Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES WIELKANOCNY Piątek, 24 Maj 2019 - 144 dzień w roku - godz.19:03:15 Tydzień: 21
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 2010 : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12  
Nasz Kościół - nr 205  -  Kwiecień 2010   
Rok kapłański
Wspomnienie o kapłanie...

Mój Ksiądz Proboszcz już od siedemnastu lat nie żyje, a ja ciągle jeszcze słyszę jego słowa, widzę Jego pochyloną wiekiem sylwetkę i ręce podające z drżeniem Komunię Świętą Gdy odwiedzam parafialny kościół ukradkiem zerkam do bocznej kaplicy, gdzie zawsze Go można było zastać w konfesjonale. Jeśli nie miał penitentów, często wychodził z konfesjonału i zapraszał do spowiedzi dzieci. Był kapłanem wymagającym, ale także bardzo troskliwym. Troszczył się o życie sakramentalne swoich parafian, ale także interesował ich zmartwieniami.

Przepracował w parafii prawie 50 lat. Gdy do niej przybył był rok 1945. Odbudował z trudem kościół zniszczony w czasie działań wojennych. Sam w czasie wojny stracił jedną nogę, używał protezy, ale to nie ograniczało Jego aktywności. Był otwarty na wszystko co tylko mogło Go zbliżyć do swoich parafian. Szukał ich po zawierusze wojennej przez Polski Czerwony Krzyż. Cieszył się, gdy udało się kogoś odnaleźć. Wtedy szukał dla nich domu, opieki, rodziny, aby mogli zacząć normalne życie.

Jego hobby był film. Trudno to tak dzisiaj nazwać, bo w latach sześćdziesiątych, nie było jeszcze kin, dostępnych w małych miejscowościach. Jako dziecko zapamiętałam, że w każdy Wielki Czwartek po nabożeństwie wieczornym Ksiądz Proboszcz zapraszał na obejrzenie filmu o Męce Pańskiej. Jeśli tylko pogoda pozwalała wychodziliśmy wszyscy na zewnątrz. Ksiądz Proboszcz włączał projektor i na ścianie zewnętrznej kościoła pojawiały się sceny Męki Pańskiej, do których komentarz dodawał nasz Kapłan. On żył każdą sceną tego filmu i to co przeżywał przekazywał nam.

Sceneria tych projekcji była tak bardzo zbliżona do ogrodu oliwnego. Kościół znajdował się w otoczeniu drzew. Było to jakby dopełnienie liturgii Wielkiego Tygodnia.

Plebania była miejscem gościnnym, dla każdego kto przekraczał jej progi. W zimie po Mszy św. dla dzieci o godz. 11-tej, Ksiądz Proboszcz zbierał dzieci, które przychodziły z odległych miejscowości. Częstował ich ciepłym napojem, drożdżówką i dopiero po tym poczęstunku wracały do domu.

Nauczał religii w prywatnych domach w miejscowościach należących do parafii. Jeśli ktoś mógł Go przywieźć furmanką to przyjeżdżał, jeśli nie, przybywał pieszo czasem i parę kilometrów. Przy jego grobie zawsze palą się znicze, latem stoją świeże kwiaty. Ktoś cicho szepcze słowa modlitwy.

Wspominając mojego proboszcza z rodzinnej parafii - księdza Jana Kica, z szacunkiem pochylam się przed każdym kapłanem, który całym swoim życiem świadczy o Chrystusie, pracą, posługiwaniem sakramentalnym, a także cierpieniem buduje obraz Boga w naszych sercach.

Od początku istnienia naszej parafii pracowało w niej 29 kapłanów (razem z obecnymi kapłanami). To oni przez te wszystkie lata budowali naszą parafię, najpierw pierwszy kapłan Ks. Prałat Bronisław - założyciel naszej parafii, potem kolejni kapłani, którzy tu zostawili cząstkę samych siebie. To oni mieli często wpływ na wybory życiowe naszych dzieci i nas samych. Dzięki nim nasza parafia jest azylem dla wszystkich, którzy tu przybyli z różnych stron naszego kraju i tu znaleźli drugi dom. Módlmy się za kapłanów pracujących w naszej parafii, za księży Rodaków i tych wszystkich, z którymi łączy nas los. Tylko tak najpełniej możemy im podziękować za ich obecność w naszym życiu.

Maria

Powrót do strony głównej