Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Wtorek, 13 Listopad 2018 - 317 dzień w roku - godz.04:00:44 Tydzień: 46
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1998  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12  
Grudzień 1998
Nasz Kościół nr 138 - z dnia 20.12.1998

Ikona "Familia Vitae"

Obrońcy Życia skupieni w organizacji HUMAN LIFE INTERNATIONAL - Europa z siedzibą w Gdańsku (oddziału światowego Ruchu Obrońców Życia HLI założonego w Ameryce przez o. Paula Marx OSB), przyjęli ikonę "Familia Vitae" jako swój znak.

Zgodnie z tradycją chrześcijańską ikona nie jest obrazem, ale graficznym przekazem treści teologicznych, ewangelicznych, które człowiekowi przybliża i wyjaśnia. Dlatego ikony się nie maluje, ale się ją pisze. Posługuje się ona szczególnym językiem symboli graficznych. Każdy element ma swoje głębokie znaczenie. Przy zachowaniu dużego realizmu, rysunek jest uproszczony a przekaz prawd teologicznych ważniejszy od realistycznego ukazania szczegółu. Osoby świętych, ukazywane w przekazie ikonograficznym, są zatopione w kontemplacji Boga. Ich wzrok jest skierowany do wewnątrz, a szczególnie twarz i głowa rozświetlona wewnętrznym światłem Jego Obecności.

Ikona "Familia Vitae" przedstawia Świętą Rodzinę: brzemienną Maryję ze Świętym Józefem. Matka Boża jest przedstawiona zgodnie ze starą tradycją chrześcijańską. Pochyla Ona głowę w pokorze i skromności, w geście przyjęcia wielkiego Daru Życia, poczęcia Syna Bożego. Rozchylona dyskretnie szata ukazuje Dzieciątko Jezus w łonie matki, przybliżając nam głębię prawdy człowieczeństwa dziecka poczętego. W tradycji ikonograficznej ukazywano czasami człowieka w łonie matki, ale z reguły symbolicznie jako dorosłego. Tutaj dziecko poczęte przedstawione jest realistycznie, zgodnie ze współczesną wiedzą. Jest piękne. Rączki Dzieciątka Jezus są uniesione do błogosławieństwa. Skrzyżowane nóżki wskazują jednoznacznie na prenatalny wiek dziecka. Stópki dziecka są znanym na całym świecie symbolem pro-life.

Brzemienna Maryja w swojej postawie sama w sobie stanowi figurę zamkniętą. Jest napełniona Bożą Obecnością i Jego Światłem. Okrywający ją płaszcz symbolizuje Miłość, błękit Jej sukni - obecność Syna Bożego, biel Jej welonu - czystość. Spływający welon Maryi dyskretnym obłokiem okrywa poczęte Dzieciątko Jezus w Jej łonie i przypomina nam o Niepokalanym Poczęciu. Subtelne ręce Maryi, w typowym dla każdej brzemiennej kobiety geście, chronią poczętego.

Dziecko emanuje Pokojem , Miłością - poczuciem bezpieczeństwa. Święty Józef otacza brzemienną Maryję swoją troskliwą obecnością. Nie wkracza jednak w Jej integralne zanurzenie w Bogu. Jego postawa wyraża czułą troskę o Matkę i Dziecko. Wiele mówią jego spracowane ręce cieśli. Prawa ręka jest uniesiona ku górze w geście modlitwy, ale również pozdrowienia i życzliwości. Lewa ochrania Maryję i Dziecko. Ten czuły, opiekuńczy gest przypomina o zadaniach mężczyzny i jego wielkiej roli ojcowskiej. Układ trzech rąk Maryi i Józefa chroniących Dzieciątko, stanowi trójkąt przypominający o współpracy rodziny ze Stwórcą.

Ciemnozielony i granatowy kolor szat św. Józefa mówi o nadziei i zaufaniu Bożej Opatrzności. Otaczające Świętą Rodzinę zielono złote tło przypomina nam o obecności Boga w Trójcy Świętej. Kolor zloty symbolizuje Boga Ojca, niebieski obecność Syna, zaś zieleń - będąca efektem zmieszania tych dwóch kolorów (żółtej i niebieskiej) - Ducha świętego w jedności Trójcy Przenajświętszej. Ikona "Familia Vitae" przypomina nam o przesłaniu Ewangelii Życia. Ikona ta została napisana przez Ewę Kowalewską.

Poradnia Rodzinna


Kościół p.w. Św. Marii Magdaleny.

Kościół Marii Magdaleny

Lwów - Kościół Marii Magdaleny

W gazetce "NK" 134/98 z 4.10.98 r. wspomniałam m.in. o kościele pw.św. Marii Magdaleny, który zachwycał nie tylko pięknem położenia na wzgórzu, ale i samą architekturą i jak wspomina ksiądz W. Szetelnicki - autor opracowania o życiu, działalności w metropolii lwowskiej ks.dr Eugeniusza Baziaka, cytuję: "jak miły był widok, gdy w niedzielne przedpołudnia gromady wiernych szerokimi strumieniami spieszyły z trzech stron do tej pięknej świątyni na wzgórzu", koniec cytatu.
Nie wspominałam wówczas o wnętrzu kościoła, ,bowiem ostatni raz byłam w nim w roku 1934 na ślubie mojej siostry. Przeszło pół wieku zatarło pamięć o wystroju wnętrza, tym bardziej, że rzadko w nim bywałam. Jak pisałam w pow. gazetce, przez wszystkie szkolne lata uczęszczałam do kościołów "przynależnych" do danej szkoły, w szkołach powszechnych - Katedra Ormiańska i kościół św. Józefa, (zgodnie z miejscem zamieszkania), a w gimnazjum nabożeństwa odprawiane były we własnej kaplicy. Wakacje spędzałam poza Lwowem.
W czasie mego poprzedniego pobytu we Lwowie, miałam okazję być w tym kościele, ale nie na nabożeństwie, bowiem kościół ten "wykorzystano" na salę koncertową. Ołtarz zasłonięto szczelną zasłoną; siedziało się tyłem do ołtarza mając przed sobą estradę, a nad nią organy. Trzeba przyznać, że zachowano odrobinę przyzwoitości; koncert miał charakter raczej poważny.
Takim to sposobem można było przekroczyć próg świątyni.
W tym roku, dzięki naszej nieocenionej przewodniczce udało się nam nie tylko wejść do wnętrza, które otwierane jest tylko na mające się odbyć koncerty, ale obejrzeć jeden z piękniejszych ołtarzy we Lwowie.
Czekając na zjawienie się przewodniczki z kimś, kto nie tylko dzierżył klucze od kościoła, ale miał uprawnienia do odsłonięcia ołtarza, staliśmy u bram kościoła na wzgórzu i podziwialiśmy widok roztaczający się przed nami. W promieniach już nieco jesiennego słońca, pięknie wyglądały biegnące w dół do śródmieścia ulice : Kopernika, nad którą wznosiła się gęsto zadrzewiona Góra Wronowskich, zwana też Górą Cytadeli, oraz ulica Sykstuska, do której tulił się Park Kościuszki, nazywany potocznie, zwłaszcza przez starszych wiekiem Lwowian Ogrodem Jezuickim lub Pojezuickim; był to bowiem teren należący, przed kasatą za czasów austriackich do zakonu 00. Jezuitów.
Za tym morzem zieleni, jawiło się w dole śródmieście, gdzie wśród drzew wystrzelały: wieża Katedry, dwie wieże kościoła Karmelitów, smukła, jakby przeniesiona z Florencji - wieża Korniaktowska, wieża ratuszowa, baniasta kopuła kościoła Dominikanów, a za nimi pod górę, jakby na horyzoncie; kopiec z Wysokim Zamkiem, Kazjerwald, Czartowska Skała i zieleń, zieleń stykająca się z błękitem nieba.
Patrząc na to śliczne miasto czułam żal za utraconą moją Ojczyzną; dlaczego los przegnał mnie stąd, gdzie serce ciągnie, granica oddziela, dlaczego jestem tu cudzoziemką, zamiast tutejszą?...
Miało być o kościele: z zachwytem wchodziliśmy do pięknego, barokowego, bogato rzeźbionego i złoconego oraz nadzwyczaj jasnego wnętrza. Ołtarz zdobiony freskami słynnego artysty malarza prof. J.H. Rosena (freski tegoż artysty w Katedrze Ormiańskiej, obecnie nieczynnej, pamiętam do dziś z niedzielnych, szkolnych nabożeństw).
W jednej z kaplic urządzone było baptysterium, gdzie udzielano sakramentu chrztu św. dzieciom oraz dorosłym katechumenom.
Obraz św. Jana z Dukli, patrona Lwowa, pędzla wybitnego artysty malarza Stanisława Batowskiego umieszczony był w jednym z ołtarzy tegoż kościoła.
Miała rację nasza przewodniczka, że Kościół Marii Magdaleny posiada jedno z piękniejszych i jeśli się tak można po świecku wyrazić, jedno z najbardziej eleganckich wnętrz lwowskich kościołów.

R.J.


Najważniejsze słowa rodzić się muszą w ciszy - jak SŁOWO, KTÓRE SIĘ CIAŁEM STAŁO

Punktem kulminacyjnym przeżyć adwentowych w rodzinach chrześcijańskich jest wigilia Bożego Narodzenia. Słowo "wigilia" pochodzi z języka łacińskiego i oznacza czuwanie. Taki był dawniej zwyczaj w Kościele, że poprzedniego dnia przed większymi uroczystościami obowiązywał post i wierni przez całą noc oczekiwali na tę uroczystość, modląc się wspólnie.
W Polsce wigilia Bożego Narodzenia zachowała taki charakter do dnia dzisiejszego. A jaką posiada rangę w przekonaniu Polaków, świadczą choćby słowa Z. Kossak:

"Polska przeżywa głęboko radość nocy betlejemskiej, łącząc po swojemu stare wierzenia z nowymi. Wilia, wieczerza o charakterze sakramentalnym, jest tak mocno związana z nami uczuciowo, że w oczach wielu Polaków przesłania właściwe święto. Staje się treścią zamiast bycia wstępem ".

Uczta wigilijna ma charakter ściśle rodzinny. Zaprasza się na nią oprócz rodziny i krewnych tych, co domu nie prowadzą albo mieszkają samotnie. Cechuje ją serdeczna atmosfera. Serdeczność rodzinna, wzajemna życzliwość, obecność członków rodziny w domu - oto warunki ,konieczne, dla zaistnienia specyficznej wigilijnej atmosfery, wykraczającej poza progi domu, na świat pozarodzinny.
Znany i powszechny jest obecnie w Polsce zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Wolne miejsce przy stole jest przeznaczone dla przygodnego gościa, którego w ten sposób traktuje się rodzinnie. I znów pisze o tym Z. Kossak:

Ktokolwiek zajdzie w dom polski w święty, wigilijny wieczór, zajmie to miejsce i będzie przyjęty jak brat. Raz do roku, w ciągu paru godzin, społeczeństwo uświadamia sobie przez ten zwyczaj, jakim rajem byłby świat, gdyby prawa wigilijnej wieczerzy rządziły nim stale ".

Najważniejszym i kulminacyjnym momentem wieczerzy wigilijnej jest obrzęd łamania się opłatkiem, a atmosferę serdeczności i rodzinności potęguje przemówienie wigilijne ojca rodziny i życzenia wzajemnie sobie składane z tej okazji. Na ten element tradycji należy zwrócić szczególną uwagę.
Wypatrując gdzieś wigilijnej gwiazdki nauczmy się nasłuchiwać, tuż obok, ludzkiego głosu w człowieku.
Jak łatwo mówić o innych, a jak trudno powiedzieć w ciszy coś naprawdę do siebie nawzajem - oczami do oczu, twarzą do twarzy, sercem do serca. Słów kilka wyrwanych z głębi siebie, najbardziej własnych, najprawdziwszych.
Może dlatego tak lubimy hałas, jałową gadaninę, wciąż grające radio i telewizory by już nie rozmawiać ani z sobą, ani z Bogiem, ani z ludźmi? Ale ponoć to tym właśnie różnimy się od zwierząt: mową serc, mową dusz, mową, sumień - ludzkim głosem!
Dlatego słowa w Wigilię muszą być żywe, prawdziwe, cierpliwie dobrane i z powagą wyszeptane do człowieka, z którym się mijamy, choć razem mieszkamy; do człowieka, którego czasem głupim -słowem przekreślamy nie dopuszczając: go do głosu; do człowieka, którego nie ,słuchamy naprawdę może już od wielu lat i świąt, i rozmów...


...Słowa te, najprawdziwsze i najcichsze, muszą zabrzmieć w wigilijny wieczór. Bo: Najważniejsze słowa rodzić się muszą w ciszy - jak SŁOWO, KTÓRE SIĘ CIAŁEM STAŁO

Opracowała Z.K.

Powrót do strony głównej