 1980 roku, natomiast w 1981 roku Związek Radziecki, uwikłany w wojnę w Afganistanie nie był w stanie i nawet nie miał zamiaru interweniować w Polsce.

Brak interwencji wojskowej nie oznaczał jednak braku zainteresowania wydarzeniami w Polsce. Aby zmusić PRL do uległości, we wrześniu 1981 roku Rosjanie zastosowali sankcje ekonomiczne - zapowiedziano zmniejszenie dostaw ropy, ograniczono dostawy innych surowców. Ponadto realnym zagrożeniem była ewentualność zamknięcia dostaw gazu - władze w Polsce przeprowadzały nawet symulacje wyłączenia ogrzewania w części Warszawy i innych miast.

Radzieckie sankcje gospodarcze stanowiły gwóźdź do trumny gospodarki polskiej i w tej sytuacji postanowiono przyspieszyć trwające od marca 1981 roku przygotowania do operacji oznaczonych kryptonimami "Azalia", "Wrzos" i "Klon". Miały one na celu wprowadzenie stanu wyjątkowego i aresztowanie opozycji.
Szczegółowe wykazy członków Solidarności obejmowały ponad 4 tysiące osób.

Tak naprawdę wojnę narodowi wypowiedziano 12 grudnia 1981 roku po południu. Wtedy to zalakowane koperty dotarły do dowódców jednostek wojskowych. W ciągu wieczora wojsko opanowało węzłowe i strategiczne punkty, zakłady i ulice, w nocy odcięto telefony, a Służba Bezpieczeństwa przystąpiła do masowych aresztowań. Ogłoszony 13 grudnia "Dekret Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego o wprowadzeniu stanu wojennego na obszarze całego państwa" stanowił jedynie próbę nadania temu, co się zdarzyło wcześniej, jakichkolwiek ram prawnych.

Operacja wprowadzania stanu wojennego nie obyła się bez ofiar - oblicza się że w ciągu trwania całego stanu wojennego zginęło ok. 30 osób. w tym 9 górników z kopalni "Wujek". Ale dużo większe spustoszenie wyrządził stan wojenny w umysłach Polaków - po raz kolejny okazało się, że Polacy nie mogą się porozumieć się bez rozwiązań siłowych, że kompromis jest nie do przyjęcia. Tym, którzy pamiętają te czasy pozostawił wrażenie zaprzepaszczonej szansy i zakonserwowania na jeszcze kilka lat reżimowego systemu politycznego i nie sprawdzającego się systemu gospodarczego. Przysłowiowe już puste półki, na których stał tylko ocet, pozostały puste o kilka lat dłużej.

Warto poświęcić chwilę refleksji polskim grudniom. Każdy z nich niósł nowe doświadczenia i dokonywał wielkich zmian. A wydarzenia z nimi związane, choć odmienne w swej treści, niosą wspólny przekaz - dopóki Polacy nie nauczą się rozmawiać ze sobą i nie pozbędą się niechęci do zawierania kompromisów, tak długo istnieć będzie zagrożenie kolejnej wojny grudniowej. Może już nie krwawej, bo czasy i ustrój temu nie sprzyjają, ale równie trudnej i kosztownej.

Naukę płynącą z doświadczeń polskich grudniów należy kultywować z jeszcze jednego powodu - w życiu społecznym uczestniczy już pokolenie, któremu nawet niepodległy stan wojenny jawi się jako zamierzchłe dzieje. Oni także mają prawo uczyć się z doświadczeń przodków, po to by unikać błędów raz popełnionych.

I jeszcze jedno - wszystkie opisane wydarzenia miały miejsce w pierwszej połowie grudnia. Po nich nadchodziła Wigilia i Święta Bożego Narodzenia - czas godzenia się przy opłatku, czas leczenia ran.

Nie zapominajmy o bolesnych wydarzeniach, ale pamiętajmy teżo możliwości pojednania

paweł k.

Powrót do strony głównej