Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Wtorek, 13 Listopad 2018 - 317 dzień w roku - godz.03:42:39 Tydzień: 46
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1997  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 9 10 11 12   
Czerwiec 1997
Nasz Kościół nr 104 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 08.06.1997

Samo życie

Był piękny, wiosenny, sobotni poranek kiedy wraz z całą klasą wyruszyliśmy na pieszą wycieczkę na Kałużówkę. Co prawda nie obiecywałam sobie zbyt wiele po tej wyprawie, ale jak się potem okazało zupełnie bezpodstawnie. Kałużówka to polana położona w lasach niedaleko Braciejowej. Stoczono tam ostatnią walkę z wojskami niemieckimi w czasie ll wojny światowej kończącą słynną akcję " Burza". Ten zamierzony cel mieliśmy osiągnąć po ok. 30-to minutowej wędrówce.
I wyruszyliśmy... dookoła piękny las, wszędzie zieleń, ptaszki śpiewają, świeci słoneczko. Słowem - bajer. Wraz z nami szedł starszy Pan, który był członkiem AK i walczył na tych terenach. Miał nam przybliżyć historię tamtejszych wydarzeń. Po drodze mijaliśmy pomniki postawione na cześć zabitych. Na płytach przytwierdzonych do cokołów wypisano nazwiska poległych żołnierzy. O wielu z nich opowiadał nam nasz przewodnik - byli to jego przyjaciele.
W końcu dotarliśmy do polany. Stał tam wielki kamień, na którym widniał krzyż i tablica pamiątkowa. Nasz gość zaczął nam opowiadać przebieg walki. Jednak znalazł niewielu słuchaczy.
I to właśnie mnie skłoniło do krótkiej refleksji. Siedziałam sobie w słoneczku i tak sobie myślałam : jak tutaj pięknie, wszędzie zielono, cieplutko, wszystko budzi się do życia... A przecież tutaj kiedyś ginęli ludzie, którzy walczyli o wolność naszego kraju i wcale nie było im tak miło jak mi tutaj teraz. Doszłam do wniosku, że (prawdopodobnie zabrzmi to stereotypowo) jednak wielu spośród nas, młodych nie pamięta i być może nie docenia poświęcenia tych ludzi (oczywiście sprawy nie można generalizować, bo nie wszyscy tak myślą.).
Sądzę, że powinniśmy coś zrobić, aby ta pamięć w nas nie wygasła, by wydarzenia z historii naszego kraju nie były nam obce - krótko(to znowu zabrzmi staroświecko, ale wydaje mi się, że to najlepiej odda to co chcę wam powiedzieć) WZMACNIAĆ NASZ PATRIOTYZM.
Wiem, że to nie jest łatwe, sama nawet nie wiem jak to czynić, ale nie możemy zapomnieć o tym co powinno być najważniejsze dla każdego z nas jako Polaka

ZIELONY ZAJĄCZEK

Nasz Kościół nr 105 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 22.06.1997

Samo życie

Żyjemy w świecie, który brutalnie "pozbywa się" wartości. W świecie, który "walczy" z moralnością, śmieje się z niezniszczalnych prawd, gardzi "przestarzałymi" postawami - w imię wyzwolenia...
Jednak gdy znudzi się, ,"przeje" to ,co nazywane jest teraz "wolnością" (ha ! ha !) - czyli postawą "rób co chcesz - żeby tylko tobie było dobrze" - Wraca się do początku, szuka się tzw. "prawdziwej prawdy". Opadają klapki z oczu i zauważa się, że coś jest nie tak, że czegoś brakuje. Jest pustka, której nie zapełni już tania rozrywka.
Poszukiwanie nie jest łatwe, dużo ścieżek w bok, zakrętów, lecz w końcu dochodzi się do momentu, w którym człowiek odnajduje punkt odniesienia - BOGA. Ale nie groteskowy Jego obraz - dziadka z siwą brodą.
Lecz Boga - Człowieka, Boga - Stwórcę, Boga - Przyjaciela, Boga - Prawdę i Wolność... Właśnie wtedy sobie uświadamia ile z Tego Boga może czerpać, ile mu dało odnalezienie Go... Początkowo stara się Go zrozumieć, w pewien sposób "zdefiniować", napisać Nań wzór. Lecz po pewnym czasie po prostu Go przyjmuje.
Nawrócenie może przeżyć każdy, nawet ten, o kim można powiedzieć, że jest bardzo zaangażowany w życie religijne. Bo nawrócenie to stopniowe otwieranie oczu na Boga, na Jego słowa. To lepsze pojmowanie Jego przez NAŚLADOWANIE. To chyba najtrudniejsze z zadań w świecie, który lansuje model SUPERMANA, i w którym znaczenie mają tylko ci, którzy umieją się "wybić".
Jakże to kontrastuje z cichym, pokornym, dobrym Jezusem, który potrafi oddawać się co dzień dla nas w kawałku kruchego chleba...
Dlaczego boimy się być delikatnymi, wrażliwymi jak ON ? Dlaczego czujemy się prze to gorsi ? Dlaczego wstydzimy się dawać ?....
???

PROSIACZEK

Papież naszych czasów

Niedawno zakończyła się już piąta Pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny. Było to dla Polaków wielkim przeżyciem, każdy - tak, jak tylko mógł - starał się łączyć z Piotrem naszych czasów poprzez modlitwę lub obecność. Wielu z nas bezpośrednio uczestniczyło w spotkaniach, w Zakopanem, Krakowie czy Krośnie. My chcielibyśmy opowiedzieć dziś o uroczystości w Krakowie, gdzie Ojciec Św. kanonizował św. Jadwigę.
Tak się szczęśliwie złożyło, że dzięki ks. Pawłowi młodzież naszej parafii - czyli my - mogła pojechać na krakowskie Błonia razem z osobami niepełnosprawnymi i razem z nimi dzielić się radością, jaka wypełniała nasze serca podczas wspólnej eucharystii. Wielu z nas po raz pierwszy zobaczyło Papieża i słuchało " na żywo " Jego słów. To niesamowite, że byliśmy tak blisko Człowieka, który z taką miłością i życzliwością zwracał się do swoich rodaków. W homilii Papież często powtarzał słowa : "GAUDE MATER POLONIA", tzn. "RADUJ SIĘ MATKO POLSKO", które podkreślały Jego szacunek i miłość do Ojczyzny. Zwracał się również z prośbą, abyśmy - tak, jak mówi św. Paweł - "miłowali NIE SŁOWEM I JĘZYKIEM, ale CZYNEM I PRAWDĄ". To ważne, ponieważ w ten sposób każdy z nas staje się dobrym człowiekiem i dojrzałym chrześcijaninem.
Msza św. w Krakowie była bardzo uroczysta i mimo, że słońce dawało o sobie znać jesteśmy pewni, że Duch Św., którego Jezus obiecał zesłać, zjednoczył nas na wspólnym Łamaniu Chleba. Byliśmy poruszeni, gdy Ojciec św, zwracał się do polskiej młodzieży z prośbą, byśmy zawsze trwali przy Jezusie i abyśmy pamiętali, że to właśnie my jesteśmy przyszłością Narodu, któremu na imię POLSKA. Jan Paweł II skierował też swoje słowa do Ruchu Światło - Życie, który wtedy przeżywał 25 - lecie swego istnienia.
Po zakończeniu uroczystości jeszcze długo żegnaliśmy Papieża śpiewem. warto dodać, że do tego pożegnania raz po raz włączała się orkiestra, której utwory szczególnie zachwyciły niektóre siostry zakonne. Żebyście wiedzieli, co się tam działo !
To spotkanie w Krakowie dużo nam dało i pozostawiło w sercach słowa Ojca Św. "MIŁOŚĆ CHRYSTUSA JEST NAJWIĘKSZĄ SIŁĄ ŚWIATA. JEST NASZĄ SIŁĄ..."
Cieszymy się, że Jezus był wtedy między nami, że mogliśmy tworzyć jedną rodzinę razem z Janem Pawłem II, z osobami niepełnosprawnymi, którym tak wiele zawdzięczamy i z wszystkimi ludźmi, którzy tam byli. Mamy nadzieję, że to wydarzenie przyniesie owoce w naszym życiu, a przecież "NADZIEJA ZAWIEŚĆ NIE MOŻE".

AŚKA

Nasz Kościół nr 105 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 22.06.1997

Bajka o szkole

			Czasami śni mi się w nocy  
			(o chwilo nader szczęśliwa!), 
			że siedzę na Smolnej w klasie  
			i ktoś mnie nagle wyrywa... 

		Czasami śni mi się w nocy  
		jakaś klasówka koszmarna,  
		chcę ściągnąć- nie mam od kogo, 
		budzę się - wkoło noc czarna... 

			Życie jest nasze jak sztuka: 
			niejedna "klasówka trudzi, 
			niejeden nas dzwonek budzi,  
			niejeden nas belfer nudzi...

		Ciągle siedzimy na ławce 
		w oczekiwaniu wyrwania...  
		I ciągle nam, ciągle grozi  
		dwója ze sprawowania...

			Aż kiedyś przyjdzie godzina,  
			godzina szczęśliwa bez miary!  
			pójdziemy, po dzwonku ostatnim,  
			do nieba gdzieś na wagary! 

		Będziemy psocić i broić 
		i gwiazdom robić kawały
		i słońcom dawać kuksańca,  
		gdyby się z naminie śmiały!

			A dobre duchy, co władną 
			niebiosów radosnym turkusem 
			uśmiechną się do nas łagodnie  
			i dadzą nam piątkę z minusem...

		Bóg zajrzy kiedyś w ów dziennik  
		i spojrzy na nasze twarze  
		i piątkę zostawi na wieki,  
		a minus starannie wymaże... 

J.Ejsmond.

Koniec roku szkolnego i znów wakacje. Jedni będą mieli ich jeszcze wiele, dla innych będą to ostatnie. Zacznie się dorosłe życie; trzeba będzie podejmować samodzielne decyzje - właściwe lub nie - jak się później okaże takie, które będą ważyły na całe przyszłe życie. Gorzej, gdy o tym zadecydują inni, lub zgoła siła wyższa niezależnie od naszej woli.
Dla młodzieży z mojego pokolenia tej starszej, a często i młodszej, dorosłe życie rozpoczęło się niezależnie od zdania egzaminu dojrzałości już 1 września 1939r.
Porządkując stare pisma ("Płomień" rok 1946 ) natknęłam się na wiersz Juliana Ejsmonda (1892 - 1930) pt. "Bajka o szkole: Czytając go, nie pierwszy zresztą raz, ogarnęły mnie wspomnienia o szkole i ostatnich wakacjach w roku 1939.
Spędzałam je niefrasobliwie wraz z tysiącami uczniów w wieku od 6 do 18 lat aż do tragicznego dnia 1 września 1939r. Tego dnia już nie poszło się do szkoły; rozpoczęła się II wojna światowa. Wiele z nas bez matury "przeskakiwało" od razu w wiek dojrzały. Po nocach nie śniła im się "klasówka koszmarna" lecz na jawie pisali ją nie w szkole, ale w życiu i nie atramentem lecz własną krwią, torturami, obozami, więzieniami i często, jakże często, szli - jak pisał poeta - "po dzwonku ostatnim do nieba na wagary" . Nie zdążyli marnować życia na dwóje ze sprawowania, ale stale, nie siedząc w ławkach, oczekiwali na wyrwanie do odpowiedzi i nie belfrowie stawiali surowe oceny, ale okupanci. Trwała ta "szkoła" dla uczniów nad wiek dojrzałych 6 długich lat, a później nie dla wszystkich zaczęło się normalne życie, bo tylko okupant się zmienił.
Snując te niewesołe jak na czas wakacyjny wspomnienia pragnę w tym miejscu wyrazić wdzięczność Zielonemu Zajączkowi za refleksyjny artykuł (" Świtanie" Nr 9 )na temat wydarzeń i walk z okupantem w czasie II wojny światowej oraz o rzucenie jak gdyby "staroświecko" brzmiącego hasła o konieczności wzmacniania naszego patriotyzmu.
"Szczęść Boże" tak myślącej młodzieży.
Podczas wakacyjnych wędrówek odszukajcie miejsca związane z naszą historią, gdzie walczono o wolność niezależnie od czasu i epoki w których miały one miejsce, tak jak Ojciec Święty będąc w Dukli wspomniał o krwawych walkach podczas I wojny światowej na Przełęczy dukielskiej nazywając ją przełęczą śmierci.

R. J.

Powrót do strony głównej