Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Poniedziałek, 20 Sierpień 2018 - 232 dzień w roku - godz.09:20:24 Tydzień: 34
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 2010 : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12  
Nasz Kościół - nr 204  -  Marzec 2010   
Promieniowanie miłością

Anna nigdy nie była rozpieszczana przez życie. We wczesnym dzieciństwie zmarł jej ojciec. Mama wychowując piątkę dzieci, prowadziła jednocześnie skromne gospodarstwo. Dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajane były do pracy w gospodarstwie. Choć była to praca często ponad ich siły, były dumne, że mogą pomóc mamie. O nauce w szkole średniej, innej niż zawodowej nie mogły marzyć. Tak upłynęło dzieciństwo Anny, potem młodość. Wyszła za mąż. Zamieszkała u teściów. Urodziły się dzieci. Zachorował mąż. Nie jeden raz rozkładała bezsilnie ręce, nie mogąc podołać wszystkim problemom jakie się pojawiały.

Wszystko to co przeżyła zahartowało ją jednak na tyle, że niczemu się nie dziwiła, ani nie narzekała. Opiekowała się chorym mężem, sprawowała opiekę nad niedołężną teściową przez długie lata i w tym znajdowała dla siebie najważniejszy cel. Nieraz zastanawiałam się skąd u niej tyle siły i pogody ducha. Dla niej liczyło się tylko to co mogła uczynić dla innych.

Wyczuwało się intuicyjnie, że zainteresuje się każdym kto będzie potrzebował pomocy lub pocieszenia.

Teraz obserwuję ją jak opiekuje się starszą kobietą. Starsza Pani nie potrafi już funkcjonować samodzielnie. Trzeba ją ubrać, umyć, a przede wszystkim być z nią i nadzorować każdy jej krok. Anna nigdy nie daje odczuć, że ją to bardzo obciąża. W trudnych momentach uśmiechem, żartem rozładowuje sytuację.

Często zastanawiam się, ile jest takich ludzi, którzy cicho, pokornie opiekują się obłożnie chorymi w domach, szpitalach, zakładach opiekuńczych, we własnych rodzinach, w sąsiedztwie. Nikt często nie dostrzega ich wysiłku i poświęcenia, a oni też nie zważają na to czy ktoś to zauważa. Czują się potrzebni tym biednym, chorym, opuszczonym w cierpieniu.

Dobrze się stało, że ksiądz Proboszcz naszej parafii, poprosił Panią z Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego w Pustkowie Budach, na ostatnie Nabożeństwo Fatimskie, aby podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami, związanymi z opieką nad ludźmi obłożnie chorymi.

Jej wypowiedź uświadomiła nam, że praca w takich warunkach wymaga miłości i pochylenia się nad człowiekiem, który już sam nie jest w stanie sobie pomóc. Dzięki ich posłudze chorzy i przechodzący do wieczności, nie pozostają osamotnieni.

Maria

Powrót do strony głównej